Rynek Zdrowia

Daniel Kuropaś/Rynek Zdrowia | 21-10-2010 06:03

Dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne: ten projekt jest wyzwaniem politycznym

Ministerstwo Zdrowia chce ponownie otworzyć dyskusję o wprowadzeniu dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych. Resort zapewnia, że: projekt ustawy jest już gotowy, a dzięki zastosowaniu szybkiej ścieżki legislacyjnej nowe rozwiązania mogą wejść w życie jeszcze w 2011 roku. Najpierw w dwóch województwach ruszy program pilotażowy.

Sejmowa komisja zdrowia, wrzesień 2007 r. Wtedy także mówiło się o dodatkowych ubezpieczeniach...

Narzędzi więc nie brakuje – oprócz gotowego projektu regulacji, pod ręką są także rozwiązania i modele funkcjonujące w różnych krajach UE, a także współpraca oraz konsultacje ekspertów. Ale czy będzie wola wdrożenia wypracowanego rozwiązania?

Będzie pilotaż
– Wyzwanie jest przede wszystkim natury politycznej. Istotne jest, jak dodatkowe ubezpieczenia zostaną odebrane: czy np. jako faworyzowanie bogatszych? – mówi wiceminister zdrowia Jakub Szulc.

– W 2011 r. w dwóch województwach ruszy program pilotażowy, mający na celu wprowadzenie dodatkowych ubezpieczycieli, którzy będą konkurencją dla NFZ – zapowiedziała minister zdrowia Ewa Kopacz.

Pilotaż w województwach pomorskim i dolnośląskim ma m.in. umożliwić przekazywanie prywatnym ubezpieczycielom środków ze składki na ubezpieczenie zdrowotne, które obecnie w całości trafiają do NFZ.

Dyskusja za dyskusją

Grzegorz Prądzyński, prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń, zauważa jednak, że od wielu lat jesteśmy na etapie dyskusji a deklaracje kolejnych rządów nie zostały spełnione. Polska, w przeciwieństwie do większości krajów UE i OECD, nie wbudowała ubezpieczeń zdrowotnych w system ochrony zdrowia. Czy teraz coś się zmieni?

– Nie mówimy, że wiemy wszystko najlepiej. Chcemy wysłuchać mądrych rad, rozmowy są bezwzględnie konieczne. Musimy jednak zaproponować coś, co zagospodaruje około 20-30 mld zł, które wydajemy na leczenie poza NFZ – podkreśla minister Ewa Kopacz.

To jest właśnie punkt wyjścia. Chęć uporządkowania rynku i ucywilizowania, jak podkreśla Ministerstwo Zdrowia, prywatnych wydatków na ochronę zdrowia.

 Stopniowe zmiany zamiast rewolucji

Jakub Szulc oględnie wskazuje, że dodatkowe ubezpieczenia to tylko jeden z elementów zmian w ochronie zdrowia, które mają ten system zracjonalizować, poprawić jego efektywność i zasilić finansowo. Nie będzie żadnej rewolucji, tylko stopniowe zmiany.

– Wprowadzenie dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych jest zdeterminowane tym, że w naszej świadomości w Polsce w ramach publicznego systemu należy się nam wszystko i państwo musi w zasadzie za wszystko płacić – stwierdza wiceminister Szulc.

W perspektywie 20 lat taki system oparty na środkach publicznych jest nie do utrzymania. Wpływają na to m.in. czynniki demograficzne, starzenie się społeczeństwa oraz koszt nowych technologii medycznych. Jak sprostać tym wyzwaniom? Właśnie m.in. wprowadzając dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne.

Obok systemu publicznego
– Nie przewidujemy konieczności wyboru między płatnikiem publicznym a prywatnym. Naszym celem na dzisiaj są ubezpieczenia suplementarne i komplementarne wobec publicznego systemu – zapowiedział Jakub Szulc.

Resort planuje wprowadzenie ubezpieczeń suplementarnych, które mają zapewnić m.in. krótszy czas oczekiwania na świadczenia, oraz komplementarnych, pozwalających na dostęp do świadczeń, które nie są gwarantowane przez państwo.

Rządowy projekt obejmuje m.in.:
• wprowadzenie definicji prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego
• umożliwienie objęciem prywatnym ubezpieczeniem także świadczeń z zakresu medycyny pracy
• określenie minimalnych wymagań, jakie powinna spełniać umowa ubezpieczeniowa.
• zapisy dotyczące warunków współpracy (w tym przekazywania danych) między zakładami ubezpieczeń a NFZ
• dodatkowe wymagania dla podmiotów wykonujących świadczenia jednocześnie dla NFZ i firmy ubezpieczeniowej.

– W dłuższej perspektywie firmy ubezpieczeniowe powinny działać jako istotny stabilizator systemu, a także stymulator podnoszenia jakości, dzięki podpisywaniu umów na świadczenie usług z najlepszymi placówkami – mówi Jakub Szulc.

Zmiana statusu NFZ
Jak podkreśla wiceminister zdrowia, wprowadzenie nowych rozwiązań systemowych nie będzie skuteczne bez zmiany podejścia NFZ w kwestii kontraktowania usług. Chodzi o to, żeby Fundusz kontraktował świadczenia, a nie zasoby, zachowywał się jak płatnik, a nie właściciel.

Ustawa ma także umożliwić pracodawcom opłacanie polis zdrowotnych ze środków Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych, rozszerzyć kompetencje Rzecznika Praw Pacjenta i Rzecznika Ubezpieczonych w zakresie ochrony praw ubezpieczonych pacjentów oraz wprowadzić ulgi podatkowe dla osób wykupujących polisy prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego.

Wykorzystać dodatkowe środki
Eksperci opisują obecny rynek zdrowia w Polsce jako quasi-ubezpieczeniowy, oparty na podatku celowym. Ich zdaniem usługi zdrowotne kontraktowane przez NFZ nie są de facto ubezpieczeniem, ponieważ ubezpieczenie wiąże się z gwarancją terminowości świadczeń...

– Obok systemu publicznego funkcjonuje duży rynek płatności out of pocket, bezpośrednio z kieszeni klienta, oraz abonamentowy. Należy się liczyć z tym, że wprowadzenie prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych z zachętami podatkowymi spowoduje skurczenie się rynku out of pocket – mówi dr Barbara Więckowska z SGH.

To zresztą jest intencją Ministerstwa Zdrowia. Jakub Szulc określa tę formę wydatkowania środków na zdrowie wręcz jako „barbarzyńską”. Celem nadrzędnym są bowiem korzyści dla całego systemu (to powinna zapewniać formuła ubezpieczeniowa), a nie przekładanie pieniędzy z kieszeni do kieszeni.

Konkurencja płatników
Łukasz Zalicki z Ernst & Young podkreśla z kolei, że efektywny system ochrony zdrowia powinien być jak najbardziej konkurencyjny.

– Jeden publiczny płatnik nie ma żadnych bodźców, aby w sposób efektywny wykorzystywać nasze pieniądze. W Holandii wprowadzenie konkurencji po stronie płatników spowodowało spadek cen, lepsze wykorzystanie zasobów i wyższą jakość świadczonych usług. Wdrożenie tego systemu nastąpiło 1 stycznia 2006 roku, ale prace nad nią rozpoczęto w 1986 roku. Mam nadzieję, że nam to tak wiele czasu nie zajmie – mówi Łukasz Zalicki.

Nie musi, ponieważ – jak mówi dr Marcin Matczak z kancelarii Domański Zakrzewski Palinka – polskie prawo już teraz pozwala publicznym zakładom na zawieranie umów z prywatnymi firmami ubezpieczeniowymi. Praktyka jest jednak inna. NFZ chce mieć prawo do wszystkich zasobów szpitala. Kolejki się wydłużają, ale nie do ograniczonych zasobów, łóżek, zabiegów czy lekarzy, ale do publicznych pieniędzy.

– Mamy do czynienia w tej chwili z pomieszaniem funkcji płatnika i regulatora w NFZ. Regulacja powinna być domeną Ministerstwa Zdrowia – podkreśla Łukasz Zalicki.

Przekonać nieprzekonanych
Eksperci wskazują także, że najważniejsze w tej chwili jest zdobycie akceptacji społecznej dla zmiany systemu ochrony zdrowia.

– Z pewnością pojawią się głosy nieprzychylne wobec tej ustawy, że jest dyskryminacyjna, dzieli pacjentów na lepszych i gorszych, że szpitale będą bardziej dbały o pacjentów z ubezpieczeniem prywatnym. Ważne jest, żeby dzięki pełnej informacji i argumentacji – także ze strony firm ubezpieczeniowych – przekonać oponentów – przyznaje Krystyna Kozłowska, rzecznik praw pacjenta.

Po części zgadza się z tym dr Maciej Piróg, dyrektor Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie: – Mówienie tylko o ustawie o dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych, w oderwaniu od pozostałych problemów systemowych, naraża na zarzut, że to rozwiązanie lobbystyczne – ocenia dyrektor CZD.

Ubezpieczenie od niewydolności systemu
Zdaniem ekspertów odwaga decydentów potrzebna będzie także w kwestii dokładnego określenia tego, co jest ubezpieczeniem w systemie publicznym, czyli co wchodzi w skład koszyka gwarantowanych świadczeń publicznych. Dziś w zasadzie jest w nim wszystko...

– Problem polega na tym, że wiele krajów z dodatkowymi ubezpieczeniami zdrowotnymi, wprowadziło też współpłacenie za wybrane usługi medyczne. W Polsce prywatne ubezpieczenie będzie w zasadzie ubezpieczeniem od niewydolności systemu publicznego – uważa Konstanty Radziwiłł, prezydent Stałego Komitetu Lekarzy Europejskich.