Jedyna w mieście dziecięca poradnia laryngologiczna nie ma kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Rodzice chorych dzieci mają do wyboru: zapłacić za wizytę lub miesiącami czekać na wizytę w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym.

Zdaniem Funduszu, który odmówił poradni kontraktu, nie spełniała ona podstawowych wymogów.

- W poradni pracuje trzech laryngologów z dwudziestokilkuletnim stażem, ale żaden nie ma dokumentów na to, że może leczyć dzieci - tłumaczy Anna Holiczer, naczelnik wydziału świadczeń opieki zdrowotnej w podlaskim NFZ. 

Paradoks polega na tym, że taką specjalizację można robić dopiero od trzech lat, a w Białymstoku jest zaledwie trzech lekarzy, którzy taki dokument posiadają.

Jednak zdaniem lekarzy pracujących w poradni, o braku kontraktu zdecydowała zła wola Funduszu.

- Kiedy usiłowałyśmy sprawę wyjaśnić, powiedziano nam w Funduszu, że to nasz problem - mówi jedna z lekarek przyjmująca w poradni. - Funkcjonujemy od 30 lat i po raz pierwszy jest nam tak bardzo przykro.

Narodowy Fundusz Zdrowia nie widzi problemu w fakcie, że w Białymstoku nie ma poradni laryngologicznej dla dzieci.

- Zasadnicze świadczenia są przecież zapewnione. Pacjenci są kierowani do Dziecięcego Szpitala Klinicznego, więc nie rozumiem tego całego zamieszania – twierdzi Anna Holiczer. - Szpital DSK ma przyjąć wszystkich pacjentów, że o nagłych przypadkach nie wspomnę. Za to im płacimy.

Poradnia ma jeszcze szanse na podpisanie kontraktu pod koniec stycznia, ale Fundusz zaproponuje niższe stawki.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH