GRUPA PTWP

Dzięki Tomkowi zmienia się nastawienie do przeszczepów, ale... czy na długo?

  • Daniel Mieczkowski/Rynek Zdrowia
  • 24-08-2010 17:01

Przypadek 6-letniego Tomka, który po zatruciu muchomorem sromotnikowym przeszedł 17 sierpnia operację przeszczepienia wątroby w Centrum Zdrowia Dziecka, daje - zdaniem transplantologów - szansę na poprawę sytuacji w dziedzinie przeszczepów.

Ich liczba zmalała znacznie w 2007 r., tj. po głośnej sprawie zatrzymania przez CBA dr Mirosława G., szefa kliniki kardiochirurgii Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, i od tamtej pory nie osiągnęła poziomu z roku 2006. Potrzeby są duże, a podstawowy problem to brak dawców.

Lekarze z Centrum Zdrowia Dziecka w warszawskim Międzylesiu dostrzegają zmianę w nastawieniu do przeszczepów. Po nagłośnieniu w mediach informacji o dramatycznej sytuacji chłopca w CZD pojawiło się wiele osób zgłaszających gotowość zostania dawcą.

– Zmieniają się także zachowania rodziców dzieci, które miały przeszczep – zwraca uwagę Paweł Trzciński, rzecznik CZD. – Wcześniej czuli się napiętnowani, nie chcieli o tym mówić. Teraz zaczynają się otwierać – dodaje rzecznik.

Co mówią sondaże
Sondaż Instytutu Homo Homini na temat gotowości do zostania dawcą narządów, przeprowadzony 19 sierpnia b.r., wypadł dużo lepiej, niż podobne badanie z maja 2005 r.

Wynika z niego, że 91 proc. badanych gotowych jest na oddanie narządów w celu ratowania życia bliskiej osobie. Nie godzi się na to zaledwie 6 proc. 82 proc. badanych oddałoby narządy aby ratować życie członkowi dalszej rodziny, 77 proc. jest gotowa do oddania narządów dla ratowania znajomych, a 70 proc. dla ratowania osoby zupełnie obcej.

W porównaniu z badaniem TNS OBOP z maja 2005 r. nastąpiła wyraźna poprawa. Chęć bycia dawcą narządów dla bliskiej osoby zadeklarowało wówczas 84 proc. badanych, dla członka dalszej rodziny 73 proc., dla znajomego 66 proc., natomiast dla osoby obcej, anonimowej, 62 proc.

– Przypadek Tomka z pewnością wpłynął na wyniki sondażu – ocenia Marcin Duma, prezes Instytutu Homo Homini. I dodaje, że Polacy zwykle interesują się głośnymi sprawami i chętnie działają w ramach akcji. Nie jest natomiast przesądzone, że zainteresowanie transplantologią utrzyma się dłużej, a tym bardziej, że przełoży się na poprawę nastawienia do przeszczepów w przyszłości.

Liczy się reputacja
Zdaniem prof. Wojciecha Witkiewicza, past-prezesa Towarzystwa Chirurgów Polskich, dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu, wszelkie pozytywne informacje na temat transplantologii pozwalają zmienić negatywny odbiór społeczny tej dziedziny medycyny. A wizerunek jest istotny, ponieważ to od niego zależy, jak wiele osób zdecyduje się wyrazić zgodę na pobranie narządów po śmierci.

– Często bywa tak, że rodzina zmarłego, mimo, że on sam nie zastrzegł tego za życia, nie godzi się na pobranie. Dzieje się tak m. in. z powodu nadszarpniętej reputacji transplantologii – wyjaśnia prof. Witkiewicz.

Wagę wspomnianej reputacji docenia również dr Jarosław Czerwiński, dyrektor medyczny Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego do spraw Transplantacji „Poltransplant”.

– Zaufanie do budowanego latami systemu transplantacyjnego może zostać podważone bardzo łatwo – zaznacza.

Brakuje dawców
W Polsce wciąż wykonuje się mniej przeszczepów niż w 2006 r., kiedy było ich średnio ponad 100 miesięcznie. W roku 2010 średnia liczba przeszczepionych narządów w miesiącu to 98. Ponieważ w miesiącach wiosennych i letnich liczba przeszczepów jest na ogół najwyższa, zatem roczna statystyka prawdopodobnie jeszcze się pogorszy.

Przypomnijmy: w 2005 r. liczba przeszczepów osiągnęła 113 miesięcznie. W 2006 r. było ich średnio 102 miesięcznie. W 2007 roku nastąpiło załamanie i miesięczna średnia spadła do 76 przeszczepionych narządów. W 2008 r. średnia wyniosła 92 narządy, a w 2009 – 89.
W lipcu b.r. 1818 osób oczekiwało na przeszczep narządu. Jednocześnie liczba wykonanych w lipcu transplantacji wyniosła 109.

– Ciągły deficyt narządów rodzi dylematy: czy przeszczepiać np. nerkę pacjentowi-alkoholikowi, gdy jest niemal pewne, że po wyjściu ze szpitala nadal będzie pił, czy też oddać ją komuś, kto równie mocno jej potrzebuje, a jest szansa, że posłuży mu dłużej. To są bardzo trudne decyzje  – nie ukrywa prof. Witkiewicz.

Są pieniądze, są koordynatorzy

Sytuację transplantologii mają poprawić koordynatorzy przeszczepów.

– W tym roku pojawiły się nareszcie warunki finansowe umożliwiające zatrudnianie koordynatorów transplantologii w szpitalach, w których jest możliwość pobierania narządów – mówi portalowi rynekzdrowia.pl dr Jarosław Czerwiński.

Ministerstwo Zdrowia przekazało na ten cel 1,8 mln zł z rezerwy budżetowej. Koordynatorzy są zatrudniani na umowach cywilno-prawnych od połowy br.

– Koordynator jest pracownikiem szpitala, najczęściej związanym z oddziałem intensywnej terapii – wyjaśnia dr Czerwiński.  – Jego zadanie to utrzymanie stałej łączności pomiędzy intensywną terapią a zaspołem transplantacyjnym – dodaje specjalista.

Zdaniem ekspertów ważne jest, aby zachować na dłużej dobrą atmosferę wokół polskiej transplantologii. Dlatego Centrum Zdrowia Dziecka podejmuje incjatywę, która ma podtrzymać społeczne zainteresowanie problematyką przeszczepów. Na przełomie października i listopada CZD planuje zorganizowanie maratonu nordic-walking propagującego transplantologię.

– Chcielibyśmy zwrócić uwagę na problem, korzystając z zainteresowania, jakie powstało wokół Tomka – podkreśla Paweł Trzciński.

Czytaj więcej:    przeszczep |  transplantacja |  Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu |  przeszczep wątroby |  koordynatorzy transplantologii |  koordynator przeszczepów

reklama
Przetargi
Wyszukiwarka ofert przetargów UZP
Praca
Wyszukiwarka ofert pracy
Copyright by Rynek Zdrowia