eWUŚ miesiąc po uruchomieniu. Działa bez zarzutów czy stwarza problemy?

Prezes NFZ Agnieszka Pachciarz wspólnie z ministrem administracji i cyfryzacji Michałem Boni przedstawili wyniki działanie systemu eWUŚ po miesiącu od jego wdrożenia. Zdaniem Boniego, obserwacja systemu wskazuje, że zdał on egzamin, a jak dodała prezes Pachciarz przystąpiło do niego już 99,3 proc. świadczeniodawców. Nie wszyscy jednak oceniają eWUŚ równie optymistycznie.

Jacek Krajewski, prezes Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie przyznaje, że system jest konieczny, ale - jak dodaje - z punktu widzenia świadczeniodawcy wciąż niedoskonały.

- Nadal są miejsca, w których nie ma stałego dostępu do internetu, często borykamy się z przerwami w dopływie prądu, dodatkowo eWUŚ jest uzależniony od prawidłowego funkcjonowania sprzętu. To wszystko sprawia, że w momencie, gdy coś działa nieprawidłowo nie możemy potwierdzić ubezpieczenia pacjenta - tłumaczy portalowi rynekzdrowia pl, proszony o ocenę funkcjonalności systemu dla jego użytkowników, czyli lekarzy.

Były minister zdrowia Marek Balicki, dyrektor Szpitala Wolskiego w Warszawie prezentuje nawet pogląd, że system eWUŚ jest zupełnie zbędny. - Trudno chwalić coś, co nie rozwiązuje podstawowego problemu tylko przysparza kosztów - przekonuje Balicki.

Z danych NFZ przedstawionych na konferencji prasowej w czwartek (7 lutego) w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji wynika, że z systemu eWUŚ korzystają niemal wszyscy świadczeniodawcy. A ci, którzy go nie wykorzystują i tak muszą informować NFZ o uprawnieniach pacjentów, prosząc tych ostatnich o wypełnienie stosownego oświadczenia, którego wzór przedstawił płatnik pod koniec ubiegłego roku.

System się sprawdził


Minister Boni przypomniał, że system elektronicznej weryfikacji uprawnień świadczeniobiorców (eWUŚ) funkcjonuje od 1 stycznia 2013 r. i dotyczy gabinetów lekarskich, przychodni i szpitali, które mają podpisane umowy z NFZ. W ocenie ministra system usprawnił dostępność pacjentów do świadczeń. Dzięki niemu pacjent nie musi już przedstawiać dokumentów potwierdzających jego ubezpieczenie zdrowotne. Wystarczy, że poda numer Pesel i potwierdzi tożsamość, a jego uprawnienia zostaną sprawdzone.

Zdaniem ministra Boniego, także sytuacja kiedy komunikat systemu zaświeci się na czerwono zamiast na zielono, nie utrudnia dostępu chorego do usługi zdrowotnej. - Jeśli pacjent wie, że jest ubezpieczony wystarczy, żeby wypełnił proste oświadczenie i świadczenie otrzyma - tłumaczy minister.

W jego ocenie, po miesiącu funkcjonowanie wydaje się, że system zdał egzamin. Ostatnie testy pokazały, że jest on w stanie wytrzymać 400 wejść na sekundę. Jedynym problem jaki się pojawiał były kwestie związane z oprogramowaniem, u niektórych świadczeniodawców. - Trzeba było dostosować je do systemu, żeby np. nie zadawać setki razy pytania o jeden pesel. Kwestie te jednak porządkujemy na bieżąco - podsumował minister.

comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH