System wczesnego ostrzegania przed potencjalną epidemią grypy, nazwany Google Flu Trends, zaoferuje niebawem, na zlecenie rządu USA, internetowy gigant Google.

Skąd firma internetowa wie, że nadchodzi wzrost zachorowań na grypę? Wie o tym po analizie liczby wpisów wyszukiwarkę słów kluczowych odnoszących się do grypy, np. „oznaki grypy”, „grypa+leczenie” itd. „Googlający” szukają w sieci informacji o chorobie nim się skontaktują z lekarzem.

Koncern przekonuje, że Google Flu Trends nie gromadzi danych mogących prowadzić do identyfikacji poszczególnych użytkowników wyszukiwarki i nie narusza prywatności korzystających z wyszukiwarki. W oparciu o zbiór fraz kluczowych, w których elementem jest słowo "grypa" programiści Google przeszukali bazy wyszukiwań z ostatnich pięciu lat. Otrzymane wyniki nałożyli na mapy zachorowań na grypę stworzone na podstawie raportów CDC. Wyraźna korelacja pomiędzy tymi dwoma zestawami danych skłoniła firmę do stworzenia Google Flu Trend.

- Znaleźliśmy ścisłą relację między liczbą wyszukiwań związanych z grypą a liczbą osób faktycznie chorych. Oczywiście, nie każdy, kto "szuka grypy", jest w rzeczywistości chory, ale po zestawieniu wszystkich zapytań z danego stanu lub regionu wyłania się wzór - czytamy na stronie firmy. Google informuje, że zebrane w ten sposób informacje porównywane są z danymi systemu amerykańskiego Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorobom (CDC). Liczba wyszukiwań tematów związanych z grypą pomaga więc oszacować skalę zachorowań na grypę w różnych rejonach Stanów Zjednoczonych.

Mieszkańcy USA mogą na bieżąco sprawdzać, jak sytuacja wygląda w ich miejscu zamieszkania, przez co mogą lepiej przygotować się na nadejście epidemii.Usługa ma być do tego stopnia skuteczna, że wykryje ona lokalną epidemię grypy 10 dni wcześniej zanim CDC wyda oficjalnie ostrzeżenie. Raporty CDC przygotowywane są z opóźnieniem, gdyż do ich stworzenia wykorzystywane są dane pochodzące z licznych placówek służby zdrowia, laboratoriów, itp.

Dane dostarczane przez Google Flu Trends mogą znacznie pomóc w zapobieganiu grypie, bo służba zdrowia, zawczasu uprzedzona o możliwej dużej liczbie zachorowań, będzie mogła odpowiednio się na nią przygotować. Na razie usługa działa tylko w USA, chociaż Google liczy, że jej zakres uda się rozszerzyć na inne rejony świata. Firma uważa, że wg podobnego mechanizmu będzie można również monitorować geografię innych chorób.

comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH