Jak już wcześniej informowaliśmy, przeciągają się prace nad uruchomieniem ogólnokrajowego Rejestru Usług Medycznych (RUM). Obecnie jest to uzależnione od przyjęcia przez rząd projektu ustawy o systemie informacji w ochronie zdrowia. Ten przygotowuje Centrum Informatyzacji Systemów Ochrony Zdrowia.

W tym roku na pewno nie zostaną ogłoszone przetargi na budowę RUM. Na 3 mld zł rocznie są szacowane oszczędności Narodowego Funduszu Zdrowia dzięki wprowadzeniu RUM. Elektroniczna karta ubezpieczeniowa świadczeniodawcy ma m.in. zapobiegać fałszowaniu dokumentacji medycznej. Ale w tym roku karty na pewno nie trafią do polskich pacjentów. Kiedy to nastąpi, tego jeszcze nie wiadomo...

Uruchomienie RUM to jeden z elementów informatyzacji systemu lecznictwa. Do 2013 roku, zgodnie z wytycznymi europejskimi, mają powstać zintegrowane platformy informatyczne, z których będą korzystać świadczeniodawcy i pacjenci.

Konieczność stworzenia programu informatycznego w systemie ochrony zdrowia, w tym RUM, wynika z Planu Informatyzacji Państwa na lata 2007-2013. Jednak jak na razie jego powstanie stoi pod znakiem zapytania. Ministerstwo Zdrowia wskazuje, że informatyzacja jest uzależniona od powodzenia całej reformy systemu zdrowia, w tym również od zaakceptowania podziału NFZ. Może się więc okazać, że jeżeli kluczowe ustawy nie wejdą w życie, realizacja projektu RUM będzie musiała poczekać kolejne lata.

Dzięki karcie zniknąłby np. problem związany z udowadnianiem w placówkach medycznych, że pacjent ma prawo do świadczeń zdrowotnych. Obecnie wymaga to przedstawienia np. druków z ZUS albo podstemplowanej legitymacji ubezpieczeniowej.

Aby elektroniczne karty trafiły do pacjentów, musi  zostać wydane specjalne rozporządzenie. Termin jego przygotowania minął w czerwcu ubiegłego roku.

O tym, jakie korzyści przynosi posiadanie karty, przekonują się od kilku lat mieszkańcy Śląska. Praktycznie nie jest tam możliwe fałszowanie liczby wykonywanych świadczeń.

Wprowadzenie RUM umożliwiłoby pacjentom bieżące sprawdzanie, jakie świadczenia zostały im udzielone oraz monitorowanie miejsca w szpitalnych kolejkach. To dlatego, że szpitale byłyby zobowiązane do prowadzenia elektronicznych list osób oczekujących na zabieg.

Dzięki temu udałoby się wyeliminować sytuacje, w których pacjenci zapisują się w kilku kolejkach w różnych placówkach. To natomiast powoduje sztuczne zawyżanie liczby osób czekających na zabiegi.

Obecnie pacjent może jedynie za pośrednictwem stron internetowych NFZ sprawdzić średni czas oczekiwania na zabieg. Nie wie jednak, ile osób jest zapisanych w kolejce. W praktyce jednak to bardzo mało efektywny mechanizm i niewielu pacjentów z niego korzysta – informuje Gazeta Prawna.

RUM ma służyć świadczeniodawcom do przesyłania do NFZ informacji o wszystkich zdarzeniach medycznych, jakie mają miejsce w systemie lecznictwa. Dzięki temu placówki medyczne, Fundusz i pacjenci (w organiczonym zakresie) mają bezpośredni dostęp do danych dotyczących m.in. liczby wykonanych usług zdrowotnych, kosztów ich wykonania, miejsca ich udzielenia czy przepisanych leków.

comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH