Informatyzacja ochrony zdrowia krytycznie oceniona przez NIK? CSIOZ odpowiada - poczekajmy

Niegospodarność, łamanie przepisów o zamówieniach publicznych, brak współpracy CSIOZ z NFZ, opóźnienia - takie wnioski według doniesień medialnych znajdują się w raporcie NIK po kontroli Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia (CSIOZ). Czy należy się zatem obawiać o środki europejskie w wysokości ponad 600 mln zł? Leszek Sikorski, dyrektor Centrum, uspokaja i radzi poczekać na gotowy raport NIK.

Paweł Biedziak, rzecznik prasowy NIK, nie komentuje danych i ocen opublikowanych w prasie, jednak nie zaprzecza, że taki raport w Izbie powstał. Podkreśla jednak, że dokument wciąż nie jest kompletny: znajduje się na etapie rozpatrywania zastrzeżeń ze strony CSIOZ i może ulec zmianie.

Wszystko zgodnie z planem?

W raporcie, którego fragmenty ujawnił Dziennik Gazeta Prawna, znajduje się ocena NIK, zgodnie z którą CSIOZ "nie posiada wystarczającej zdolności instytucjonalnej do realizacji tak złożonych projektów informatycznych, jakim jest budowa Systemu Informacyjnego Ochrony Zdrowia".

Z raportu NIK wynika także, że CSIOZ nie tylko spóźnia się z realizacją projektów, ale też nieracjonalnie gospodaruje pieniędzmi. Zgodnie z harmonogramem, do czerwca 2011 r. miało wydać 242 mln zł na informatyzację. Wydało niecałe 30 proc. tej kwoty, a najwięcej środków pochłonęły kupno siedziby (28 mln zł) oraz ekspertyzy i usługi doradcze (15 mln). Oprogramowanie kosztowało do tej pory około 7 mln zł.

Leszek Sikorski zapewnia nas, że projekty są realizowane zgodnie z planem i ich finalizacji nic nie zagraża. Według niego zarzut zbyt dużych wydatków na usługi doradcze jest chybiony i wynika z braku przygotowania merytorycznego i wiedzy o tym, jak prowadzi się duże projekty informatyczne.

- Każdy z nich w pierwszej fazie wymaga położenia nacisku, a co za tym idzie nakładów finansowych, na doradztwo. Ważne jest aby przygotować właściwe bazowe dokumenty projektowe i stworzyć warunki do późniejszego prowadzenia projektu - wyjaśnia nam Sikorski. Przypomina, że zawsze w początkowej fazie wydaje się więcej pieniędzy na ekspertyzy, na studia wykonalności i na doradztwo, dopiero później proporcje się zmieniają.

- Przecież w pierwszej fazie nie można wydawać pieniędzy na oprogramowanie, czy na infrastrukturę techniczną. To byłoby dużym błędem - uważa dyrektor CSIOZ. I przekonuje, że nie powinno się obecnie kupować oprogramowania lub sprzętu, na którym oprogramowanie będzie pracowało za trzy lata - w 2014 r. zaawansowanie technologii, szczególnie w dziedzinie infaormatyki, pójdzie zapewne mocno do przodu.

Jak tłumaczy Sikorski, projekt realizowany przez CSIOZ jest opisany w studium wykonalności i w przyjętym harmonogramie rzeczowo-finansowym wyraźnie zdefiniowane są kategorie wydatków. Z każdego wydatku Centrum się rozlicza, natomiast na przesunięcie wydatków między kategoriami potrzebna jest zgoda instytucji pośredniczących. Zgodnie z przyjętym studium wykonalności i harmonogramem, ten największy projekt informatyczny w Polsce wymaga doradztwa, niejednokrotnie bardzo specjalistycznego.

Zdaniem Sikorskiego korzystniejsze jest sięgnięcie do zasobów zewnętrznych na konkretnym etapie realizacji projektu, niż budowanie zasobów w CSIOZ. Dyrektor dodaje, że być może sumy, które padają w kontekście doradztwa wydają się być duże, jednak proporcja kosztów doradczych w stosunku do kosztów całego projektu jest właściwa.

Stracimy środki europejskie?

Przypomnijmy, że przedsięwzięcie informatyzacji ochrony zdrowia realizowane przez CSIOZ jest współfinansowane ze środków unijnych. Strona polska czeka na merytoryczną ocenę projektu przez Komisję Europejską. Od niej może zależeć, czy zostanie nam przydzielone dofinansowanie do całości projektu w wysokości około 650 mln zł (85 proc. wartości projektu, która wynosi 712 mln zł).

Nieuzyskanie finansowania ze żródeł europejskich mogłoby nastąpić, gdyby np. CSIOZ nie zdążyło z przedstawieniem właściwych dokumentów do oceny Komisji Europejskiej. Leszek Sikorski zapewnia jednak, że dokumentacja została w odpowiednim czasie i formie złożona, zgodnie z procedurą, poprzez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego do Komisji Europejskiej.

Ryzyko niezaakceptowania wniosku o dofinansowanie pojawiłoby się także, gdyby projekt nie trafiał w potrzeby społeczne i nie powodował zakładanego rozwoju e-usług w obszarze ochrony zdrowia.

- Jestem przekonany, że nasz projekt jest bardzo dobrze zaadresowany do pacjentów, do profesjonalistów oraz do samorządów i polityków zajmujących się zdrowiem - zapewnia nas dyrektor CSIOZ. -  Wszystkie cele zawarte w europejskich wskazaniach w zakresie e-zdrowia wypełniamy - dodaje.

Według Sikorskiego wątpliwości nie powinien budzić także sposób realizacji projektu, ponieważ CSIOZ spełniło oczekiwania formułowane przez Komisję Europejską.

- Zapewniamy konkurencyjność przy realizacji projektu. W naszych postępowaniach przetargowych startuje i zdobywa zlecenia wiele firm. Poza tym system jest tak zaprojektowany, żeby nie nastąpiło uzależnienie od jednego wykonawcy, zresztą zgodnie zaleceniami KE - zaznacza Sikorski.

Raport NIK jeszcze w tym roku

Jak dowiadujemy się w NIK, raport na temat działalności CSIOZ po rozpatrzeniu zastrzeżeń Leszka Sikorskiego będzie gotowy prawdopodobnie jeszcze w tym roku. Paweł Biedziak, rzecznik prasowy NIK, nie chciał wprawdzie komentować dokumentu przed ukończeniem prac, jednak nie zaprzeczał, że ocena Izby jest krytyczna.

Według nieoficjalnych danych z raportu NIK wynika, że Izba zwraca uwagę między innymi na problem braku współpracy CSIOZ z NFZ. Andrzej Strug, dyrektor departamentu informatyki NFZ, przyznawał w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl, że już w 2010 r.  współpraca Funduszu z CSIOZ znacznie się rozluźniła. Dodawał, że projekt CSIOZ nie funkcjonuje tak, jak wyobrażano to sobie w Funduszu. Prezes NFZ zdecydował zatem, aby nie poświęcać mu zbyt dużo czasu, ponieważ płatnik ma swoje obowiązki, a udział w projekcie CSIOZ nie pomaga mu w ich realizacji.

Leszek Sikorski, dyrektor CSIOZ, ocenił w połowie listopada w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl, że współpraca z Funduszem nadal nie układa się dobrze. Jednak jego zdaniem w systemie przygotowywanym przez Centrum musi się znaleźć np. możliwość sprawdzania ubezpieczenia pacjenta i wcześniej czy później zostanie ona udostępniona przez NFZ.

Z kolei Ireneusz Myzik z CSIOZ, kierownik projektu P1 (Elektroniczna platforma gromadzenia, analizy i udostępniania zasobów cyfrowych o zdarzeniach medycznych) przyznał, że choć data sfinalizowania inwestycji (30 września 2014 r.) wydaje się być odległa, to biorąc pod uwagę konieczne zmiany w gabinetach, w ośrodkach zdrowia, w aptekach, może się okazać, że dwa lata to mało czasu. Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH