Daniel Kuropaś/Rynek Zdrowia | 12-12-2018 05:52

Elektroniczna karta pacjenta czy e-dowód? Każde rozwiązanie lepsze niż stan obecny

Od kilkunastu lat w Polsce powraca temat elektronicznej karty ubezpieczenia zdrowotnego na poziomie centralnym. Szybciej jednak rozpoczniemy wydawanie nowych dowodów osobistych z warstwą elektroniczną. Mają one być „bezpiecznym i bezpłatnym narzędziem do komunikacji elektronicznej” m.in. ze służbą zdrowia.

FOT. Fotolia (zdjęcie ilustracyjne)

6 grudnia Sejm poparł poprawki Senatu do nowelizacji  ustawy umożliwiającej wprowadzenie elektronicznych dowodów osobistych. Ustawę przekazano prezydentowi do podpisu.

Wydawanie nowych dowodów z warstwą elektroniczną, czyli  tzw. e-dowodów, rozpocznie się od marca 2019 roku. To jednak nie wszystkie rozwiązania, nad którymi pracuje Ministerstwo Zdrowia.

Zanim dostaniesz nowy dowód…
- E-dowód obejmie wszystkich Polaków dopiero w ciągu 10 lat od rozpoczęcia wydawania. Dlatego poważnie analizujemy możliwość wydania pośredniego środka identyfikacji - mówi Rynkowi Zdrowia wiceminister Janusz Cieszyński.

Chodzi o rozwiązanie kartowe dla tych, którzy dowód wymienialiby w późniejszym terminie. Wydawanie takiej karty, opartej na funkcjonujące w bankowości mechanizmy związane z wiarygodnym potwierdzaniem tożsamości, przewidziane byłoby w okresie przejściowym.

- Ministerstwo Zdrowia pracuje nad koncepcją rozwiązania pośredniego, a kiedy jej kształt zostanie opracowany, przedstawimy harmonogram wdrożenia - zapewnia Janusz Cieszyński.

Ułatwienia i korzyści systemowe
Jak przekonuje przedstawiciel resortu, system ochrony zdrowia może bardzo skorzystać na powszechnym wśród pacjentów nośniku identyfikacji.

- Głównym celem jest wyposażenie nośnika - zarówno e-dowodu, jak i rozwiązania pośredniego - w funkcję elektronicznego potwierdzania tożsamości. Umożliwi to automatyczne pobranie danych pacjenta w dowolnym systemie gabinetowym stosowanym przez placówki ochrony zdrowia - wyjaśnia wiceminister.

Jakie to przyniesie korzyści systemowe? Jak czytamy w uzasadnieniu nowelizacji ustawy o dowodach osobistych „certyfikat potwierdzania obecności umożliwiający m.in. potwierdzanie odbioru świadczeń medycznych w sposób elektroniczny przyczyni się do uszczelnienia systemu opieki zdrowotnej i pozwoli wygospodarować oszczędności na inne świadczenia”.

A jakie ułatwienia przyniesie pacjentom? Od likwidacji dokumentacji papierowej, przez monitoring interakcji lekowych czy innych zagrożeń zdrowotnych, po chociażby stworzenie klucza do innych historii chorób, aby np. włożenie karty czy dowodu do czytnika w karetce mogło po prostu uratować życie.

Nowy dowód osobisty będzie zawierał w warstwie elektronicznej dane, które pozwolą zarówno na uwierzytelnienie w systemach teleinformatycznych, jak i na opatrywanie dokumentów elektronicznych podpisem elektronicznym - będzie on tak samo ważny jak podpis własnoręczny. E-dowód w sposób jednoznaczny będzie potwierdzał tożsamość obywatela.

Ograniczenia e-dowodu
Czy postawienie na e-dowód z kartą elektroniczną w okresie przejściowym to dobre rozwiązanie? Niektórzy eksperci mają wątpliwości.

- Wady rozwiązania z dowodem osobistym są powszechnie znane: po pierwsze, długi czas wydawania, a po drugie nieobjęcie tym mechanizmem dzieci. Natomiast każde wprowadzone wreszcie w życie rozwiązanie będzie lepsze niż kompletny brak rozwiązania - ocenia Krzysztof Groyecki, wiceprezes zarządu Asseco Poland.

Jak podkreśla, ważne będzie przecież także to, co pojawi się w elektronicznym dowodzie, bo nie jest to jeszcze dokładnie sprecyzowane. Przypomina, że ma być tam miejsce na aplikację, która będzie służyła właśnie do potwierdzenia faktu odbycia osobiście wizyty, co miało być od dawna częścią elektronicznej karty ubezpieczenia zdrowotnego.

- Wydaje się, że w większości krajów e-dowód i karta są rozdzielone z powodu pewnej specyfiki tych aplikacji medycznych. Dlatego z pewnym niepokojem czekamy na wdrożenie w życie tych rozwiązań. Pełne wdrożenie niezależnej od dowodu karty elektronicznej byłoby chyba lepsze - wskazuje prezes Groyecki.

Dlaczego? Po pierwsze, jak tłumaczy, dlatego że dałoby się to zrobić w krótszym czasie, zakładane efekty byłyby od razu powszechne.

- Poza tym integracja tego rozwiązania z Europejską Kartą Ubezpieczenia Zdrowotnego byłaby łatwiejsza, szybciej dałoby się wdrożyć włączenie tych osób, które nie mają dowodów osobistych, a one stanowią dość duży procent pacjentów - wylicza.

Karta bardziej elastyczna?
Dwie podstawowe funkcjonalności dowodu elektronicznego to potwierdzanie obecności pacjenta w placówce lub potwierdzania wykonania świadczeń oraz najprawdopodobniej możliwość wyrażania zgody na dostęp do naszej dokumentacji medycznej.

- Poszerzanie listy funkcjonalności za bardzo nie będzie miało sensu. Wydaje mi się, że te dwie proste funkcjonalności powinno wystarczyć w tym obiegu informacji, a także w uszczelnianiu warstwy finansowej - ocenia wiceprezes Asseco Poland.

Jego zdaniem, jeżeli jednak mówilibyśmy o niezależnej karcie ubezpieczenia zdrowotnego, to wtedy poszerzanie tych funkcjonalności byłoby łatwiejsze do zrobienia.

- Dawniej mówiło się więcej o tym, że można na takiej karcie przenosić także elektroniczne recepty, również e-skierowanie - przy tego typu usługach karta na pewno mogłaby ułatwić przenoszenie informacji - zaznacza Krzysztof Groyecki.

Kompleksowy e-system
Z kolei zdaniem Andrzeja Sośnierza, b. szefa NFZ, postawienie na wydawanie dowodów z warstwą elektroniczną, a jednocześnie inwestowanie w okresie przejściowym w elektroniczną kartę ubezpieczenia zdrowotnego jest nawet konieczne, jeśli się chce mieć całościowy system. Cała wartość tego rozwiązania oparta jest bowiem na tym, że korzystają z niego wszyscy, a jeśli spora część populacji jest z niego wyłączona, to nie ma z niego wielkiego pożytku.

- To jest absolutnie pożyteczne i potrzebne. Kartę oczywiście otrzymają ci, którzy nie dostali jeszcze e-dowodu. A jak w końcu go dostaną, elektroniczną kartę będzie się stopniowo wycofywało. To zresztą można bardzo prosto zrobić - w ten sposób, że MSWiA poda informację, komu wydało dowód, a Fundusz wtedy inaktywuje kartę ubezpieczeniową - wyjaśnia wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Zdrowia.

To, co się teraz dzieje przypomina Andrzejowi Sośnierzowi dokładnie taką samą sytuację z roku 2006, gdy argumentowano, że ponieważ będziemy wydawać elektroniczne dowody, to nie należy wprowadzać kart ubezpieczenia zdrowotnego. - Minęło 12 lat i mamy to samo, mamy nawet podobne głosy - ironizuje.

Karta kluczem do setek funkcjonalności?
Jeśli z kolei dyskutujemy o funkcjonalnościach elektronicznego dowodu czy karty, to najważniejszą potrzebą i zadaniem jest identyfikacja osoby w jednoznaczny sposób. - A potem przy pomocy tego urządzenia rejestrowanie wszystkich zdarzeń medycznych, np. wypisania recepty, skierowania, pobytu w szpitalu, zaopatrzenia ortopedyczne - wszystko możemy ująć - wylicza Andrzej Sośnierz.

Jak bowiem przypomina były prezes NFZ, na karcie powinien być tylko identyfikator osoby, czyli np. nazwisko, płeć, wiek, pesel. Pozostałe funkcje byłyby poza tą kartą, która jest tylko kluczem do uruchamiania różnych możliwości. Podobnie z e-dowodem, który powinien być traktowany przez system medyczny tak samo jak karta.

- Tak to zresztą było pomyślane ze śląską kartą ubezpieczenia pacjenta (którą wprowadził w połowie 2001 r. A. Sośnierz jako ówczesny szef Śląskiej Kasy Chorych - red.), że dopiero połączenie jej z systemem obsługującym ochronę zdrowia powoduje uruchomienie wszystkich innych funkcji. Czyli np. skierowanie nie będzie w pamięci samej karty, ale na serwerze, skąd momentalnie prześle się je gdzie należy - wyjaśnia wiceprzewodniczący komisji zdrowia.

Jak podsumowuje, liczba funkcjonalności, które ten identyfikator uruchomi jest do ustalenia i do ciągłej modyfikacji. Przy pomocy dowodu z warstwą elektroniczną albo karty ubezpieczenia zdrowotnego można będzie docelowo realizować wiele zadań.