Jacek Janik/Rynek Zdrowia | 02-09-2019 05:58

Cyfryzacja polskiej ochrony zdrowia: wszystko jest jeszcze przed nami

Pacjenci coraz częściej ma okazję korzystać ze zmian w systemie ochrony zdrowia, które są efektem cyfrowego postępu. Elektroniczne zwolnienia lekarskie i e-recepty stają się powszechnym standardem. Te zmiany cieszą, ale nadal stanowią pierwsze kroki w dygitalizacji opieki zdrowotnej. Ważne jednak, że główny przełom już nastąpił. Dotyczy świadomości - zarówno pacjentów, jak i lekarzy.

Jednym z wyzwań dotyczących cyfryzacji ochrony zdrowia jest przetwarzanie gigantycznej liczby danych; FOT. PTWP

Według ostatniego raportu przygotowanego na zlecenie firmy Philips - Future Health Index 2019 „Transformacja doświadczeń w zakresie opieki zdrowotnej: badanie wpływu cyfrowych technologii medycznych na pracowników służby zdrowia i pacjentów” w oparciu o badania przeprowadzone w 15 krajach na 5 kontynentach, Polska jest na czele państw, w których obywatele doceniają i chcą korzystać z cyfryzacji i dostępu do danych medycznych.

Nie chodzi o zabawki
O ile średnia w pozostałych badanych państwach wyniosła 63 proc. to w Polsce aż 83 proc. pacjentów chce mieć stały dostęp do swoich wyników i historii medycznej. - To jest niezwykle ważne, ponieważ aby przeprowadzić cyfryzację ochrony zdrowia nie wystarczy chęć zakupienia „zabawek informatycznych”. Trzeba chcieć i potrafić korzystać z takich rozwiązań. Nie tak dawno jeszcze, co pokazywały raporty NIK, nasi świadczeniodawcy kupowali systemy, które w ogóle nie były wykorzystywane - przypomina Michał Kępowicz, dyrektor ds. relacji strategicznych Philips Polska.

- Raport FHI 2019, pokazał nie tylko to, że jako pacjenci głosujemy „rękami i nogami” za cyfryzacją i dostępem do danych medycznych, ale także, że chcemy szybciej korzystać ze świadczeń medycznych, być lepiej diagnozowanymi - dodaje dyrektor Kępowicz.

O ile w dużych ośrodkach ponad 60 proc. lekarzy dzieli się informacjami medycznymi we własnej placówce to tylko 11 procent z nich udostępnia takie dane na zewnątrz. Na przeszkodzie stoi brak bezpiecznych systemów do przesyłania danych, brak interoperacyjności między nimi. Tymczasem dzięki sumarycznemu wykorzystaniu danych, tzw. data lake, można zdobyć ogromną wiedzę na temat pacjenta, ale także zdrowia całej populacji, co byłoby niezwykle pomocne dla resortu zdrowia czy NFZ przy podejmowania strategicznych decyzji.

- Prawdziwą wartością cyfryzacji jest to, że dostęp do danych medycznych jest możliwy prawie wszędzie. Powinny podążać przed pacjentem, który kierowany jest do innych placówek medycznych - poradni czy szpitali. Sam fakt, że te dane są tylko w jednej placówce, niewiele zmienia - zaznacza dyrektor Kępowicz.

Jedna z recept na braki kadrowe
Nowe technologie nie zastąpią lekarzy, ale mogą w istotny sposób, dzięki automatyzacji i robotyzacji uzupełniać kadry medyczne. Przykładem jest aplikacja wykorzystująca sztuczną inteligencję (AI) w systemie NHS w Wielkiej Brytanii, która dla 50 tys. pacjentów zastąpi lekarza pierwszego kontaktu. Aplikacja na podstawie „rozmowy” z pacjentem ustala ścieżkę dalszego postępowania i kieruje go, w zależności od „diagnozy”, do odpowiednich specjalistów, jeśli tego rzeczywiście potrzebują.

Aplikacja rozwijana i finansowana przez NHS jest niezwykle skuteczna. Nikt nie ma wątpliwości, że z jednej strony digitalizacja i robotyzacja sektora medycznego, a z drugiej sztuczna inteligencja, to przyszłość medycyny i systemów ochrony zdrowia. Wciąż jednak mamy opory wewnętrzne przed tym, aby „leczyła nas maszyna”.

Według badań wykonanych na zlecenie IBM przez NMS Market Research tylko 37 proc. osób chciałoby, aby diagnozę stawiano im z udziałem sztucznej inteligencji. Ale i to się zmienia. Nowe technologie stają się bowiem nieodłączną częścią naszej rzeczywistości.

Coraz częściej oczekujemy opieki zdrowotnej na własnych warunkach i tego, że technologia cyfrowa nam to umożliwi. Jak wskazuje raport firmy Accenture Consulting - „Digital Health Tech Vision 2019” już 80 proc. pracowników ochrony zdrowia w USA akceptuje to, żeby SMAC (akronim określający konglomerat technologii z zakresu - social, mobile, analytics i cloud) stał się częścią podstawowych narzędzi i technologii. To czeka nas niebawem także w Polsce.

Rozwiązania mobilne
Liczba aplikacji mobilnych w kategorii „zdrowie”, które trafiają na nasze smartfony rośnie w niezwykłym tempie. Jak podaje Cybercom Group, firma zajmująca się doradztwem technologicznym, tylko w latach 2016-2018 ich liczba sięgnęła 320 tys. - Dzięki aplikacjom mobilnym pacjenci mogą monitorować swoje najważniejsze parametry zdrowotne, łatwiej utrzymać dietę, czy kontrolować przyjmowanie leków. M-zdrowie przynosi wymierne korzyści nie tylko samym pacjentom, lecz także całemu sektorowi opieki zdrowotnej. Jest źródłem bezcennych danych - przekonują specjaliści Cybercom Group.

Najwięcej, bo ponad 30 proc. aplikacji pomagających dbać o zdrowie, służy monitorowaniu aktywności fizycznej. Na drugim miejscu znajdują się aplikacje zawierające informacje medyczne. Wszystkie mają wspólny mianownik: pozwalają zbierać olbrzymie ilości bezcennych danych na temat użytkowników, ich problemów zdrowotnych i przyzwyczajeń.

Znaczenie dużych zbiorów danych oraz ich analizy docenił m.in. rząd Finlandii. Stworzono tam platformę, która z jednej strony ułatwia pacjentom dostęp do dokumentacji medycznej, z drugiej strony zbierane tam dane z punktu widzenia władz mogą w niektórych przypadkach nawet zapobiec wybuchowi epidemii lub pomogą w optymalizacji działań, kiedy choroba zdąży się już rozprzestrzenić. Platformie suomi.fi od czerwca 2018 towarzyszy aplikacja mobilna, stworzona przez programistów Cybercom w Polsce.

Jakościowe bazy danych
Wzorem wielu krajów, także w Polsce inwestowane są coraz większe pieniądze w nowe technologie. W 2018 r., w czasie inauguracji roku akademickiego w Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku premier Mateusz Morawiecki ogłosił rządowe wsparcie: 50 mln zł dla mającego tu powstać Centrum Sztucznej Inteligencji w Medycynie.

Zgodnie z założeniami tego projektu w Białymstoku powstaną unikalne jakościowo bazy danych, oparte, między innymi o badania genomiczne, proteomiczne, metabolomiczne i radiomiczne. - Bardzo dogłębny i szczegółowy system baz danych jest podstawą w zakresie istoty poznania i zrozumienia choroby. To nisza, w której możemy stać się pionierami - przekonywał w rozmowie z Rynkiem Zdrowia prof. Marcin Moniuszko, prorektor ds. nauki Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, dodając, że aby myśleć o wytworzeniu przewagi konkurencyjnej w zakresie AI w medycynie powinniśmy przede wszystkim skupić się na tym, czego nie robią inni.

W opinii prof. Moniuszki w przyszłości narzędzia sztucznej inteligencji będą opierały się właśnie o pogłębione bazy danych, w których możemy być pierwsi, a wykorzystanie algorytmów sztucznej inteligencji w oparciu o nie będzie można stosować w codziennej praktyce klinicznej. Będzie korzystne dla pacjentów, a także opłacalne komercyjnie.

Medycyna obliczeniowa
W maju br. do potencjalnych przyszłych znaczących ośrodków z zakresu medycyny obliczeniowej dołączyło Akademickie Centrum Komputerowe Cyfronet AGH w Krakowie. Realizowany tam projekt SANO zdobył grant w wysokości 15 mln euro w prestiżowym konkursie Teaming for Excellence w ramach unijnego programu Horyzont 2020.

Dzięki unijnym środkom w Krakowie powstanie Centrum Zindywidualizowanej Medycyny Obliczeniowej, które będzie zajmować się tworzeniem innowacyjnych metod diagnostyki medycznej i zindywidualizowanej terapii wspomaganych zaawansowanymi symulacjami komputerowymi.

Centrum powstanie w wyniku współpracy międzynarodowej kilku instytucji. Ze strony AGH w skład konsorcjum wchodzi Akademickie Centrum Komputerowe CYFRONET AGH, a wraz z nim Klaster LifeScience w Krakowie, niemieckie Towarzystwo Fraunhofera Wspierania Badań Stosowanych i Forschungszentrum Jülich GmbH oraz brytyjski Uniwersytet w Sheffield. Początkowo rolę koordynatora projektu będzie pełnić Narodowe Centrum Badań i Rozwoju.

- Pieniądze zostaną przeznaczone na stworzenie w ciągu 7 lat silnego ośrodka naukowego, który przyczyni się bezpośrednio do rozwoju nauki w regionie poprzez współpracę i nowe kontakty naukowe oraz możliwość kształcenia doktorantów na światowym poziomie. Początkowo będziemy korzystać z doświadczeń i wiedzy silnych ośrodków w Wielkiej Brytanii i Niemczech - mówi Rynkowi Zdrowia dr Marian Bubak, kierownik projektu SANO.

Centrum będzie miało charakter ponadregionalny; przyczyni się do rozwoju nowoczesnej medycyny i wzrostu poziomu opieki zdrowotnej. Będą w nim rozwijane nowe metody obliczeniowe, algorytmy, modele i technologie związane z medycyną spersonalizowaną.

- Naukowcy w Centrum będą tworzyć skomplikowane modele obliczeniowe, które następnie będą w najbardziej możliwy sposób upraszczane, aby mogły być wykorzystywane klinicznie. Stanie się to możliwe dzięki współpracy ze Szpitalem Uniwersyteckim w Krakowie - dodaje dr Bubak.