Eksperci: leczenie zapalenia wątroby typu C powinno być priorytetem

Leczenie osób chorych z powodu wirusowego zapalenia wątroby typu C powinno mieć priorytetowe znaczenie w polskiej ochronie zdrowia - powiedzieli w środę (10 kwietnia) eksperci na konferencji prasowej w Warszawie.

W Polsce wirusowym zapaleniem wątroby typu C (WZW C) może być zakażonych nawet 730 tys. osób. Zdecydowana większość z nich (około 80 proc.) została zakażona w placówkach służby zdrowia, w gabinetach stomatologicznych, a jeszcze częściej w szpitalach (podczas wykonywania drobnych zabiegów, ale również po operacjach).

Odwrotnie jest w UE, gdzie szerzenie się wywołującego chorobę wirusa HCV niemal wyłącznie powodowane jest zażywaniem narkotyków w iniekcjach. W naszym kraju zarazek ten rzadko jest przenoszony podczas zabiegów akupunktury, kolczykowania lub tatuażu wykonywanych zainfekowanymi narzędziami. Również ryzyko zakażenia się poprzez kontakty seksualne jest niewielkie.

Barbara Pepke, prezes Fundacji "Gwiazda nadziei" podkreśliła, że choć za występowanie WZW C głównie odpowiedzialna jest służba zdrowia, to leczenie tej groźnej choroby wciąż jest u nas niedostateczne. Na farmakoterapię trzeba czekać co najmniej kilka miesięcy. Dodała, że nie chodzi wcale o dużą grupę pacjentów, bo tylko 5 proc. chorych na WZW C korzysta z opieki specjalistycznej.

Według ekspertów HCV, chorobę wykryto dotąd jedynie u około 55 tys. osób. Szacuje się, że chorych w kraju jest co najmniej 230 tys. osób. Większość nie jest świadoma swej choroby, gdyż nie odczuwa poważniejszych dolegliwości, tylko zmęczenie, apatię i dolegliwości grypopodobne.

Prof. Prof. Anna Piekarska, kierownik kliniki chorób zakaźnych i hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, powiedziała, że choroba zwykle wykrywana jest przypadkowo albo dopiero wtedy, gdy chory ma już objawy poważnego uszkodzenia wątroby i wymaga leczenia specjalistycznego.

Podstawą leczenia jest terapia dwulekowa oparta na interferonie pegylowanym alfa oraz rybawirynie. Pomaga ona jedynie 54-63 proc. chorych, jeszcze mniej jest ona skuteczna o osób zakażonych wirusem HCV z tzw. genotypem 1 (pomaga 41-52 proc. chorych). W Polsce aż 84 proc. chorych jest zakażonych właśnie zarazkiem z genotypem 1, dlatego ocenia się, że na obydwa leki reaguje nie więcej niż połowa zakażonych.

Lepsze efekty daje terapia trójlekowa, w której poza interferonem i rybawiryną stosuje się również tzw. inhibitor proteazy. Jest ona skuteczna u 70-80 proc. chorych, którzy nie byli wcześniej leczeni. Jeśli mają oni za sobą terapię dwulekową, jej skuteczność spada do 60 proc. Jeszcze mniej przydatna jest ponowna terapia dwulekowa, gdyż na skutek większej oporności wirusów na wcześniejsze leki jej skuteczność spada do zaledwie 9-24 proc.

- Terapia trójlekowa w Polsce nie jest prawie w ogóle stosowana. Takim leczeniem objętych jest jedynie 1 proc. chorych - przyznała prof. Piekarska. Powodem jest znacznie wyższy jej koszt. O ile terapia dwulekowa kosztuje 40 tys. zł, to za trójlekową trzeba zapłacić prawie 140 tys. zł.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH