PAP/Rynek Zdrowia | 08-05-2017 19:40

Radziwiłł: rozważamy rekompensowanie ew. szkód z powodu powikłań poszczepiennych

Ministerstwo Zdrowia zastanawia się nad wprowadzeniem systemu rekompensowania ewentualnych szkód, powstałych w wyniku powikłań poszczepiennych - poinformował szef resortu Konstanty Radziwiłł. Zapewnił, że szczepionki to preparaty bezpieczne, a ciężkie powikłania zdarzają się rzadko.

Minister zdrowia zaapelował do mediów o "wsparcie zdrowego rozsądku", o promocję szczepionek jako skutecznych i bezpiecznych. Fot. PTWP

Podczas konferencji prasowej, w poniedziałek (8 maja) w Gdańsku, minister zdrowia pytany był o ewentualne odszkodowania dla dzieci, u których wystąpiły niepożądane zdarzenia po szczepieniu. Radziwiłł podkreślił, że ministerstwo "widzi problem działań niepożądanych, które towarzyszą wszystkim metodom leczenia i diagnozowania, wszystkim lekom, także szczepionkom".

- Zastanawiamy się w tej chwili nad jakimś systemem rekompensowania ewentualnych takich szkód" - powiedział. Zaznaczył przy tym, że "to nie jest tak, że będziemy skłonni finansować sytuacje, które są deklaratywnie zgłoszone przez osoby, którym zdaje się, że tak się stało w przypadku ich dzieci - mówił minister Radziwiłł. 

Jak podkreślił, ''tutaj musi być bardzo solidny, obiektywny sposób oceny, czy rzeczywiście doszło do zdarzenia niepożądanego".

Radziwiłł wyjaśnił w rozmowie z PAP, że rocznie, w Polsce może być "prawdopodobnie nie więcej niż 20-30 przypadków ciężkich, niepożądanych".

- To nie są procenty, to nie są nawet promile (ogólnej liczby szczepionych dzieci - PAP) - dodał.

Zaznaczył, że "te środowiska, które mówią o poszkodowanych (z powodu powikłań poszczepiennych - PAP) zdecydowanie przesadzają w liczbach osób poszkodowanych". Przyznał, że "jest bardzo niewielka grupa rodziców, ale dosyć dobrze słyszalna, która neguje bezpieczeństwo i skuteczność szczepień".

Podczas konferencji prasowej minister zdrowia podkreślił, że "trudno znaleźć drugą grupę preparatów stosowanych w medycynie, tak dobrze przebadaną, tak bezpieczną jak szczepionki".

- To jest pewien paradoks, że dostrzega się ryzyka, które są równie niemal prawdopodobne jak wygranie w totolotka (…) a jest przyzwolenie na stosowanie leków, które wywołują działania niepożądane, w tym też ciężkie znacznie, znacznie częściej - tłumaczył.

- Jest paradoksem, że w czasach, w których istnieje bardzo duża szansa na to, żeby wyeliminować ze świata cały szereg kolejnych bardzo niebezpiecznych chorób zakaźnych dyskutuje się o tym, czy to w ogóle warto robić - dodał.

Minister zaapelował w Gdańsku do mediów o "wsparcie zdrowego rozsądku", o promocję szczepionek jako skutecznych i bezpiecznych, o propagowanie tego, że nie szczepiąc swojego dziecka, zagrażamy mu potencjalnie ciężką chorobą.

- Rodzice decydując się na nieszczepienie swoich dzieci muszą się liczyć z konsekwencją w postaci powiększania się grupy osób niezaszczepionych w społeczeństwie, co może być w jakimś momencie mechanizmem zapłonowym dla epidemii, która być może nie wystąpi dzisiaj, jutro ale za jakiś czas wystąpi z konsekwencjami dramatycznymi dla osób niezaszczepionych z powodu choroby - tłumaczył.

- Rodzice nie szczepiący swoich dzieci muszą mieć świadomość, że biorą na siebie odpowiedzialność nie tylko za swoje dzieci ale też za te dzieci niezaszczepione ze względów medycznych - podkreślił.

Podczas konferencji, zorganizowanej w Warszawie pod koniec kwietnia, z okazji odbywającego się Europejskiego Tygodnia Szczepień 2017 poinformowano, że w zakresie szczepień obowiązkowych, refundowanych z budżetu państwa, w Polsce nadal utrzymuje się wysoki wskaźnik szczepień, przekraczający 95 proc. Tak jest w przypadku odry, która znowu pojawiła się w kilkunastu krajach Europy, szczególnie w Rumunii, gdzie zanotowano ostatnio najwięcej zachorowań.

Tylko nieznaczna część rodziców (kilka promili) rezygnuje ze szczepienia swych dzieci.

- Często są to osoby, które się wahają z powodu szumu informacyjnego na temat szczepień - powiedziała zastępca Głównego Inspektora Sanitarnego Izabela Kucharska.

Przykładem takiej dezinformacji jest to, że szczepionki trójskładnikowe przeciwko odrze, różyczce i śwince (MMR) zwiększają ryzyko autyzmu u dzieci, co było wielokrotnie dementowane.

Dr Mark Muscat z Biura Regionalnego Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) dla Europy w Kopenhadze zapewniał, że poważne powikłanie z powodu zastosowania szczepionki zdarza się raz na 1 mln szczepień i jest wielokrotnie mniejsze niż np. ryzyko porażenia piorunem.

Minister zdrowia uczestniczył w poniedziałek (8 maja) w Gdańsku w uroczystości zawieszenia wiechy na budowanym Centrum Medycyny Nieinwazyjnej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, które ma przyjąć pierwszych pacjentów za ok. półtora roku.