KL/Rynek Zdrowia | 24-05-2019 09:25

Prof. Ernet Kuchar: nie wolno świadomie narażać dzieci na ospę

Zabieranie dzieci na tzw. ospa part czy kupowanie im lizaków zakażonych przez chorych to igranie z życiem - przekonuje prof. Ernest Kuchar, kierownik Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym WUM. Jak podkreśla zamiast świadomie narażać dzieci na chorobę lepiej pomyśleć o szczepieniu, które chroni przed nią.

Prof. Ernest Kuchar, kierownik Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym WUM, Fot. PTWP

Profesor zwraca uwagę, że ospa wietrzna to nie jest błahy problem. W jej trakcie może dojść do groźnych powikłań w postaci np. zapalenia płuc, móżdżku, wątroby, powikłań okulistycznych.

Mimo tego od kilku lat rodzice małych dzieci ulegają modzie na tzw. ospa party. Na tej specyficznej imprezie spotykają się dzieci zdrowe i chore na ospę. Jej celem jest zarażenie chorobą dzieci, które jeszcze jej nie przeszły.

- Nie jesteśmy w stanie przewidzieć jaki zakażenie będzie miało przebieg u danego pacjenta. A wiemy, że choroba może nawet zabić. W kraju mieliśmy przypadki dzieci, które zachorowały, bo celowo zostały przez rodziców narażone na chorobę i przegrały z nią. Trudno mi zrozumieć, jak można świadomie narażać swoje dziecko na takie ryzyko - mówił profesor w trakcie niedawnej konferencji w Warszawie poświęconej chorobom zakaźnym (21 maja).

Jak podkreślał ekspert walka z chorobami zakaźnymi i zakażeniami od lat jest możliwa dzięki zastosowaniu szczepień ochronnych. Różnica między szczepieniem a zakażeniem na ospę jest zaś olbrzymia. Podając szczepionkę mamy dokładnie wyliczoną dawkę antygenu jaki trafia do organizmu, która ma wywołać jego odpowiedź w postaci uodpornienia na chorobę.

W przypadku świadomego zarażenia nie mamy żadnej kontroli na chorobą. Nie wiemy też, czy przy okazji ekspozycji dziecko nie zostanie zarażone innymi patogenami. Specjaliści zwracają uwagę, że takie "ospa party" może być niebezpieczne nie tylko dla dzieci, które mają się zarazić, ale i dla chorującego już na ospę, bo nigdy nie mamy pewności czy inni uczestnicy spotkania nie są chorzy (choroba może być też w fazie wykluwania), a odporność osoby chorej na ospę jest znacznie upośledzona.

Profesor Kuchar zwraca uwagę, że ospa , która przez lata była uznawana za chorobę wieku wczesnodziecięcego coraz częściej atakuje starsze dzieci i osoby dorosłe. - Sprzyja temu mniejsza dzietność i styl życia współczesnych dzieci ogranicza kontakty z innymi, zatem trudniej się zarazić. W efekcie, chorują coraz starsze grupy wiekowe, w tym nasi studenci i dorosłe kobiety w wieku rozrodczym. W Polsce, co roku na ospę choruje kilkaset kobiet w ciąży. W tej chwili ospa wietrzna może wystąpić w każdym wieku - ostrzega ekspert.

Z najnowszych danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny wynika, że obecnie odnotowujemy blisko 25 proc. wzrost zachorowań na ospę wietrzną.

- Od 1 stycznia do 30 kwietnia 2019 r. odnotowano 92 727 przypadków zachorowań na ospę wietrzną (zapadalność: 241,39 przypadków na 100 tys. ludności). W tym samym okresie w 2018 roku na ospę wietrzną zachorowało 74 856 Polaków (zapadalność: 194,87 przypadków na 100 tys. ludności) - wylicza profesor i dodaje, że właśnie ospa jest drugą przyczyną hospitalizacji w obszarze chorób zakaźnych osób dorosłych. I drugą w tej grupie przyczyną śmiertelności.