KL/Rynek Zdrowia | 23-11-2018 12:15

Prof. Ernest Kuchar: do walki z rotawirusami należy podejść systemowo

Rotawirusy to najczęstsza przyczyna ostrych biegunek zakaźnych i powód hospitalizacji u dzieci do 5 roku życia. Mamy skuteczne narzędzie do walki z tymi drobnoustrojami w postaci szczepionek. Zaoferowanie ich w formie bezpłatnych szczepień istotnie zmniejszyłoby odsetek leczenia szpitalnego na skutek takich infekcji - mówi prof. Ernest Kuchar, prezes Polskiego Towarzystwa Wakcynologii, kierownik Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Prof. Ernest Kuchar, prezes Polskiego Towarzystwa Wakcynologii Fot. PTWP

Rynek Zdrowia: Jakim zagrożeniem są rotawirusy z punktu widzenia zdrowia dzieci oraz oddziału szpitalnego?

Prof. Ernest Kuchar: - Zakażenie rotawirusami jest ostrą chorobą zakaźną. Przede wszystkim wywołuje objawy u dzieci poniżej 5. roku życia Problem w tym, że wirusy rozprzestrzeniają się bardzo szybko, a dają objawy dopiero po kilku dniach, zatem zanim pacjent zostanie zdiagnozowany nieświadomie zaraża kolejne osoby. Praktycznie 1/3 wszystkich biegunek na świecie ma związek z rotawirusami - to dowodzi o jak powszechnym patogenie mówimy.

Zakażenie przenosi się przez brudne ręce, zanieczyszczone przedmioty a także drogą kropelkową. W Polsce zapadalność na rotawirusy jest wysoka. Szacuje się, że 20-30 tys. dzieci rocznie trafia do szpitala z powodu odwodnienia, które miało związek z infekcją rotawirusową.

Zachorowania są skumulowane w okresie zimowym. To szczególnie trudny czas dla szpitali, bo dochodzi wówczas także do zwiększonego obłożenia ze względu na zachorowania związane z chorobami dróg oddechowych. W efekcie lecznice są przepełnione i w tej sytuacji, mimo najlepszych warunków i troski ze strony personelu medycznego, o rozprzestrzenianie się zakażenia na kolejnych pacjentów hospitalizowanych z innych powodów nie jest trudno.

Patogen jest bowiem wysoce zaraźliwy - jedno dziecko może zakazić cały oddział - trzeba więc stosować specjalne procedury, a całkowita izolacja poszczególnych chorych jest często niemożliwa.

Jeżeli w szpitalu znajdują się dzieci, które mają obniżoną odporność, jak np. wcześniaki, to ryzyko zakażenia rotawirusem może stanowić nawet zagrożenie dla ich życia.

Obecnie jedyną skuteczną ochroną przed wirusem jest szczepienie. Tak naprawdę nie ma możliwości leczenia choroby wywołanej przez rotawirusy. Walczymy jedynie z powikłaniami związanymi z chorobą, jak odwodnienia, natomiast biegunka musi przejść sama.

- Czy szczepienia przeciwko rotawirusom powinny być obowiązkowe?

- Praktycznie każde dziecko przechodzi je chociaż raz w życiu, a niektóre - wielokrotnie. W przypadku najmłodszych dzieci istnieje realne zagrożenie, że mogą się szybko odwodnić i nawet umrzeć. Z tego powodu wydaje się zasadne, że mając dostępne skuteczne i bezpieczne narzędzie pozwalającego na uniknięcie zakażenia, powinniśmy z niego szeroko korzystać.

Tym bardziej, że szczepienie podawane jest doustnie, dlatego zarówno przez dzieci jaki i rodziców jest łatwo akceptowalne.

Doświadczenia innych państw dowodzą, że wprowadzenie tego rodzaju profilaktyki do powszechnego programu szczepień jest opłacalne także z perspektywy budżetu państwa. Dzieci odwodnione w wyniku infekcji rotawirusowej wymagają kilkudniowej hospitalizacji, co wpływa także na absencje zawodową ich opiekunów. To wszystko generuje ogromne koszty, sięgające w skali roku wielu milionów złotych.

Szacuje się, że gdyby wprowadzone zostało powszechne szczepienie przeciwko rotawirusom, budżet państwa zaoszczędziłby poprzez m.in. obniżenie kosztów hospitalizacji i podstawowej opieki zdrowotnej.

Brak programu powszechnych szczepień przeciw rotawirusom powoduje, że rodzice często nie decydują się na samodzielne szczepienie dzieci, bo nie mają świadomości ryzyka związanego z zakażeniem. Obecnie z tego rodzaju profilaktyki w kraju korzysta ok. 17 proc. dzieci.

Obecnie mamy w Polsce zarejestrowane 2 szczepionki doustne przeciwko rotawirusom, które są zalecane dzieciom od 6. tygodnia życia.

- Jaki przebieg ma zakażenie rotawirusem i dlaczego jest tak groźne dla małych dzieci?

- Dzieci poniżej 5. roku życia mają jeszcze niewykształconą odporność śluzówkową, dlatego przebieg infekcji rotawirusowej jest u nich tak gwałtowny. Dziecko odczuwa silne bóle brzucha, towarzyszy mu gorączka, wymiotuje i dochodzi do biegunki. Z tego powodu może w krótkim czasie dojść do odwodnienia, a to zagraża już życiu dziecka.

Trzeba ponadto pamiętać, że pobyt w szpitalu jest dla tak małych pacjentów traumatycznym przeżyciem.