Kiedy szczepienia istotnie poprawiają wskaźniki epidemiologiczne Prof. Teresa Jackowska, konsultant krajowy w dziedzinie pediatrii; FOT. PTWP

- Szczepienia to jedyna skuteczna i bezpieczna metoda zapobiegania infekcjom, które mogą powodować kalectwo, a nawet prowadzić do śmierci małych dzieci i seniorów, osób o obniżonej odporności. To także narzędzie pozwalające na redukcję nosicielstwa drobnoustrojów lekoopornych - przekonuje prof. Teresa Jackowska, konsultant krajowy w dziedzinie pediatrii.

Rynek Zdrowia: - Ostatnio pojawiło się dość dużo informacji medialnych o tzw. efekcie populacyjnym szczepień. Co to właściwie oznacza?
Prof. Teresa Jackowska: - Szczepiąc się przestajemy być potencjalnym źródłem zakażenia dla swojego otoczenia, co zmniejsza ryzyko zachorowania osób, które nie były zaszczepione.

Wprowadzając szczepienia powszechne dzieci możemy oczekiwać efektu populacyjnego, czyli sytuacji, w której zaszczepione dzieci - odporne na zachorowania - przestają być potencjalnym źródłem zakażenia dla reszty populacji. Zmniejsza się też liczba nosicieli, a to daje pewną ochronę przed zachorowaniem osobom niezaszczepionym.

Dobrym przykładem są Kielce, gdzie wprowadzając powszechne szczepienia przeciwko pneumokokom dla dzieci odnotowano znaczący spadek zachorowań na choroby wywołane przez pneumokoki u osób dorosłych. Już po roku odnotowano zmniejszenie o 60% hospitalizacji z powodu zapalenia płuc u maluchów do 2. roku życia, a po pięciu latach liczba hospitalizacji była mniejsza o ponad 80%.

Co więcej, o ponad 40% zmniejszono zachorowania na zapalenia płuc w nieszczepionej populacji osób po 65. roku życia. Ten przykład dowodzi, że szczepienia całej populacji dzieci przeciwko pneumokokom to jedyna skuteczna metoda zapobiegania inwazyjnej chorobie pneumokokowej IChP.

- Czy taka zależność dotyczy wszystkich szczepień?
- Trzeba pamiętać, że efekt populacyjny obserwujemy tylko wtedy, gdy mówimy o szczepieniach powszechnych danej populacji. I zauważalny on jest miedzy innymi w przypadku takich szczepień jak pneumokoki, krztusiec, odra, różyczka czy polio.

- Czym jest nosicielstwo danej bakterii i czy to już oznacza chorobę?
- Osoba będąca nosicielem danego drobnoustroju sama nie musi z tego powodu chorować. Nosicielstwo nie jest powodem do zmartwień. Często jest zupełnie bezobjawowe i się go nie leczy.

Zagrożenie pojawia się w przypadku osłabienia organizmu, np. w wyniku infekcji wirusowej, takiej jak grypa. Wówczas bakterie mogą przedostać się do ucha środkowego czy zatok wywołując zakażenia nieinwazyjne, do których należą m.in. zapalenie ucha środkowego, zapalenie zatok oraz zapalenie płuc.

Mogą także przełamać bariery ochronne i przedostać się do krwi, do płynu mózgowo-rdzeniowego czy płuc, powodując ciężkie choroby inwazyjne takie jak zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, sepsę czy zapalenie płuc z bakteriemią.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH