Czego brakuje w realizowanym modelu opieki reumatologicznej? Oceniają pacjenci...

Znikomy udział w leczeniu pacjenta z chorobą reumatyczną lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, utrudniony dostęp do specjalisty reumatologa, mocno reglamentowana rehabilitacja, a w końcu nieefektywne zarządzanie finansami przeznaczonymi na leczenie tej grupy schorzeń - to główne problemy polskiej reumatologii zdaniem pacjentów skupionych wokół Stowarzyszenia Chorych na ZZSK i Osób ich Wspierających oraz Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Młodych z Zapalnymi Chorobami Tkanki Łącznej "3majmy się razem".

Multimedia

Raport organizacji pacjenckich

2,82 MB
typ pliku: Prezentacja PDF

Szczegółowe problemy dotyczące stanu opieki reumatologicznej w Polsce przedstawiciele wspomnianych stowarzyszeń zaprezentowali podczas wtorkowej (1 kwietnia) konferencji prasowej, pt: „Ja pacjent! Perspektywa organizacji pacjenckich na stan opieki reumatologicznej w Polsce” w Warszawie. Swoje wnioski oparli na Raporcie organizacji pacjenckich*.

Co dziesiąty powiat bez reumatologa

Jak wyjaśnia Marta Kotarba-Kończugowska, wiceprezes Stowarzyszenia „3majmy się razem” raport został opracowany w oparciu o badanie ankietowe przeprowadzone w październiku 2013 r, w grupie 275 osób z chorobami reumatycznymi z całej Polski, których średnia wieku wynosiła 35,5 lat. Ankietowani odpowiadali na 54 pytania.

Dodatkowo ankieterzy przeanalizowali dokumenty pochodzące z: NFZ, ZUS, Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych (URPL), IMS Health, protokoły z posiedzeń Zespołu Koordynacyjnego ds. Leczenia Biologicznego w Chorobach Reumatycznych.

W Raporcie uwagę skoncentrowano na pięciu autoimmunologicznych chorobach: reumatoidalnym zapaleniu stawów (RZS), zesztywniającym zapaleniu stawów kręgosłupa (ZZSK), łuszczycowym zapaleniu stawów (ŁZS), młodzieńczym idiopatycznym zapaleniu stawów (MIZS) oraz toczniu rumieniowatym układowym (TRU).

Jak wynika z raportu w Polsce rozmieszczenie, a co za tym idzie, dostęp do poradni reumatologicznych, jest geograficznie bardzo zróżnicowany. Aż 50 proc. poradni znajduje się w czterech województwach: mazowieckim, śląskim, dolnośląskim i małopolskim.

Najmniej poradni funkcjonuje w województwach: opolskim, lubuskim, warmińsko-mazurskim i podlaskim. W tych województwach przypada też na jedną poradnię największa liczba mieszkańców (powyżej 30 tys.), podczas gdy w województwach o najwyższej liczbie poradni reumatologicznych wskaźnik ten jest o połowę mniejszy (12 - 15 tys.).

Dodatkowo należy podkreślić, że w 42 powiatach w Polsce (10 proc. całkowitej liczby powiatów) wg raportu „Stan opieki reumatologicznej w Polsce" (powstał w Uczelni Łazarskiego w 2011 r.) nie ma czynnej ani jednej poradni reumatologicznej, co dla pacjentów z ograniczoną mobilnością jest istotną barierą w dostępie do leczenia.

W kolejce do specjalisty

Monika Zientek, prezes Stowarzyszenia „3majmy się razem” zwraca uwagę na przewlekłe oczekiwanie pacjentów na niezbędne z ich punktu widzenia konsultacje specjalistyczne.

- Mimo, że NFZ podaje, iż średni czas oczekiwania tzw. przypadków stabilnych na poradę reumatologa wynosił w lutym 2013 - 33,88 dnia, a najdłuższy odnotowany w województwie warmińsko-mazurskim - 50,40 dni, z naszych badań wynikają zupełnie inne dane. Ten czas oczekiwania różni się nawet trzykrotnie od tego co pokazują statystyki - wyjaśnia Ziętek.

I tak porównując tylko trzy województwa, okazuje się, że w woj. mazowieckim rzeczywisty czas oczekiwania wynosił 40 dni (wg NFZ  25 dni), lubelskim - 30 dni (NFZ podaje 12 dni), a opolskim - 60 dni (wg NFZ - 30 dni).

- Z ankiety wynika też, że 42 proc. chorych czeka ponad dwa lata na diagnozę , a aż 26 proc. chorych musi czekać na rehabilitację dłużej niż 6 miesięcy. Nie muszę tłumaczyć, że dla chorych na przewlekłe choroby reumatyczne to prosta droga do niepełnosprawności - zaznacza Ziętek.

Czytaj też: Pacjenci reumatologiczni o systemie opieki zdrowotnej - oto wyniki ankiety 

Koszty NFZ, ZUS i pacjenta 

Rafał Linek, wiceprezes Stowarzyszenia Chorych na ZZSK wyjaśnia, że NFZ w 2012 roku wydał 405 779 383 zł na leczenie chorób reumatycznych, co stanowiło zaledwie 19 proc. wszystkich wydatków ponoszonych w związku z tymi chorobami.

- Kolejne 16 proc. kosztów ponoszonych na choroby reumatoidalne to wydatki pochodzące z ZUS. W 2010 roku pochłonęły one kwotę 337 320 459 zł. Z tego, aż 94 proc. przeznaczono na wydatki związane z absencją chorobową i renty wydane z powodu niezdolności do pracy. Tymczasem właśnie te dwie pozycje są silnie skorelowane z tym, na ile skutecznie leczymy chorych przewlekle i na ile sprawnie chorzy mogą podejmować pracę - podkreśla Linek.

I dodaje, że te liczby pokazują wyraźnie, jak oszczędności poczynione przez NFZ powodują olbrzymie koszty, które społeczeństwo ponosi w ramach ZUS-u, przez wiele lat.

Stowarzyszenia pacjenckie podkreślają również, że przeprowadzone badania wykazują, iż gdyby udało się zaoszczędzić 10 proc. w kosztach ponoszonych przez ZUS, to w ramach w ten sposób pozyskanych środków można by włączyć do leczenia w drogich programach lekowych o 25 proc. chorych więcej.

Byłyby to osoby z tej grupy młodych chorych, które nie kwalifikują się do programów lekowych, gdyż nie spełniają kryteriów włączenia do leczenia zawartych w tych programach. Warto jednak rozważać by i one były beneficjentami tego nowoczesnego leczenia hamującego postęp choroby.

Tymczasem - wg autorów Raportu - z perspektywy ZUS jedynym dostępnym narzędziem minimalizowania kosztów leczenia oraz przeciwdziałania niepełnosprawności jest finansowanie świadczeń rehabilitacyjnych (do których, jak wykazano, dostęp jest znacznie utrudniony) oraz wypłacanie rent.

Linek zwraca również uwagę, że w obecnej sytuacji finansowej największe koszty, bo sięgające, aż 65 proc. nakładów na leczenie chorób reumatycznych pochodziło z kieszeni pacjenta. Z badań wynika, że rocznie wydają oni łącznie 1 405 741 782 zł.

Rola lekarza POZ

Jak podkreślają pacjenci w rozpoznaniu chorób reumatycznych czy w opiece nad pacjentem reumatologicznym bardzo niewielką rolę odgrywa lekarz POZ. Wszystko dlatego, że obecny model finansowania lekarzy POZ nie uwzględnia środków na diagnostykę przygotowawczą do wizyty specjalistycznej oraz związanej z prowadzeniem pacjenta z wdrożonym leczeniem reumatologicznym.

Trudności w dostępie do specjalisty, a także zróżnicowana stawka przeliczeniowa za podawanie leków w terapii biologicznej sprawia też, że pacjent zmuszany jest do korzystania z kosztownych świadczeń udzielanych w warunkach szpitalnych.

- Pacjenci trafiają do szpitala, np. po to tylko, żeby otrzymać zastrzyk w ramach leczenia biologicznego. Tymczasem to marnotrawienie pieniędzy. Cena leku czy to podana w szpitalu, czy ambulatoryjnie nie ulega zmianie. To co jednak kosztuje to tzw. wycena obsługi podania leku. Ambulatoryjnie podanie zastrzyku to zaledwie wartość dwóch punktów wg NFZ, a szpitalnie - aż 9 punktów. - mówi Linek.

Dodaje: - Jeśli się weźmie pod uwagę fakt, że jeden punkt kosztuje ok. 52 zł. To różnicę widać gołym okiem. 104 zł dla AOS, i aż 468 zł dla szpitala

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH