IB/Rynek Zdrowia | 27-08-2019 06:00

Wrześniowa lista refundacyjna z nowymi lekami dla chorych na raka piersi. Co zyskują pacjentki?

Kobiety chore na raka piersi uzyskają od września oczekiwany dostęp do dwóch nowoczesnych leków: Kisqali (rybocyklib) i Ibrance (palbocyklib). W ramach skojarzonego, przedoperacyjnego leczenia raka piersi dostępne będą także leki Perjeta (pertuzumab) i Herceptin (trastuzumab) - poinformował 26 sierpnia minister zdrowia Łukasz Szumowski.

- Dołączamy do standardu europejskiego w leczeniu nowotworu piersi - mówił w poniedziałek (26 sierpnia) minister zdrowia Łukasz Szumowski. Fot. profil Ministerstwo Zdrowia na Facebook

Jak podkreślał szef resortu zdrowia, decyzja o umieszczeniu nowych leków stosowanych w terapii raka piersi na wrześniowej liście refundacyjnej jest efektem wspólnych działań MZ, specjalistów oraz organizacji pacjentów.

- Dzięki temu dołączamy do standardu europejskiego w leczeniu tego nowotworu, a ponieważ rośnie liczba opcji lekowych (łącznie z odpowiednikami leków dostępnych dla pacjentek z rakiem piersi będzie obecnie 11, podczas gdy jeszcze w roku 2014 dostępne były 2), rosną także szanse na coraz lepsze wyniki leczenia i poprawę jakości życia pacjentek - mówił Łukasz Szumowski.

- Jednocześnie w przypadku pertuzumabu i trastuzumabu rozszerzamy wskazania do leczenia przedoperacyjnego, co powinno skutkować większą liczbą operacji o mniejszym zakresie i ogólnie - poprawą wyników leczenia - dodał.

Jak zauważył minister zdrowia, nowoczesne leki to tylko część propozycji dla pacjentek z rakiem piersi. Drugą częścią jest odpowiednio zorganizowane leczenie kompleksowe w Breast Unitach, które w liczbie ok. 50 ruszają od października br. Chore będą w nich przechodziły wszystkie etapy leczenia, począwszy od diagnostyki, a skończywszy na rehabilitacji, co także wypełnia europejski standard leczenia tego nowotworu.

- Pamiętajmy ponadto o sieci onkologicznej, której pilotaż rozszerzamy. To również kolejny krok w kierunku kompleksowego, skoordynowanego leczenia raka w Polsce - podkreślił Szumowski.

Jest wiele do nadrobienia
Jak przypomniał prof. Maciej Krzakowski, konsultant krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej, około jedna czwarta kobiet z rozpoznanym rakiem piersi w Polsce ma stadium miejscowego zaawansowania i te pacjentki wymagają leczenia przedoperacyjnego, dzięki któremu operacja może być mniej radykalna.

- Druga grupa (ok. 70 proc. chorych) wymaga z kolei leczenia hormonalnego. Te pacjentki potrzebują leczenia sekwencyjnego, tj. zapewnienia im skutecznych opcji terapeutycznych w kolejnych liniach - mówił prof. Krzakowski.

Ekspert odniósł się również do przeżywalności chorych na raka piersi w Polsce, która wynosi obecnie 76 proc. Jak zauważył, chociaż w ciągu ostatniej dekady wzrosła ona o 6 proc., to jednak nadal jest niższa od średniej europejskiej, która pozostaje na poziomie 82 proc. To pokazuje, że nadal mamy sporo do nadrobienia.

Krystyna Wechmann, prezes Federacji Stowarzyszeń ''Amazonki'' i prezes Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych oceniła, że dostęp do nowych leków dla pacjentek z rakiem piersi jest świetną informacją nie tylko dla tych chorych, ale także dla organizacji pacjenckich, które będą mogły się obecnie bardziej skoncentrować na edukacji zdrowotnej, a mniej na walce o refundację potrzebnych terapii.

Z kolei Beata Ambroziewicz, prezes Polskiej Unii Organizacji Pacjentów ''Obywatele dla Zdrowia'' podkreślała, że dzięki najnowszym decyzjom refundacyjnym pacjentki z rakiem piersi mają większe szanse na dobre wyniki leczenia, a zatem także na powrót do pracy i własnych ról społecznych.

- Szanse te rosną również dzięki Breast Unitom. Obecnie chodzi o to, aby podobne mieli także pacjenci z innymi nowotworami, m.in. płuca i jelita grubego - zauważyła.

Co polskie pacjentki z rakiem piersi zyskają dzięki refundacji nowych leków?

Jak mówiła nam wcześniej dr Agnieszka Jagiełło-Gruszfeld z Kliniki Nowotworów Piersi i Chirurgii Rekonstrukcyjnej Centrum Onkologii - Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie, pacjentki z hormonozależnym HER2 ujemnym rakiem piersi stanowią przeważającą grupę chorych na ten nowotwór. Ponadto w porównaniu z chorymi na bardziej agresywne podtypy tego nowotworu, pacjentki te żyją stosunkowo długo.

- Przeżycia wieloletnie u chorych z rozsianym rakiem piersi nie są w Polsce mierzone, zatem trudno jednoznacznie określić tę kwestię, ponieważ nie ma danych. Mierzone są przeżycia całkowite, tj. od momentu rozpoznania choroby, a nie od momentu jej rozsiewu. W tej sytuacji przeżycia w rozsianym raku piersi możemy określić jedynie orientacyjnie, średnio mieszczą się one w przedziale od dwóch do pięciu lat - mówiła specjalistka.

Długo oczekiwane propozycje
Jak dodała, dotychczas dostępne było dla tych chorych kilka rodzajów terapii hormonalnych: antyestrogeny, inhibitory aromatazy steroidowe i niesteroidowe, fulwestrant, octan megestrolu. W ostatnim czasie pojawiły się nowe propozycje terapeutyczne dla tej grupy pacjentek, inhibitory CDK4/6, do których należą rybocyklib i palbocyklib.

- To bardzo duży postęp, są to bowiem terapie, które mogą znacząco wydłużyć czas do progresji i bardzo istotnie wydłużyć przeżycie tych chorych. Co więcej, dłuższe przeżycie wiąże się z bardzo dobrą jakością życia. Pacjentki nie muszą dostawać chemioterapii, a toksyczności związane z leczeniem są minimalne - chore nie mają tu dużych obciążeń. Tolerancja tej terapii jest bardzo dobra. Leki przyjmowane są doustnie w postaci tabletek, nie ma zatem potrzeby hospitalizacji - wskazywała dr Jagiełło-Gruszfeld.

Zaznaczyła, że jeśli chodzi o objawy uboczne, do najczęstszych należy neutropenia, której pacjentka w zasadzie nie odczuwa. Czuje się dobrze, może pracować i wykonywać wszystkie obowiązki związane z rodziną. Utrzymanie dobrej jakości życia jest bardzo ważne, mowa bowiem o chorych poddawanych terapii paliatywnej, których nie można już wyleczyć. Podkreśliła, że wytyczne wskazują, iż należy zastosować leki z grupy inhibitorów CDK4/6 w leczeniu wszystkich chorych na uogólnionego hormonozależnego, HER2 negatywnego raka piersi, w pierwszej lub drugiej linii leczenia hormonalnego.

Jak mówiła nam specjalistka, inhibitory CDK4/6 mogą przedłużyć życie pacjentek o co najmniej kilka miesięcy, a czasem okres ten dochodzi do dwóch lat, nie jest to zatem mało. Ich działanie polega ma bezpośrednim wpływie na cykl podziału komórki, co powoduje, że nie rozpoczyna ona kolejnego podziału. Ponieważ ''uśpiona'' komórka się nie dzieli, łatwiej na nią zadziałać hormonoterapią. W rezultacie komórka może zostać zniszczona przez naturalne siły odpornościowe organizmu.

- Zastosowanie inhibitorów CDK4/6 pozwala istotnie wydłużyć czas odpowiedzi na leczenie hormonalne. Wykazano, że leki z tej grupy pozwalają również w znacznym stopniu kontrolować dolegliwości bólowe, które towarzyszą chorobie nowotworowej - wskazywała.

Bezpieczne leki
- Inhibitory CDK4/6 dostępne są na rynku w postaci kilku preparatów, które - jeśli chodzi o skuteczność leczenia - uważane są za równoważne. Inhibitory te różnią się jednak w sposób niewielki toksycznością. Np. abemacyklib, oprócz neutropenii, która w przypadku tego leku jest akurat rzadziej spotykana, wywołuje biegunki stanowiące problem dla części chorych - mówiła nam w ub.r. dr Jagiełło-Gruszfeld.

Jak podkreślała, na pojawienie się nowego preparatu, który umożliwi wyleczenie chorych na raka piersi, niezależnie od podtypu biologicznego nowotworu, nie ma w najbliższych dekadach żadnych szans. Zmieniło się jednak podejście do tych pacjentek.

- Obecnie celem stało się wydłużenie okresu, w którym utrzymujemy chorobę nowotworową pod kontrolą. Umożliwiają to terapie, które są jak najmniej toksyczne i pozwalają chorym na prowadzenie przez całe lata normalnego, pełnego różnych aktywności życia. Nie byłoby to możliwe, gdyby przechodziły na rentę lub pozostawały na zwolnieniach lekarskich - zaznaczyła specjalistka.

Przypomnijmy: w Polsce na raka piersi zapada rocznie ok. 17 tys. osób. Szacuje się, że u około 25-30 proc. pacjentek leczonych z zamiarem całkowitego wyleczenia dojdzie do nawrotu choroby nowotworowej, najczęściej pod postacią pojawienia się przerzutów do różnych narządów.

Ponadto u około 8 tys. kobiet zgłaszających się rocznie do ośrodków onkologicznych rozpoznaje się chorobę nowotworową w stadium uogólnionym - już w momencie rozpoznania raka piersi, stwierdza się u nich przerzuty odległe. Najczęściej wynika to z faktu, że kobiety zbyt późno zgłaszają się do lekarza.