VII Forum Rynku Zdrowia: organizacja lecznictwa onkologicznego - potrzebne zmiany

Chociaż onkologia jest największym beneficjentem wydatków na zdrowie ze środków publicznych, uzyskiwane wyniki leczenia nie są porównywalne z tymi osiąganymi w populacjach krajów "starej" Unii - zgodnie przyznali nasi goście dyskutujący podczas sesji "Onkologia w Polsce", w trakcie VII Forum Rynku Zdrowia.

W kraju, nowotwory najczęściej są niestety rozpoznawane dopiero w III i IV stadium, kiedy za późno już na zadowalająco skuteczną terapię.

Jakie zmiany systemowe są konieczne? - spytaliśmy uczestników sesji.

- Trzeba zacząć zacząć od uczelni medycznych, bo one nie mają gdzie uczyć onkologii. Nie może być tak, że student medycyny nie widzi przypadków onkologicznych - powiedział wiceminister Andrzej Włodarczyk, przewodniczący powołanego w sierpniu br. ministerialnego zespołu przygotowującego kierunek zmian w obszarze działań związanych z onkologią.

Dodał, że wystosował pismo do rektorów, w którym zwraca się z sugestią, żeby zechcieli rozważyć uwzględnienie w programach studiów lekarskich końcowego egzaminu z onkologii. Resort chciałby, aby zachętą dla przyszłych lekarzy było wprowadzenie priorytetów dla wszystkich specjalizacji onkologicznych.

Ośrodki satelitarne i referencyjność

Mówiąc o leczeniu pacjentów wiceminister przypomniał, że jest ono jak dotąd skoncentrowane w 16 Centrach Onkologii.

- Uznaliśmy, iż należy dążyć do utworzenia sieci ośrodków satelitarnych w dawnych miastach wojewódzkich, żeby przybliżyć lekarzy do pacjenta. Rozmieszczenie ich poza głównymi jednostkami jest tym bardziej racjonalne, że dzięki rozwiązaniom telemedycznym najlepsi specjaliści z Centrów Onkologii mogą konsultować pacjentów na odległość - mówił minister.

Przekazał też, że przygotowywana jest ustawa, która ma wprowadzić referencyjność ośrodków onkologicznych.

- Referencyjności będzie przyporządkowana wartość punktów. Chcemy tę referencyjność powiązać z ilością wykonywanych zabiegów, odpowiednim wyposażeniem i kadrami jakimi dysponuje szpital. Mam nadzieję, że zauważy to płatnik - wyjaśniał minister dodając, że taki program zacznie być wdrażany w chirurgii i chirurgii onkologicznej, w których to specjalnościach doszło do konsensusu specjalistów w tej sprawie.

Dr Zbigniew Pawłowicz, dyrektor Centrum Onkologii im. F. Łukaszczyka w Bydgoszczy nawiązując do wątków dotyczących zmian organizacyjnych w onkologii przekonywał, że w kraju nie potrzeba wielu nowych ośrodków onkologicznych, bo one już są.

- Trzeba zestandaryzować obecnie funkcjonujące ośrodki, określić ich referencyjność i należycie je finansować - podpowiadał rozwiązanie. Jako przykład rzeczywistych możliwości podał bydgoskie Centrum, w którym w minionym roku na oddziale nowotworów piersi i chirurgii rekonstrukcyjnej dysponującym 28 łóżkami zoperowano 960 przypadków pierwotnego raka piersi, przy czym, licząc razem z rekonstrukcją, przeprowadzono 1600 zabiegów.

Profilaktyka już od dziecka

W trakcie dyskusji podczas sesji "Onkologia w Polsce" specjaliści podkreślali też znaczenie wczesnej profilaktyki nowotworów.

Prof. Alicja Chybicka, kierownik Katedry i Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej AM we Wrocławiu przekonywała, że rzeczą bardzo istotną jest wprowadzenie ustawowego obowiązku dla rodziców systematycznej kontroli stanu zdrowia dzieci.

- W zakres kontroli powinno wchodzić badanie fizykalne, morfologia i usg jamy brzusznej. Takie systematyczne badania mogą znacznie przyspieszyć rozpoznanie choroby nowotworowej u dziecka - argumentowała pani profesor.

- Kiedy pytam rodziców czy kochają swoje dzieci, każdy i odpowiada, że tak. Natomiast gdy zapytam rodzica, kiedy ostatni raz był z dzieckiem na badaniu profilaktycznym, okazuje się, że w ogóle nie był, albo był 2-3 lata temu. Zapracowani rodzice nie mają czasu by rozmawiać z dziećmi. Brak rozpoznania choroby nowotworowej w porę nierzadko wynika właśnie z takiej sytuacji - przestrzegała profesor Chybicka.

Uczestnicy sesji zwracali także uwagę na konieczność starań o jak najbardziej racjonalne wydatkowanie pieniędzy przeznaczanych na wczesną profilaktykę i skrining.

Gminy na zdrowie

- Jakość programów nie jest dobra. Żaden z ukierunkowanych na choroby nowotworowe i przedstawianych do zaopiniowania nie zakładał oceny ich ewaluacji - przekazał prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych dr Wojciech Matusewicz, dodając, że sposób przygotowania i realizowania programów rozstrzygnie o tym czy samorządy racjonalnie wydadzą 2 mld zł, które w sumie mają na ochronę zdrowia.

Według jego oceny 2/3 gminnych programów jest niestety napisanych kiepsko. Wśród programów przedstawionych do zaopiniowania znalazły się i takie, których wartość była wątpliwa. M.in. programy dotyczące skriningu w kierunku wykrywania raka płuca, gdzie głównym narzędziem skriningu był rtg klatki piersiowej. Tę metodę uważa się dzisiaj za mało skuteczną.

Podobnie programy w kierunku wykrywania raka gruczołu krokowego dotyczące głównie oznaczania PSA u mężczyzn po 45 i 50 roku życia. Dzisiaj eksperci już wyraźnie stwierdzają, że tak prowadzone badanie nie pozwala na przeprowadzenie czułego skriningu.

Gminy nie muszą uwzględniać opinii AOTM, ale na szczęście praktyka wskazuje, że się z nią liczą. Po uwagach ekspertów Agencji skorygowano np. 42 programy szczepień przeciwko wirusowi HPV i skoordynowano je z edukacją i cytologią. Na szersze efekty stosowania szczepionek przeciwko HPV - tam gdzie akcji podjęły się samorządy - można liczyć za kilkanaście lat.

Pytany o związane z tą profilaktyką oczekiwania prof. Ryszard Poręba, prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, przywołał badania australijskie. W tym kraju po raz pierwszy wprowadzono masowe szczepienia bezpłatne przeciwko HPV - w lipcu 2007 roku. Prowadzono je przy użyciu czterowalentnej szczepionki przeciw wirusom 6,11 i onkogennym 16,18. W 2010 wykazano, że ilość zachorowań spowodowanych wirusami brodawczaka ludzkiego typu 6, 11 spadła o 85 proc.

- Oczekujemy, że ilość stanów przedrakowych będzie mniejsza - mówił profesor Poręba, dodając, że szczepienia muszą być dostatecznie wczesne.

Programy terapeutyczne - trudno o korekty

Część dyskusji podczas sesji była poświęcona dostępności do leczenia w ramach programów terapeutycznych.

Jak stwierdził prof. Wiesław Jędrzejczak, konsultant krajowy w dziedzinie hematologii, znaczna część nowoczesnych leków jest dostępna dla chorych. Problemy dotyczą detali, ale czasami na wagę życia pacjentów. Z powodu zapisu w programie leczenia szpiczaka bortezomibem, lek ten nie jest dostępny dla pacjentów z niewydolnymi nerkami (około 10 proc. chorych ma tę niewydolność w momencie rozpoznania szpiczaka). Tymczasem jest to jedyny lek, który można tym chorym podać.

- Przez blisko rok się dobijam się o zmianę w programie. To nie wymaga ani ponownej oceny AOTM, która pozytywnie zaopiniowała lek, ani wielkich zmian - mówił profesor.

Dodał: - Chodzi o usunięcie jednego kryterium wykluczającego, które nie będzie miało skutków finansowych, gdyż ta grupa chorych i tak bardzo drogo kosztuje, bo jest leczona nieefektywnie; niektórzy, gdyby dostali lek, mogliby nie być dializowani.

Zdaniem konsultanta powyższa sytuacja dowodzi, że programy muszą mieć szybszą ścieżkę aktualizowania.

Podobnym przykładem ilustrującym powolność w zmianach programów terapeutycznych jest brak dostępności do leczenia przewlekłej białaczki szpikowej inhibitorami kinaz tyrozynowych II generacji (dazatynib i nilotynib) u pacjentów nietolerujących imatynibu.

- Badania międzynarodowe w ostatnich latach pokazały, że podanie inhibitorów drugiej generacji w leczeniu I linii stwarza pacjentom większe szanse na długotrwałe przeżycie, ale mimo to nie ma zmian w programie terapeutycznym, choć leki zostały zarejestrowane przez EMA - mówił prof. Krzysztof Warzocha, dyrektor Instytutu Hematologii i Transfuzjologii.

Poprawić, nie zepsuć

Zdecydowanie najwięcej czasu podczas sesji poświęcono wątkom dyskusji dotyczącym zapowiadanych zmian w organizacji lecznictwa onkologicznego. Uczestnicy wielokrotnie do nich powracali.

Dr Jakub Żołnierek z Centrum Onkologii - Instytut im. Marii Skłodowskiej Curie w Warszawie zwrócił uwagę na rolę lekarzy pierwszego kontaktu, wczesnej diagnostyki i leczenia interdyscyplinarnego uznając, że te obszary wymagają szczególnej uwagi polityków zdrowotnych.

Dr Janusz Meder prezes Polskiej Unii Onkologii apelował do polityków zdrowotnych, by z wielką rozwagą przeprowadzano zmiany w organizacji polskiej onkologii, ale również nie zaniechano ich tam gdzie są konieczne.

- Jestem dumny, że udało się nam w bardzo trudnych warunkach, biorąc pod uwagę dużo mniejsze nakłady finansowe niż w innych państwach, zbudować system, który jest doceniany przez prominentnych profesorów i organizatorów ochrony zdrowia z USA i krajów unijnych - mówił nasz gość.

Jak zauważył, choć w Polsce 70-80 proc. pacjentów trafia na leczenie onkologiczne gdy nowotwór jest zaawansowany, a leczenie generuje duże koszty, to w ciągu 15 lat statystyki średniej wyleczeń zdecydowanie się poprawiły. U mężczyzn wyleczenia dotyczą ok. 30 proc. przypadków, u kobiet - 50 proc.; podczas, gdy średnia wyleczeń kilkanaście lat temu wynosiła dla mężczyzn niecałe 20 proc., dla kobiet nieco ponad 30 proc.

 

Pełna relacja z sesji "Onkologia w Polsce" już wkrótce, w listopadowym wydaniu miesięcznika Rynek Zdrowia.

 


comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH