Ustalmy relacje pomiędzy centrami onkologii a innymi ośrodkami Dr Marzena Juczewska - dyrektor Białostockiego Centrum Onkologii. Fot. Eliza Madej/PTWP

Onkologii potrzebne są nie tylko zmiany w pakiecie, ale premiowanie jakości, kompleksowości świadczeń, a także ustalenie wzajemnych relacji merytorycznych pomiędzy centrami onkologii a innymi ośrodkami - mówi dr Marzena Juczewska, dyrektor Białostockiego Centrum Onkologii.*

Po wprowadzeniu pakietu onkologicznego i obniżeniu w 2015 r. wyceny osobodnia, czyli doby pobytu w szpitalu pacjenta poddawanego radioterapii i chemioterapii, Białostockie Centrum Onkologii straciło tylko z tego powodu 6 mln zł i to w trakcie trwania umowy. Proporcjonalnie do wielkości ośrodka ta strata w skali kraju była większa i dało to ponad 130 mln zł strat publicznych 18 centrów onkologii.

Ale rozwiązanie kwestii wycen i odbiurokratyzowanie pakietu w onkologii, to nie wszystko. Dla systemu, który musi podołać leczeniu rosnącej liczby chorych onkologicznie ważne jest kompleksowe prowadzenie pacjentów, to znaczy skumulowanie w centrum onkologii w regionie wszystkich dostępnych metod terapii i odpowiedzialności za to jak leczeni są chorzy w danym województwie. Inne ośrodki prowadzące leczenie onkologiczne powinny być w kontakcie merytorycznym z centrami onkologii przygotowanymi fachowo, jeśli chodzi o kadrę specjalistyczną.

O potrzebie takiej organizacji sieci lecznictwa onkologicznego mówimy jednym głosem - jako ogólnopolskie zrzeszenie 18 instytutów i centrów onkologicznych - w dezyderatach przekazanych Ministerstwu Zdrowia.

Daje się bowiem zauważyć, że obecna organizacja lecznictwa onkologicznego może czasami utrudniać pacjentowi właściwe leczenie. To zależy bardzo od lekarza i miejsca gdzie pacjent się znajdzie. Jeśli lekarz wskaże pacjentowi ośrodki, do których ma się udać na dalsze leczenie - to w porządku.

Natomiast my spotykamy się - w woj. białostockim w nieznacznej liczbie, ale w większych populacyjnie regionach częściej - z przypadkami, gdy pacjent po zaopatrzeniu w danej poradni czy oddziale otrzymuje zalecenie, z którego wynika, że ma sobie poszukać na własną rękę dalszego ciągu leczenia.

Pacjent pozostawiony sam sobie jest w tym momencie zagubiony. Wprawdzie jest honorowane jego prawo do wyboru miejsca leczenia, ale przecież chory nie jest kompetentny by decydować o sposobie leczenia.

Jednostki służby zdrowia podpisują między sobą umowy umożliwiające przekazywanie pacjenta i są one różnie realizowane. Jako onkolodzy z centrów onkologii dostrzegamy, że pacjent nie zawsze trafia wtedy we właściwym czasie i do właściwego miejsca, żeby kontynuować leczenie. Dlatego optujemy za leczeniem kompleksowym, prowadzonym w jak największym stopniu w jednym miejscu.

Obliczono, że tylko z tego powodu tego, że leczenie pacjentów z chłoniakami nie jest prowadzone kompleksowo - czyli w ośrodku gdzie dostępne są wszystkie metody leczenia czy diagnostyki -  wyleczalność jest o 30 proc. niższa. Dzisiaj zbyt często pacjent jest po prostu pozostawiany sam sobie, by poszedł i sam poszukał kolejki do dalszego leczenia.

*Wypowiedź nieautoryzowana, zanotowana podczas sesji "Polska Wschodnia na mapie zdrowotnej kraju", odbywającej się w ramach III Wschodniego Kongresu Gospodarczego (Białystok, 22-23 września 2016 r.).

 

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH