Szpitale odbudowują zapasy cytostatyków, ale... co dalej?

Resort zdrowia zapewnia, że sytuacja z brakiem leków stosowanych w chemioterapii jest już opanowana. Deficyt zapasów ma być uzupełniony przez import docelowy, w ramach którego pierwsze partie cytostatyków już trafiły do szpitali. Zdaniem onkologów i NFZ na ogłoszenie sukcesu jest jednak za wcześnie. Sprawdziliśmy, jak w piątek (20 kwietnia) sytuacja wyglądała w lecznicach.

Minister zdrowia przypomina, że wszystkie szpitale, w których brakuje leków, mogą występować do Narodowego Funduszu Zdrowia o wdrożenie procedury tzw. importu docelowego i podkreśla, że NFZ będzie finansował kupowane w ten sposób specyfiki po cenach, w których są nabywane za granicą.

Czy to oznacza, że pacjenci mogą czuć się bezpieczni?

Zagrożenie oddalone

Jak informuje nas prof. Bogdan Chazan, dyrektor Szpitala Ginekologiczno-Położniczego im. Świętej Rodziny w Warszawie, w szpitalnym pododdziale chemioterapii wszyscy chorzy są objęci leczeniem. - Możemy też zagwarantować, że w najbliższych tygodniach terapia będzie kontynuowana - ocenia profesor.

W środę (18 kwietnie) terapię wstrzymano m.in. w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Legnicy. Jak poinformowała nas Krystyna Barcik, dyrektor placówki, pacjentom udało się jednak zapewnić dalsze leczenie w innym miejscu. Legnicki szpital wystąpił do MZ o zgodę na import docelowy i taką otrzymał. 

Groźba wstrzymania chemioterapii realnie zagrażała także pacjentom Wojskowego Instytutu Medycznego CSK MON w Warszawie.

- Ostatecznie żaden z chorych nie został pozbawiony leczenia i można powiedzieć, że takiego zagrożenia obecnie nie ma - mówi portalowi rynekzdrowia.pl płk Piotr Dąbrowiecki, rzecznik prasowy WIM.

Dodaje, że brakujące leki udało się pozyskać w ramach procedury importu docelowego. W ten sposób ich zapasy będą utrzymywane nadal.

Jak przyznała w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl dr Emilia Filipczyk-Cisarż, dolnośląski konsultant wojewódzki w dziedzinie onkologii klinicznej, w regionie w kilku szpitalach kończą się lub skończyły zapasy leków.

W tej sytuacja najlepiej radzą sobie duże ośrodki, jak Dolnośląskie Centrum Onkologii we Wrocławiu, gdzie udaje się utrzymywać płynność w chemioterapii, m.in. dzięki importowi docelowemu.

Do normalności daleko

Dr Emilia Filipczyk-Cisarż zwraca uwagę, że jest on jednak poważnym utrudnieniem dla placówek ochrony zdrowia.

- Import docelowy jest realizowany na podstawie szczegółowych i zweryfikowanych zaleceń lekarza. Konieczność sprowadzania leków w jego ramach obciążyła nas kolejną biurokratyczną procedurą. Płynność można zapewnić jedynie poprzez interwencję z pewnym wyprzedzeniem. Trudno zatem mówić, że mamy normalną sytuację - zaznacza dr Emilia Filipczyk-Cisarż.

Zdaniem dr Janusz Medera, prezesa Polskiej Unii Onkologii (PUO) resort zdrowia powinien na podstawie informacji z NFZ oraz ze szpitali, zajmujących się leczeniem onkologicznym oszacować zapotrzebowanie na leki na kilka miesięcy. Następnie powinna być zastosowana procedura zakupu interwencyjnego w celu zgromadzenia zapasu specyfików dla całego kraju.

- Leki byłyby wówczas rozdzielane według potrzeb zgłaszanych przez poszczególne placówki - wyjaśnia prezes PUO. Podkreśla także, że przy zakupie interwencyjnym na potrzeby szpitali krajowych można wynegocjować korzystniejsze warunki finansowe i zmniejszyć obciążenie budżetu państwa i szpitali.

Import docelowy nie wystarczy

Jacek Paszkiewicz, prezes NFZ, również ocenia, że import docelowy nie rozwiąże problemu deficytowych leków stosowanych w chemioterapii i zaznacza w komunikacie, że konieczne jest znalezienie innych producentów. Zwraca jednocześnie uwagę, że ceny leków z importu docelowego są droższe od zapisanych w umowach na chemioterapię. NFZ w oparciu o informacje od resortu zdrowia o lekach, których brakuje, może wprowadzić zmiany do statusu leków z katalogu, a tym samym pokryć koszt wynikający z importu docelowego.

"Taki wariant może być wprowadzony tylko na dwa miesiące, ponieważ od 1 lipca wejdzie w życie obwieszczenie Ministra Zdrowia o programach lekowych i chemioterapii i NFZ nie będzie mógł zapłacić więcej niż podana w nim cena. Dlatego konieczne jest znalezienie innych producentów, którzy będą dostarczali brakujące leki" - czytamy w komunikacie prezesa Funduszu.

Przypomnijmy: Biuro Rzecznika Praw Pacjenta pierwsze skargi pacjentów, których terapia z powodu braku leków została zawieszona, odnotowało tydzień temu. Od tamtego czasu media codziennie informują o kolejnych przypadkach przerwania chemioterapii.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH