Zwraca jednak uwagę, ze podczas spotkania 12 września br. w resorcie zdrowia, pacjenci zostali poinformowani, że obecnie nie ma finansowych możliwości, aby nowe leki w terapii raka płuca trafiły na listopadową listę refundacyjną w ramach programów lekowych.

- Dzieje się tak, mimo że obniżyła się znacząco cena pemetreksedu, zwalniając tym samym dużą pulę pieniędzy w programach lekowych (są już znacznie tańsze generyki tego leku). Ministerstwo uznało jednak, że te środki będą mogły być przesuwane pomiędzy poszczególnymi programami, dotyczącymi różnych nowotworów, np. raka piersi - tłumaczy specjalista.

Wyjaśnia, że rak płaskonabłonkowy jest nowotworem, w którym nie występują nieprawidłowości genetyczne, umożliwiające zakwalifikowanie chorych do terapii ukierunkowanych molekularnie. - Są to pacjenci palący papierosy, dlatego występuje u nich bardzo duża liczba różnych mutacji somatycznych. Skutkuje to powstaniem bardzo dużej liczby antygenów swoistych nowotworowo. Efektem tego są z kolei duże potencjalne możliwości zastosowania immunoterapii w tym typie nowotworu - wyjaśnia ekspert.

Strzał w dziesiątkę
Dodaje: - Nie dziwi zatem fakt, że włączając do terapii lek immunokompetentny, jakim jest na przykład niwolumab czy pembrolizumab, dochodzi do wzmocnienia odpowiedzi immunologicznej przeciwko już bardzo immunogennemu nowotworowi. Taka terapia okazała się strzałem w dziesiątkę. Jeśli chodzi o niedrobnokomórkowego płaskonabłonkowego raka płuca, leki z tej grupy działają bardzo dobrze. Nie oznacza to oczywiście, że każdy pacjent odpowie na tego typu leczenie.

- W przypadku nowotworu immunogennego wystarczy układowi immunologicznemu trochę pomóc, dzięki czemu u niektórych pacjentów udaje się uzyskać trwałą remisję choroby - tłumaczy specjalista.

Wskazuje jednocześnie, że wbrew obawom Ministerstwa Zdrowia, z tego rodzaju leczenia nie będzie korzystała bardzo duża grupa chorych. Ogólna liczba osób z płaskonabłonkowym rakiem płuca sięga w Polsce ok. 7 tysięcy, ale jest wiele czynników wykluczających pacjentów z możliwości zastosowania u nich immunoterapii.

To nie jest duża grupa pacjentów
- Z tej liczby musimy odjąć pacjentów operowanych. Jest też znaczna grupa chorych, których zły stan już od początku wyklucza immunoterapię. Są też chorzy leczeni chemio- i radioterapią, a tylko ok. 50% pacjentów po chemioterapii pierwszej linii kwalifikuje się do terapii drugiej linii (chemioterapia lub immunoterapia) - wymienia prof. Krawczyk.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH