Prof. Wachowiak: duża rola lekarzy rodzinnych w diagnostyce nowotworów u dzieci

Lekarze rodzinni odgrywają ogromną rolę w diagnostyce nowotworów u najmłodszych pacjentów. 75 procent chłoniaków i guzów u dzieci jest wykrywanych w zaawansowanych stadiach - powiedział PAP prof. Jacek Wachowiak z Kliniki Onkologii Uniwersytetu w Poznaniu.

W Olsztynie w sobotę zakończy się VII Zjazd Polskiego Towarzystwa Onkologii i Hematologii Dziecięcej.

- W Polsce lekarze diagnozują zbyt późno chłoniaki i guzy nowotworowe lite, które są od początku chorobą zlokalizowaną. Średnio 75 proc. chłoniaków i guzów litych rozpoznaje się w 3. i 4. stadium choroby, kiedy występują już odległe przerzuty i zajęte są węzły chłonne - powiedział profesor. Podkreślił, że późna diagnostyka w znaczący sposób zmniejsza szanse na wyleczenie małych pacjentów.

Wyjaśnił, że choroby nowotworowe, na jakie zapadają dzieci, są różne od tych, które występują u osób dorosłych. Kobiety chorują na raka piersi, szyjki macicy, oskrzela i okrężnicy. U mężczyzn występuje rak oskrzela, okrężnicy, prostaty i żołądka.

- Dzieci zapadają najczęściej na nowotwory układu krwiotwórczego. Białaczki i chłoniaki stanowią 45 proc. zachorowań wszystkich chorób nowotworowych, kolejne 25 proc. to guzy ośrodkowego układu nerwowego. W dalszej kolejności występują nowotwory wywodzące się z tkanek zarodkowych i dlatego występują u dzieci od 1-4 roku życia - zaznaczył prof. Wachowiak.

Stąd - jak podkreślił - tak ogromną rolę w wykrywaniu nowotworów u dzieci odgrywają lekarze pierwszego kontaktu. To właśnie oni badają najmłodszych pacjentów, kwalifikując ich do szczepień ochronnych, badają dzieci podczas tak zwanych bilansów dwu- i czterolatków. - To jest rzecz do nadrobienia, bo im wcześniejsze rozpoznanie, tym lepsze rokowanie - dodał.

Specjaliści alarmują, że w Polsce stale rośnie liczba dzieci chorujących na nowotwory. - Średnio co 10 lat liczba chorych na nowotwory dzieci wzrasta o około 5 proc. Mimo zmniejszenia się populacji dzieci i młodzieży, obserwujemy w liczbach bezwzględnych większą liczbę rozpoznań nowotworów - podkreślił.

Profesor wskazał, że w leczeniu chorób nowotworowych układu krwiotwórczego u najmłodszych pacjentów dużą rolę odgrywają niespokrewnieni dawcy szpiku zgłoszeni w rejestrach. Szansa na przeszczep szpiku u małego pacjenta od niespokrewnionego dawcy jest dużo większa, niż transplantacja szpiku od jego rodzeństwa. "Prawdopodobieństwo, że szpik pobrany od brata lub siostry będzie mógł być przeszczepiony choremu dziecku wynosi 25 proc. Musi być dodatkowo spełniony warunek wystąpienia antygenu zgodności tkankowej" - powiedział.

W Polsce dominuje model rodziny 2+1. Dzieci są jedynakami, więc nie ma możliwości znalezienia takiego dawcy z definicji - mówił prof. Wachowiak.

Stąd - jak zauważył - nie do przecenienia jest znaczenie rejestrów dawców niespokrewnionych. Ocenia się, że szansa na to, iż znajdzie się niespokrewnionego dawcę z antygenem zgodności tkankowej wynosi od 60 do 70 proc. W Polsce takich potencjalnych dawców zarejestrowanych jest około 700 tysięcy. Pod tym względem nasz kraj zajmuje 3. miejsce w Europie. Na świecie w takich rejestrach widnieje około 23 mln osób.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH