Prof. Szczylik: immunoterapia szansą dla pacjentów z rakiem nerkowokomórkowym Prof. Cezary Szczylik Fot. Archiwum RZ

Rak nerkowokomórkowy jest ósmym nowotworem pod względem częstości występowania. Badania nad nim dały nam nowy oręż w walce także z innymi nowotworami - mówi prof. Cezary Szczylik, kierownik Kliniki Onkologii Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie.

Ekspert zaznacza, że chodzi o leki niszczące sieć naczyń krwionośnych zaopatrujących guz i prowadzące w ten sposób do jego obumarcia (tzw. zagłodzenie raka).

- W 2006 r. pojawiły się takie specyfiki jak sunitynib i sorafenib. Następne były terapie wskazujące na sens immunoterapii, ponieważ połączenie przeciwciała monoklonalnego z interferonem również wykazało się skutecznością. Obecnie mamy już w leczeniu raka nerkowokomórkowego kilkanaście nowych cząsteczek - wyjaśniał ekspert podczas konferencji Onkologia 2015.

- Jednak narzucenie pewnych algorytmów przez aparat urzędniczy powoduje, że pozycja lekarza we współczesnym procesie leczenia nowotworów w Polsce stała się niezrozumiała. Leki to jedna sprawa, a doświadczenie lekarza i jego wiedza o pacjencie, który jest zazwyczaj osobą po 65 r.ż. i ma co najmniej dwie istotne choroby współistniejące - druga. Dodajmy do tego preferencje samego pacjenta, który ma zazwyczaj określone życzenia dotyczące leczenia, a otrzymamy tło, które jest przecież ważnym elementem całej terapii - wskazywał prof. Szczylik.

Przypomniał, że jeśli chodzi o wytyczne europejskie dotyczące leczenia raka nerkowokomórkowego, mamy już trzy linie leczenia. W zakresie decyzji terapeutycznych Polska wydaje się jednak być samo sterowalnym okrętem, na którym wytyczne europejskie nie obowiązują i w efekcie polscy chorzy nadal są pozbawieni trzeciej linii leczenia.

- Przeciętny czas odpowiedzi w pierwszej linii to ok. 11 miesięcy, w leczeniu drugiej linii - ok. 6 miesięcy. Oznacza to, że po kilkunastu miesiącach u chorych następuje progresja choroby. Polskiemu lekarzowi pozostaje wówczas jedynie poinformować pacjenta, że nie ma już żadnej szansy na leczenie - mówił specjalista.

Dodał, że zamiast korzystać z leczenia sekwencyjnego, dostępnego dla pacjentów z innych krajów Europy, którzy otrzymują ewerolimus bądź sorafenib, polscy chorzy są skazani na prywatny import leków. W jego ocenie pokazuje to, że państwo nie jest przygotowane do rozsądnego finansowania terapii przedłużających życie, choć dowodów, że leki te działają w każdej linii leczenia, jest wystarczająco dużo.

- Ponadto w Polsce niej jest refundowana w pierwszej linii kombinacja interferonu z przeciwciałem monoklonalnym (choć podwaja ona czas do progresji i w istotny sposób wydłuża przeżycie w porównaniu do monoterapii interferonem) za to refundowany jest interferon, znany nam od ponad 30 lat - zaznaczył prof. Szczylik.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH