Prof. Jędrzejczak: szpiczak wciąż jest zbyt późno wykrywany Konsultant krajowy w dziedzinie hematologii prof. Wiesław Jędrzejczak. Fot. Archiwum

U niektórych pacjentów mija nawet kilka lat od pierwszych objawów, zanim zostanie wykryty szpiczak, jeden z najczęstszych nowotworów krwi - powiedzieli eksperci podczas 16. Międzynarodowych Warsztatów Szpiczakowych (IMW), które 1 marca rozpoczęły się w New Delhi.

Z danych European Network Myeloma Patient wynika, że co czwarty chory na szpiczaka trafia do co najmniej czterech lekarzy, zanim zostanie u niego wykryta ta choroba. Najczęściej są to lekarze podstawowej opieki zdrowotnej oraz ortopedzi, ponieważ choroba ta osłabia układ kostny i jednym z jej objawów są np. bóle kręgosłupa.

Według UK National Cancer aż u 38 proc. pacjentów szpiczak zostaje zdiagnozowany dopiero po przyjęciu pacjenta na pogotowie ratunkowe, czyli wtedy, kiedy dochodzi do jej zaostrzenia.

W Polsce się zdarza, że chory trafia do stacji dializ z krańcową niewydolnością nerek, gdzie po dokładnych badaniach się okazuje, że do zniszczenia tego narządku doprowadził występujący od wielu lat szpiczak - powiedział PAP konsultant krajowy w dziedzinie hematologii prof. Wiesław Jędrzejczak, uczestniczący w konferencji.

- Żeby wykryć ten nowotwór krwi nie trzeba specjalistycznych badań, wystarczy regularnie, najlepiej co roku, wykonywać morfologię krwi i OB, co kosztuje zaledwie 20 zł - podkreślił. Dodał on, że wczesne wykrycie tej choroby pozwala szybciej rozpocząć leczenie, a to daje największe szanse na jej kontrolowanie przez wiele lat. - Najgorzej rokują chorzy ze schyłkową niewydolnością nerek - podkreślił prof. Jędrzejczak.

Lekarze podstawowej opieki medycznej rzadko jednak zwracają uwagę na objawy szpiczaka, takie jak bóle kości, szczególnie w okolicy lędźwiowej, czy zaburzenia rytmu serca oraz ciągłe zmęczenie i osłabienie, ponieważ w ciągu 30 lat praktyki mogą się zetknąć z jednym lub najwyżej dwoma pacjentami cierpiącym na szpiczaka.

- Do naszej kliniki na Warszawskim Uniwersytecie Medycznych trafił pacjent chory na szpiczaka, który najpierw był leczony z powodu kardiomiopatii - powiedział prof. Jędrzejczak.

European Network Myeloma Patient alarmuje, że z powodu późnego wykrycia 10 proc. pacjentów umiera na szpiczaka w ciągu zaledwie 60 dni od postawienia diagnozy, a co czwarty przeżywa nie więcej niż rok. Jednak pozostałym pacjentom udaje się znacząco wydłużyć życie. U połowy chorych w Unii Europejskiej uzyskuje się co najmniej pięcioletnie przeżycia.

W Polsce chorzy na szpiczaka przed ponad dekadą żyli przeciętnie 3 lata; teraz żyją średnio 6-7 lat, choć są i tacy, którzy od wykrycia tej choroby żyją 10 i więcej lat. Dzięki temu wzrasta liczba wszystkich pacjentów. 10 lat temu było u nas około 3 tys. chorych na szpiczaka, a teraz jest ponad 8 tys.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH