NIK: resort zdrowia niewystarczająco nadzoruje program zwalczania nowotworów

Do końca przyszłego roku potrwa rozpoczęty w 2006 "Narodowy program zwalczania chorób nowotworowych", wspierający leczenie raka. Ministerstwo Zdrowia, które finansuje program, słabo radzi sobie z jego nadzorowaniem - oceniła NIK w opublikowanym w piątek (8 sierpnia) raporcie.

NIK zbadała realizację wybranych programów, m.in. dotyczących profilaktyki i wczesnego wykrywania raka piersi i szyjki macicy, radioterapii onkologicznej, tomografii pozytonowej (PET) oraz systemu zbierania i rejestrowania danych o nowotworach.

Główny wniosek z raportu brzmi: ”Pomimo wydatkowania prawie dwóch miliardów złotych pacjenci objęci programem wciąż zbyt długo czekają na rozpoczęcie radioterapii, zbyt mało kobiet zgłasza się na mammografię i na cytologię, a wskaźniki wykrywania i leczenia nowotworów wciąż znacznie odbiegają od średnich europejskich”.

NIK przyznaje, że badania przesiewowe wciąż pozostają najskuteczniejszym i niezastąpionym na razie sposobem wczesnego wykrywania i zapobiegania nowotworom. Jednak, aby były skuteczne (i opłacalne) na badania, zgodnie z zaleceniami WHO i ekspertów Komisji Europejskiej, musiałoby zgłaszać się co najmniej przynajmniej 70% - 75% populacji docelowej.

Zaproszenia na badania - nieskuteczne

Tymczasem, mimo prowadzenia akcji mających zwiększyć liczbę Polek zgłaszających się na badania profilaktyczne, odsetek ten w ostatnich latach nie uległ poprawie, a nawet w niektórych województwach zmniejszył się. Dlatego - zdaniem NIK - konieczne jest m.in. nawiązanie współpracy pomiędzy NFZ a samorządami w celu koordynacji działań w zakresie programów profilaktyki raka szyjki macicy i raka piersi.

Prowadzone przez Centralne i Wojewódzkie Ośrodki Koordynujące akcje promocyjne zachęcające Polki do udziału w badaniach cytologicznych i mammograficznych są nieskuteczne. Od 2009 roku na wysyłkę imiennych zaproszeń na badania przesiewowe wydano 30 milionów złotych (1/3 wszystkich pieniędzy, przeznaczonych na działania administracyjno-logistyczne). W odpowiedzi na blisko 21 milionów wysłanych zaproszeń (cytologia + mammografia) na badania zgłosiło się nieco ponad 3,5 mln kobiet (18%).

Faktyczny udział kobiet (korzystających z zaproszeń i zgłaszających się samodzielnie) w badaniach mammograficznych wynosił od 36,0% w 2009 r. do 42,9% w 2012 r. (w I półroczu 2013 r. - 19,0%), a w badaniach cytologicznych od 26,7% w 2009 r. do 23,4% w 2012 r. kobiet (w I półroczu 2013 r. - 10,4%).

CzytajŁódzkie: tylko 5 proc. kobiet skorzystało z zaproszeń na bezpłatną cytologię

Na marginesie warto dodać, że akcje promocyjne zachęcające Polki do udziału w badaniach cytologicznych i mammograficznych są nieskuteczne również z tego powodu, że  wykorzystują poczucie strachu i zagrożenia. A to błąd - raczej zniechęcają do badań.

- Leczenie nowotworów kojarzy się najczęściej z bólem, cierpieniem, uciążliwymi skutkami ubocznymi, ale mało kto podkreśla, że są i te pozytywne aspekty, że pacjent wrócił do zdrowia, do rodziny, do swojej pracy - mówił jakiś czas temu portalowi rynekzdrowia.pl Dariusz Godlewski z Ośrodka Profilaktyki i Epidemiologii Nowotworów w Poznaniu. Z kolei prof. Zbigniew Wronkowski, prezes Polskiego Komitetu Zwalczania Raka zwracał uwagę że najczęściej u kobiet objętych skryningiem pojawia się skłonność do pesymizmu i bierności, często wręcz uczucie beznadziejności, co nasila negatywne emocje, np. przygnębienie.”

Czytaj: Badania onkologiczne: straszenie śmiercią daje odwrotny skutek 

Dodajmy także, że jednym z wniosków NIK skierowanych do MZ jest ”rozważenie wprowadzenia nowych metod i form organizacyjnych, które pozwoliłyby zwiększyć liczbę kobiet uczestniczących w  tych badaniach”.

Zbyt długie oczekiwanie na radioterapię

NIK pozytywnie oceniła natomiast stale zwiększającą się liczbę urządzeń do radioterapii (na koniec 2012 r. jeden aparat do radioterapii przypadał średnio na 321 154 osób; liczba urządzeń do radioterapii wzrosła od 2005 r. z 70 do 123).

Systematycznie skracają się też kolejki (z 8-10 tygodni w 1998 r. do 4-5 tygodni w 2012 r.). W efekcie zwiększa się liczba chorych leczonych metodą radioterapii (z ok. 40 tys. w 1999 r. do 80 tys. w 2012 r.). Jednak cały projekt nie działa tak dobrze, jak powinien, a pacjenci wciąż zbyt długo czekają na rozpoczęcie leczenia napromieniowaniem, co zmniejsza ich szanse na wyleczenie - zauważa się w raporcie i dodaje, że w 1/5 skontrolowanych ośrodków radioterapii czas oczekiwania na udzielenie świadczenia był dłuższy niż 4 tygodnie, a w skrajnych wypadkach wynosi nawet ponad dwa miesiące.

Na program radioterapii wydano od 2006 r. ponad 1 miliard złotych. NIK zaleca ministrowi zdrowia, by rozważył ponowne koncepcję organizacji wspólnych zakupów sprzętu i aparatury medycznej do radioterapii za pośrednictwem Zakładu Zamówień Publicznych przy Ministrze Zdrowia. Włączenie w system wspólnych zakupów większej liczby podmiotów leczniczych mogłoby pozwolić na uzyskanie oszczędności oraz na uniknięcie zakupów zbędnych (dublowania sprzętu).

Oceniając efekty Programu Tomografii Pozytonowej (PET) (koszt od 2006 r. ponad 90 milionów zł), NIK informuje, że w grudniu 2012 r. w publicznych placówkach zainstalowanych było aż siedem tomografów zakupionych w ramach Programu. Cztery z nich wykonywały mniej niż dwa tysiące badań rocznie (niektóre dużo mniej - np. Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku - 423 w 2010 r.) przede wszystkim z powodu niskich kontraktów z NFZ.

Według danych Głównego Inspektora Sanitarnego w Polsce funkcjonuje aktualnie 27 ośrodków PET, w tym 14 w publicznych podmiotach leczniczych i 13 w placówkach prywatnych.

Zwiększenie liczby ośrodków onkologicznych wyposażonych w urządzenia PET nie doprowadziło do skrócenia kolejki oczekujących - konstatuje NIK i zauważa, że w trzech skontrolowanych ośrodkach PET wzrosła liczba oczekujących na badanie.

Więcej: www.nik.gov.pl

Czytaj też: NIK krytykuje nadzór nad programem onkologicznym, MZ wyjaśnia 

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH