Eksperci: większość guzów nerki wykrywana przypadkowo

Większość złośliwych guzów guzy nerki wykrywana jest przypadkowo, najczęściej podczas badania USG zlecanego z innego powodu - twierdzi patomorfolog Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, dr Krzysztof Antoni Bardadin.

W celu wykrycia raka nerki nie wykonuje się tzw. badań przesiewowych, podobnych do tych, jakie wykorzystywane są w przypadku raka piersi, szyjki macicy u kobiet oraz raka jelita grubego. Takim badaniom poddawane są wszystkie osoby w określonym wieku, np. po pięćdziesiątym roku życia (rak piersi i jelita grubego).

Dr Bardadin twierdzi, że warto raz w roku poddać się badaniom USG, które są już powszechnie dostępne. - Jest wtedy duża szansa, że rak nerki zostanie w porę wykryty - podkreślił na konferencji w PAP poświęconej rakowi nerki dr Bardadin. Jego zdaniem, powinni o tym szczególnie pamiętać mężczyźni po 45. roku życia, najbardziej narażeni na ten typ nowotworu.

Według specjalisty, jeszcze w latach 70. XX w. operacje raka nerki były jednymi z najbardziej heroicznych w chirurgii zabiegów, ponieważ guzy te były wtedy wyjątkowo rozległe. Powodem było bardzo późne ich wykrywanie, na ogół wtedy, gdy u chorego pojawiały się liczne dolegliwości.

- Pamiętam, że niektóre usuwane wtedy guzy nerki były tak duże, że do badania histopatologicznego przywożono je we wiadrze. Naciekały na przeponę i sięgały aż do dolnego płata płuc - opowiada dr Bardadin. - Dziś rzadko wykrywane są tak duże nowotwory tego narządu, choć jakiś czas temu znowu otrzymałem do badania guza o rozmiarach 25 cm.

Największym problemem są obecnie przerzuty raka nerki do innych narządów. - W ten sposób, czyli po wykryciu dopiero przerzutów, wykrywany jest prawie co trzeci rak nerki - twierdzi dr Bardadin. Nowe ogniska tego nowotworu najczęściej pojawiają się w płucach, wątrobie i trzustce.

Według kierownika kliniki onkologii Wojskowego Instytutu Medycznego, prof. Cezarego Szczylika, im mniejszy guz, tym większe szanse wyleczenia. - W przypadku raka nerki dobrze rokują nawet chorzy, u których średnica guza nie przekracza 7 cm. Mają oni 96 proc. szanse na pięcioletnie przeżycie - dodaje.

Przy takich rozmiarach guz zwykle nie wykracza poza nerkę ani nie nacieka sąsiednich tkanek. Jest to pierwszy etap rozwoju tego nowotworu, gdy jest on najbardziej wyleczalny. Wyjątkiem są jedynie te guzy, które mimo małych rozmiarów z powodu mutacji genetycznych są wyjątkowo agresywne albo wrastają do żyły nerkowej.

Na drugim etapie rozwoju są nowotworowy nerki o średnicy przekraczającej 7 cm, ale nadal znajdujące się wyłącznie w nerce. W tych przypadkach pięcioletnie przeżycia są nadal wysokie, uzyskuje się je u 82 proc. chorych.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH