Eksperci o wnioskach z Białej Księgi PBL: te obszary wymagają zmian W ocenie specjalistów, Biała Księga PBL jest bardzo wartościową pozycją Fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Opublikowana ostatnio Biała Księga PBL jest bardzo wartościową pozycją, przystępnie opisującą przewlekłą białaczkę limfocytową począwszy od patogenezy, poprzez poszczególne stadia, objawy i metody leczenia - mówi nam prof. Iwona Hus z Katedry i Kliniki Hematologii i Transplantacji Szpiku Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Jak zauważa ekspertka, szczególnie ważne jest odniesienie sytuacji związanej z terapią PBL w Polsce do sytuacji w innych krajach europejskich. Pokazuje ono, że po kilkunastu latach postępu, jaki dokonał się na świecie i w naszym kraju w leczeniu PBL, coraz bardziej oddalamy się obecnie od standardów terapii obowiązujących w innych państwach.

Czytaj: Raport: sytuacja polskich pacjentów z przewlekłą białaczką limfocytową

- Wynika to z faktu, iż w ciągu kilku ostatnich lat zarejestrowane zostały nowe leki o zupełnie innym mechanizmie działania, niż stosowana wcześniej chemioterapia lub immunochemioterapia (chemioterapia w połączeniu z przeciwciałami monoklonalnymi). Są to tzw. leki małocząsteczkowe, hamujące szlaki prowadzące do rozwoju choroby. Niestety, nie mamy w Polsce dostępu do tego nowoczesnego leczenia - zaznacza prof. Hus.

- Tymczasem są to leki szczególnie wartościowe w przypadku pacjentów z nawrotem choroby lub z opornością na stosowane wcześniej schematy leczenia. Mowa także o chorych z mutacją TP53 lub delecją 17p, u których chemio- i immunochemioterapia są nieskuteczne - dodaje.

Sztuka dla sztuki
Wskazuje, że brak dostępu do nowoczesnych terapii wpływa na wyniki leczenia, które, jak pokazuje Biała Księga PBL, ustawiają nas w niekorzystnym świetle na tle innych krajów Europy, gdzie pacjenci korzystają z innowacyjnego leczenia. Jeśli sytuacja się nie zmieni, ta przepaść będzie się tylko pogłębiać.

- Warto dodać, że delecja 17p występuje częściej u pacjentów, którzy dłużej chorują. W przypadku chorych tuż po rozpoznaniu występuje ona w kilku procentach przypadków, ale w miarę rozwoju choroby - w ok. 30 proc. przypadków. To oznacza, że staje się istotnym problemem. Zgodnie z zaleceniami należy wykonywać stosowne oznaczenia w ramach badań cytogenetycznych przed każdą kolejną linią leczenia. Rzecz w tym, że nawet w przypadku stwierdzenia delecji 17p nie mamy możliwości podania pacjentowi nowoczesnego leku, który będzie w jego przypadku skuteczny. W polskich warunkach badania cytogenetyczne są zatem sztuką dla sztuki. Częstość ich wykonywania uległaby w Polsce zwiększeniu, gdyby szła za nimi możliwość wdrożenia terapii - wyjaśnia prof. Hus.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH