Wrocław:  wykonali zabieg zamknięcia przecieku okołozastawkowego Wcześniej lekarze muszą z dużą precyzją określić wielkość przecieku i dobrać odpowiedni okluder. Fot. archiwum (zdj. ilustracyjne)

Zabieg przezskórnego zamknięcia przecieku okołozastawkowego wykonali lekarze Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Poprawia on wydolność serca u pacjentów, cierpiących na powikłania w leczeniu wad zastawkowych. To pierwsza taka operacja na Dolnym Śląsku.

Jak powiedział w środę (1 marca) na konferencji prasowej kierownik Kliniki Kardiologii USK prof. Andrzej Mysiak, pacjenci z powikłaniami w leczeniu wad zastawkowych mają typowe objawy niewydolności serca, nie są zdolni do wysiłku i mają trudności z prostymi czynnościami życia codziennego.

- Te powikłania biorą się z komplikacji technicznych podczas kardiochirurgicznej operacji wszczepienia zastawki, albo ze zmian zapalnych lub naturalnych procesów chorobowych. W efekcie pomiędzy zastawką a tkanką serca powstaje szczelina, przez którą strumień krwi przedostaje się w niewłaściwym kierunku" - powiedział Mysiak.

Wyjaśnił, że w takim przypadku ponowna operacja na otwartym sercu może być dla pacjenta zbyt ryzykowna i alternatywą może być tylko przezskórne zamknięcie przecieku z pomocą tzw. okludera.

Jak wyjaśnił dr Marcin Protasiewicz, okluder to kilkumilimetrowe urządzenie wykonane z drobnej, elastycznej plecionej siateczki metalowej. Przypomina kształtem dwa połączone ze sobą parasole.

- Po nakłuciu w pachwinie przez cewnik wprowadzamy żyłą lub tętnicą okluder do serca i otwieramy go w miejscu przecieku. Dzięki temu przeciek zostaje zatamowany - powiedział dr Protasiewicz.

Wcześniej lekarze muszą z dużą precyzją określić wielkość przecieku i dobrać odpowiedni okluder. Jego niestabilność mogłaby bowiem doprowadzić do kolejnych powikłań, a nawet do śmierci.

- Sporej precyzji i doświadczenia zebranego przy wykonywaniu innych zabiegów kardiologicznych wymaga również wprowadzenie okludera do miejsca przecieku. Operatorzy obserwują swoje czynności na trójwymiarowym obrazie usg serca - powiedział prof. Mysiak.

Pierwszy na Dolnym Śląsku zabieg tego typu wykonał 9 lutego zespół w składzie: dr Marcin Protasiewicz, dr Wiktor Kuliczkowski i dr Tomasz Witkowski. Zabieg trwał dwie godziny.

W efekcie poprawiono wydolność serca u 64-letniego pacjenta, który dwa lata wcześniej przeszedł operację wszczepienia zastawki, ale mimo to od tamtego czasu nie był w stanie nawet dłużej spacerować.

- Moje samopoczucie przez tym zabiegiem, a teraz to po prostu przepaść. Wcześniej nie mogłem przejść nawet trzystu metrów, by nie stracić tchu. Teraz chodzę po schodach, spaceruję i zdarzyło mi się nawet podbiegać do tramwaju - powiedział pacjent Zbigniew Pusialski.

Jak podano, w Polsce podobnych operacji wykonuje się rocznie od kilku do kilkunastu. Lekarze USK przygotowują się do drugiego zabiegu.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH