W Polsce powinniśmy wykonywać więcej ablacji dr. hab. Paweł Derejko

Pod względem liczby wykonywanych ablacji nie wypadamy dobrze na tle innych krajów europejskich. W Niemczech tych zabiegów wykonuje się, w przeliczeniu na liczbę mieszkańców, 7-krotnie więcej niż u nas, w Czechach trzykrotnie więcej - mówi dr. hab. Paweł Derejko, ordynator Oddziału Kardiologii i Chorób Wewnętrznych Szpitala Medicover w Warszawie.

Rynek Zdrowia: - Czy ablacja jest najskuteczniejszą metodą leczenia arytmii serca, takich jak migotanie przedsionków?
Dr hab. n. med. Paweł Derejko: - Obecnie jest to metoda najbardziej skuteczna, przy czym należy pamiętać, że migotanie przedsionków ma różne formy - napadową, przetrwałą i utrwaloną. U pacjentów z napadowym migotaniem przedsionków skuteczność ablacji przekracza 70%. W bardziej zaawansowanych stadiach choroby ta skuteczność jest niższa.

Trzeba mieć jednak świadomość, że taką skuteczność można osiągnąć przy założeniu, że wykonamy przeciętnie więcej niż jeden zabieg na pacjenta.

- Nie zawsze wystarczy więc jedna ablacja, żeby usunąć przyczynę arytmii? W jakich przypadkach ten zabieg należy powtórzyć?
- U wielu pacjentów wystarczy jedna ablacja, ale u części chorych trzeba ją powtórzyć. Wynika to z faktu, że w migotaniu przedsionków podłoże arytmii jest rozległe, szczególnie jeżeli porównamy ją do ablacji jakie wykonujemy np. u pacjentów ze szlakiem dodatkowym i miarowymi częstoskurczami nadkomorowymi.

W tych przypadkach dla skutecznego wyleczenia czasami wystarczy dostarczenie energii w precyzyjnie zlokalizowanym punkcie przez minutę. W przypadku migotania przedsionków nie chodzi jednak o trafienie w jeden punkt, ale o elektryczną izolację żył płucnych (PVI), mających średnicę ok. 2 cm i uchodzących do lewego przedsionka.

W przypadku ablacji prądem o częstotliwości radiowej wymaga to precyzyjnego dostarczania energii punkt po punkcie na długości kilku centymetrów, aby otoczyć i odizolować żyły płucne od przedsionka. Łączny czas dostarczania energii przekracza w takich przypadkach 20-30 minut. W przypadku krioablacji balonowej izolacja żył płucnych następuje po zamrożeniu do temperatury ok. minus 40-60 stopni balonu zablokowanego na 3-5 minut w ujściu żyły płucnej.

Kiedy jednak w różnym czasie po zabiegu wzdłuż linii izolacyjnej wokół ujścia żył otwiera się choć jeden „przepust”, czyli bariera dla impulsów powodujących migotanie ulega rozszczelnieniu, wówczas arytmia może powrócić w „pełnej krasie”.

Bywa więc, że wynik tej terapii dla pacjenta jest zero-jedynkowy: albo udaje się na doprowadzić do całkowitego wyleczenia, kiedy żyły pozostają zaizolowane, albo następuje nawrót migotania przedsionków w pełnej postaci, kiedy dochodzi do roziozolowania żyły odpowiedzialnej za migotanie.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH