PAP/Rynek Zdrowia | 13-02-2016 09:16

Profesorzy: zbiórki na zagraniczne leczenie dzieci z wadą serca nie zawsze konieczne

Wykonujemy niemal wszystkie operacje wad wrodzonych serca u dzieci, poza nielicznymi przypadkami, nie ma zatem potrzeby wysyłania ich na kosztowne operacje za granicę - powiedział dziennikarzowi PAP prof. Bohdan Maruszewski z CZD w Warszawie.

Wykonujemy niemal wszystkie operacje wad wrodzonych serca u noworodków. Fot. PTWP

Wciąż pojawiają się ogłoszenia w prasie i podejmowane są akcje zbierania pieniędzy na sfinansowanie drogich operacji za granicą, np. w Niemczech, we Włoszech czy Stanach Zjednoczonych. Nie zawsze kampanie te są uzasadnione, bo wiele operacji wad wrodzonych serca na najwyższych poziomie przeprowadza się w Polsce.

Przekonuje o tym w rozmowie z dziennikarzem PAP kierownik kliniki kardiochirurgii warszawskiego Centrum Zdrowia Dziecka, prof. Bohdan Maruszewski. - Specyfiką polskiej kardiochirurgii dziecięcej jest to, że są leczone operacyjnie noworodki i dzieci ze wszystkimi i najbardziej złożonymi rodzajami wad wrodzonych serca w tym z sercem jednokomorowym - podkreśla jeden z najbardziej znanych specjalistów od wielu lat zajmujących się tego rodzaju zabiegami.

Umiemy to robić
Według prof. Maruszewskiego, w Polsce może być wykonanych 90 proc. wszystkich potrzebnych operacji wad wrodzonych u dzieci. Kardiochirurdzy dziecięcy są w stanie podjąć najbardziej skomplikowane i ryzykowne zabiegi, takie jak operacje Norwooda. Musi być ona wykonana w pierwszych dniach po przyjściu na świat noworodka, np. z taką wadą jak niedorozwój lewej komory serca (zespół hipoplazji lewego serca). W 2014 r. była to najczęściej przeprowadzona w Polsce operacja serca u noworodka.

- Nie operujemy jedynie bardzo rzadkich wad wrodzonych serca, które wykonują jedynie nieliczne ośrodki na świecie - w Europie i Stanach Zjednoczonych - podkreśla prof. Maruszewski. Przykładem jest niedorozwój tętnic płucnych. Operacje tej wady wykonują jedynie prof. Adriano Carotti w szpitalu pediatrycznym na terenie Watykanu oraz prof. Frank L. Hanley z Lucile Packard Children's Hospital w Stanford. Ale nawet tam wykonywane są one tylko wtedy, gdy nie są one zbyt ryzykowne.

- Niektórzy ginekolodzy wprowadzają w błąd rodziców dzieci, u których wykryto poważną wadę wrodzona, że nie jest ona operowana w Polsce, tylko np. w Niemczech, co na ogół nie jest prawdą - zwraca uwagę pediatra i kardiolog dziecięcy w II Klinice Położnictwa i Ginekologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, prof. Joanna Szymkiewicz-Dangel.

Reoperacje - tu niepokojące kolejki
Prof. Maruszewski wyjaśnia, że jest jeszcze druga grupa dzieci z wadami wrodzonymi serca, które czekają w kolejce na operację planową (czyli taką, który nie musi być wykonana natychmiast z powodu zagrożenia życia - przyp. PAP). - Rodzice tych dzieci obawiają się, że zbyt długo czekają na zabieg i chcą ją wykonać za granicą - wyjaśnia specjalista.

W sumie w ocenie prof. Maruszewskiego od 50 do 70 dzieci w naszym kraju z wadami wrodzonymi serca co roku jest operowanych za granicą. - Zbiórka pieniędzy na takie leczenie poza naszym krajem powinna odbywać się tylko wtedy, gdy jest uzasadniona względami merytorycznymi przez polskich specjalistów - podkreśla specjalista.

- Największe ośrodki są na tyle obciążone leczeniem operacyjnym noworodków wymagających natychmiastowych operacji ze wskazań życiowych, że kolejki do planowych reoperacji niepokojąco się wydłużają. W chwili obecnej w Polsce oczekuje kilkaset dzieci na kolejne etapy leczenia złożonych wad wrodzonych serca - przyznaje prof. Maruszewski.

Obciążone ośrodki
Według specjalisty, aby temu podołać nie trzeba jednak tworzyć w naszym kraju nowych ośrodków kardiochirurgii dziecięcej. Obecnie jest ich dziewięć, wykonuje się w nich łącznie 2730 operacji wad wrodzonych serca, w tym 1860 operacji w krążeniu pozaustrojowym i 870 bez użycia krążenia pozaustrojowego (najnowsze dostępne dane z 2014 r.).

Kłopot polega na tym, że najbardziej obciążone są trzy placówki: w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, Centrum Matki Polki w Łodzi oraz w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu. W każdej z tych placówek wykonuje się rocznie ponad 350 operacji.

Prof. Maruszewski uważa, że najlepiej byłoby zatem zwiększyć liczbę tych zabiegów w pozostałych ośrodkach kardiochirurgii dziecięcej, gdzie wykonuje się ich mniej niż 250 rocznie. Tym bardziej, że wraz ze wzrostem liczby zabiegów uzyskuje się lepsze wyniki leczenia.

- Nie mamy obecnie problemu z operowaniem nawet najbardziej złożonych wad wrodzonych serca u noworodków, należy natomiast dołożyć wszelkich wysiłków, aby zwiększyć liczbę reoperacji i skrócić istniejące do nich kolejki - podkreśla specjalista.

Wszystkie dane o uzyskiwanych efektach leczenia i stosowanych w naszym kraju procedurach zamieszcza Krajowy Rejestr Operacji Kardiochirurgicznych oraz coroczny raport "Kardiochirurgia Polska".