Prof. Zembala: polskie protezy serca sprawdzają się i są bezpieczne Protezy serca POLVAD Religa są stosowane m.in. u pacjentów Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Fot. Mariusz Jakubowski

Polskie protezy serca POLVAD Religa sprawdzają się i są bezpieczne - powiedział w środę (12 kwietnia) w Zabrzu prof. Marian Zembala. Dodał, że badania nad ich unowocześnieniem trwają; za parę lat na rynku powinny pojawić się rodzime, tym razem już wszczepialne protezy.

- Polskie protezy typu POLVAD Religa sprawdzają się i są bezpieczne. Problemem jest tylko to, że chory musi cały ten czas przebywać w szpitalu, z dala od rodziny. Jednak polscy inżynierowie pracują już nad stworzeniem protez, które można implantować - tak jak teraz te amerykańskie - dzięki czemu chory będzie mógł pójść do domu. To wymaga jeszcze kilku lat pracy i badań - mówił podczas środowej konferencji prof. Marian Zembala, dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, czołowego w kraju szpitala kardiologiczno-kardiochirurgicznego.

Stosowana od 1999 r. po dziś proteza serca POLVAD jest pierwszą polską taką protezą. Została opracowana w Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii w Zabrzu (FRK) z inspiracji prof. Zbigniewa Religi (dziś fundacja nosi jego imię).

Tak trwali czekając na serce
Najdłuższy okres mechanicznego wspomagania pracy serca dzięki tej protezie wynosi prawie dwa lata. Przeżył je 32-letni Marcin Drab z woj. mazowieckiego. W sierpniu 2015 r. trafił on do Śląskiego Centrum Chorób Serca, gdzie wszczepiono mu pneumatyczną sztuczną lewą komorę wspomagania krążenia typu POLVAD Religa.

Następne kilkanaście miesięcy pan Marcin - mąż i ojciec - spędził w zabrzańskim szpitalu; był leczony wielokierunkowo. Jak mówił, w tym czasie codziennie miał rehabilitację, ćwiczenia na rowerku, spacery po korytarzu; głównie musiał jednak leżeć. - To były długie chwile; bywało różnie. Najgorsze były dwa mikroudary, które mnie dotknęły, a poza tym nic takiego się nie działo - przyznał.

W marcu br. pacjent doczekał się transplantacji serca.

Pan Marcin opowiadał, że teraz czuje się już dobrze. - Nie mam duszności, nie męczę się, tak że jest rewelacja. Teraz marzę o powrocie do domu - mówił podczas konferencji. Ma zostać wypisany jeszcze przed Wielkanocą.

Takie momenty, w których pacjent zdrowieje i może wrócić do domu, są dla lekarzy i pielęgniarek najlepszymi chwilami w ich pracy. Przyznał to także dyrektor FRK, która tworzy protezy serca, Jan Sarna. - Warto pracować dla takich chwil, po to to wszystko robimy, żeby na samym końcu usłyszeć od pacjenta, który jest pytany: "Jak się pan czuł z tymi komorami? To nic takiego, czuję się dobrze, idę do domu, jestem zdrowy" - podkreślił Sarna.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH