KL/Rynek Zdrowia | 11-03-2019 12:26

Prof. Buszman: mamy dramatycznie dużo amputacji kończyń dolnych, potrzebne leczenie kompleksowe

Polska jest niechlubnym liderem w Europie w liczbie wykonywanych amputacji kończyn dolnych. - Wczesne rozpoznanie zagrożenia niedokrwieniem kończyn pozwoliłoby zdecydowanie zmniejszyć dramatycznie dużą liczbę takich zabiegów w kraju - zwracają uwagę eksperci.

Prof. Paweł Buszman: - Amputacje prowadzą do trwałego inwalidztwa tysięcy Polaków, a część osób traci zdolność do życia społecznego i zawodowego. Fot. PTWP

- Co roku przeprowadzanych jest ok. 30 tys. amputacji kończyn, a 40 proc. tych pacjentów umiera w ciągu pierwszego pół roku od przeprowadzonego zabiegu. Amputacje prowadzą do trwałego inwalidztwa tysięcy Polaków, a część osób traci zdolność do życia społecznego i zawodowego. Co stanowi duże obciążenie dla ochrony zdrowia, budżetu państwa i co najważniejsze osobistej tragedii tysięcy rodzin - podkreślał prof. Paweł Buszman, prezes zarządu, American Heart of Poland SA.

O problemie specjaliści na sesji "Rozsiana miażdżyca i krytyczne niedokrwienie kończyn dolnych - sytuacja pacjentów w Polsce" odbywającej się w ramach IV Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Katowice, 7-8 marca 2019 r.).

Specjaliści podkreślali, że niestety w kraju brakuje nam świadomości zarówno wśród pacjentów jak i lekarzy na temat problematyki amputacji, konsekwencji miażdżycy rozsianej czy przewlekłego niedokrwienia kończyn dolnych.

Zdaniem prof. Pawła Buszmana brakuje wiedzy wśród diabetologów i angiologów na temat interwencyjnego leczenia stopy cukrzycowej. W konsekwencji nazbyt częsty jest wybór przez lekarzy nieskutecznego leczenia zachowawczego. Brak w kraju szerokiego wykorzystania małoinwazyjnych zabiegów do leczenia niedokrwienia kończyn.

Jak podkreślał prof. Paweł Buszman w 85-90 proc. przypadków amputacja jest spowodowana niedokrwieniem kończyn dolnych, którego główną przyczyną jest miażdżyca tętnic. Rozsiana miażdżyca to dziś często spotykane schorzenie. Nieleczona miażdżyca lub nieodpowiednio leczona może w konsekwencji prowadzić do amputacji. Statystyki pokazują, że w kraju mamy ten problem. Dane GUS pokazują też, że wzrasta śmiertelność z powodu uogólnionej miażdżycy.

- Po amputacji kończyny dolnej u pacjenta przeprowadzonej w wyniku jej niedokrwienia 5-letnia śmiertelność sięga nawet 65 proc. Przyczyną tak wysokiej śmiertelności jest nie tylko to, że pacjentowi odjęto nogę. Także i to, że nie zdiagnozowano u niego w pełni miażdżycy serca, aorty czy tętnic dogłowowych. Dlatego poprawić te statystyki może kompleksowe podejście do diagnostyki miażdżycy - wyjaśniał profesor.

Jak tłumaczył, kompleksowe podejście w diagnostyce miażdżycy obejmuje działania na poziomie POZ: od zebrania wywiadu po badania przedmiotowe - ocena tętna na obwodzie czy oznaczenie wskaźnika kostkowo-ramiennego. Kolejnym etapem powinna być konsultacja specjalistyczna z wykonaniem dodatkowych badań nieinwazyjnych jak usg tętnic czy echo serca, a dopiero potem diagnostyka na oddziale specjalistycznym.

Dodał: - Ważne by o tym co i jak leczymy decydował zespół lekarzy: kardiolog, chirurg, diabetolog czy neurolog. To dlatego, że to co i w jakiej kolejności w tym przypadku wykonujemy u pacjenta ma olbrzymie znaczenie. Ostatecznie pacjent powinien wrócić do POZ lub AOS aby tak kontynuować profilaktykę wtórna.

Eksperci przyznali, że dziś w obszarze leczenia miażdżycy brakuje koordynowanej opieki.

Maciej Miłkowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia zwrócił uwagę, że wszystkie procedury, świadczenia i technologie, które są niezbędne do właściwego postawienia diagnozy i właściwej ścieżki terapeutycznej są świadczeniami gwarantowanymi. I wydaje się, że raczej problem jest tu z dobrą jakością opieki, a dokładniej ze współpracą specjalistów.

- Być może potrzebna jest specjalna ścieżka postępowania organizacyjnego w opiece nad tymi chorymi. Jesteśmy w trakcie procesu koordynacji opieki w ochronie zdrowia - zaznaczał.