Nowości w kardiologii interwencyjnej: biodegradowalny stent, implantacje zastawki serca i nie tylko

Leczenie opornego nadciśnienia tętniczego metodą, która zastąpi wieloletnią terapię farmakologiczną; jedyna alternatywa terapeutyczna dla pacjentów ze stwierdzonym zwężeniem zastawki aortalnej przy przeciwwskazaniu do operacji oraz biodegradowalne stenty jako zapowiedź przełomu - to kierunki rozwoju akcentowane przez specjalistów podczas XVI Warszawskich Warsztatów Kardiologii Interwencyjnej trwających od środy (18 kwietnia) do piątku (20 kwietnia) w Warszawie.

W ostatnich latach problemem o rosnącym znaczeniu klinicznym staje się oporne nadciśnienie tętnicze (ONT). W zakresie jego leczenia duże zainteresowanie środowiska medycznego wywołuje w ostatnich latach odnerwienie nerek - nowa metoda zabiegowa. Zabieg polega na przezskórnej ablacji nerwów nerkowych poprzez zastosowanie prądu o wysokiej częstotliwości.

Leczenie opornych
W latach 2009-2010 opublikowano wyniki badań nad wpływem odnerwienia nerek na ciśnienie krwi u chorych na ONT. Badania miały charakter międzynarodowy, realizowano je również w Polsce. Wykazano, że odnerwienie nerek powoduje znaczący i utrzymujący się efekt hipotensyjny i nie wiąże się z poważnymi powikłaniami.

- Ponadto okazało się, że przezskórna ablacja nerwów nerkowych może również korygować zbyt wysoki poziom cukru we krwi, ma też korzystny wpływ na pacjentów z niewydolnością serca i bezdechami sennymi. Zabieg ten jednak nie jest refundowany, wykonuje się go jedynie w ramach badań naukowych - mówi prof. Adam Witkowski, kierownik Kliniki Kardiologii i Angiologii Interwencyjnej Instytutu Kardiologii w Aninie.

Metoda ta jest tak istotna, ponieważ dotyczy chorych, u których nie można obniżyć ciśnienia tętniczego stosując nawet najwyższe dopuszczalne dawki leków.

- Bez tej terapii pacjenci z ONT nawet przez kilkadziesiąt lat pobieraliby duże dawki leków, przy czym u większości z nich nie udałoby się obniżyć wartości ciśnienia w sposób zadowalający. Jak wykazały kilkuletnie obserwacje, dzięki wspomnianemu zabiegowi obniżone ciśnienie utrzymuje się nawet przez kilka lat po zabiegu - zaznacza dr hab. Maciej Lesiak z Kliniki Kardiologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

Szacuje się, że problem ONT dotyczy 10 proc. wszystkich osób z rozpoznanym nadciśnieniem tętniczym.

Farmakologia - jak najbardziej
Kardiolodzy interwencyjni mówią o dystansie z jakim do nowej metody odnoszą się specjaliści zajmujących się leczeniem nadciśnienia tętniczego w sposób farmakologiczny, głownie hipertensjolodzy.

- Wspomniana terapia zarezerwowana jest tylko dla  wąskiej grupy pacjentów. Nie mówimy o wszystkich chorych na nadciśnienie, a więc o co najmniej kilkunastu milionach mieszkańców naszego kraju, ale o niewielkim odsetku tej liczby. Staramy się współpracować z tymi specjalistami, by wspólnie kwalifikować chorych do zabiegu - zapewnia prof. Witkowski.

W Polsce docelowa populacja chorych na oporne nadciśnienie tętnicze kwalifikujących się do przezskórnej denerwacji nerek (PDN) wynosi 2-3 tys. pacjentów rocznie, dlatego konieczne stało się utworzenie rejestru pacjentów, u których do tej pory przeprowadzono zabiegi PDN, jak również włączanych prospektywnie.

Polski rejestr denerwacji nerek aktualnie funkcjonuje w jedenastu wysokoreferencyjnych ośrodkach kardiologii interwencyjnej.

- Zależy nam, aby ocena kosztów oraz efektywności tego typu zabiegów mogła stać się podstawą wystąpienia do właściwych organów tj. Ministerstwa Zdrowia i NFZ o umieszczenie PDN w koszyku świadczeń gwarantowanych - mówi prof. Witkowski.

Implantacja zastawki przez cewnik
Innym schorzeniem, w leczeniu którego specjaliści kardiolodzy widzą możliwość stosowania technologicznego postępu, jest zwężenie zastawki aortalnej. Zwężenie zastawki aortalnej (ang. aortic stenosis, AS) jest najczęściej występującą nabytą zastawkową chorobą serca. Wraz ze starzeniem się populacji schorzenie to staje się jednym z głównych problemów współczesnej kardiologii, dotykając ok. 5 proc. pacjentów powyżej 75. roku życia.

Nowa metoda leczenia, przezcewnikowa implantacja zastawki aortalnej (ang. transcatheter aortic valve implantation, TAVI) to obecnie jedyna alternatywa terapeutyczna dla nieoperacyjnych chorych z ciasnym zwężeniem zastawki aortalnej.

TAVI ma tak duże znaczenie, ponieważ śmiertelność okołooperacyjna w grupie starszych pacjentów z licznymi chorobami współistniejącymi sprawia, że prawie 1/3 chorych (w Polsce prawdopodobnie około 3 tys. pacjentów) nie jest kwalifikowana do postępowania chirurgicznego.

W jedynym jak dotąd badaniu z randomizacją wykazano, że wyniki TAVI są co najmniej porównywalne z wynikami chirurgicznej wymiany zastawki u osób ze zwiększonym ryzykiem leczenia operacyjnego.

Do zabiegu TAVI kwalifikowani są pacjenci starsi, zwykle powyżej 70. roku życia. Do niezbędnych warunków należą: stwierdzenie ciasnego nabytego zwężenia zastawki aortalnej oraz dużego ryzyka leczenia chirurgicznego wady serca, zwykle spowodowanego chorobami współistniejącymi.

Dostępne obecnie typy sztucznych zastawek aortalnych są bioprotezami, wykonanymi ze specjalnie spreparowanego osierdzia wołowego bądź świńskiego.

Od czasu pierwszego zabiegu wszczepienia zastawki aortalnej w 2002 r., przezcewnikowa implantacja sztucznych zastawek serca jest najbardziej dynamicznie rozwijającą się dziedziną kardiologii interwencyjnej. Do kwietnia 2011 r. za pomocą tej metody wszczepiono ponad 30 tys. zastawek aortalnych na świecie.

W Polsce pierwszy zabieg TAVI wykonano w Krakowie w 2008 r. Według danych Polskiego Rejestru TAVI, pod koniec roku 2011 w naszym kraju działało 15 ośrodków wykonujących tego rodzaju zabiegi.

- W tym roku NFZ przyznał środki na realizację około 150-170 tego typu zabiegów. Spośród wszystkich ośrodków uprawnionych do przeprowadzania TAVI zaledwie trzy dostały satysfakcjonujące je kwoty - zauważa prof. Robert Gil, kierownik Kliniki Kardiologii Inwazyjnej, Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie.

Biodegradowalne stenty
Specjaliści zwracają również uwagę na pojawienie się najnowszej generacji stentów z materiału biodegradowalnego. Pozostają one w organizmie przez z góry określony czas, a po spełnieniu swojej funkcji rozkładają się do substancji nieszkodliwych dla organizmu.

Wykorzystanie biodegradowalnych stentów stwarza szansę na uzyskanie nowej jakości w leczeniu powikłań miażdżycy naczyń, a w przyszłości na poprawę wyników zabiegów angioplastyki naczyniowej i zmniejszenie liczby powikłań.
 
Standardowe stenty wieńcowe to obecnie jedno z najczęściej stosowanych rozwiązań w kardiologii interwencyjnej u chorych cierpiących na chorobę wieńcową. Niestety, obecność w naczyniu materiału metalowego, z którego dziś konstruuje się  większość stentów, skutkuje powikłaniami, a w konsekwencji ponownym zwężeniem światła naczynia.

- Stenty biodegradowalne są czasowymi protezami. Materiał, z którego są zbudowane, ulega degradacji , np. do dwutlenku węgla i wody i po 2-3 latach znika z tętnicy wieńcowej. Ma to o tyle duże znaczenie, że obecne stenty wymagają mniej więcej rocznego stosowania podwójnej terapii przeciwpłytkowej, natomiast przy stentach w pełni biodegradowalnych okres ten może zostać istotnie skrócony - tłumaczy prof. Witkowski.

Do kardiochirurga droga otwarta
Według niego, ze wstępnych badań wynika też, że rozwiązanie to może też powodować redukcję objętości blaszki miażdżycowej. W przypadku ostatecznego potwierdzenia tej cechy może to okazać się doniosłym odkryciem w dziedzinie kardiologii interwencyjnej.

Prof. Robert Gil przypomina, że stosowanie standardowych stentów spotyka się niekiedy z krytyką specjalistów.

Chodzi o zarzut, że stosowanie zbyt dużej liczby stentów w pierwszej fazie terapii wielonaczyniowej choroby wieńcowej zamyka pacjentowi drogę do dalszego leczenia kardiochirurgicznego. W przypadku stentów biodegradowalnych problem ten znika, ponieważ umożliwiają one pełny dostęp do naczyń w przypadku nawrotu choroby.

- Stenty biodegradowalne zostały już dopuszczone do zastosowania w Europie. Prawdopodobnie jeszcze w tym roku będą implantowane u pierwszych pacjentów w Polsce. Technologia ta niesie ze sobą szereg nowych możliwości. Na razie mamy wprawdzie zbyt mało danych, by mówić o jej znaczeniu dla kardiologii czy medycyny w ogóle. Zanosi się jednak na to, że będzie to znaczenie przełomowe - podsumowuje doc. Maciej Lesiak.   

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH