Nagłe zatrzymanie krążenia poza szpitalem wciąż wyrokiem śmierci

Nagłe zatrzymanie krążenia, do którego dochodzi poza szpitalem, wciąż jest wyrokiem śmierci. W Europie udaje się uratować zaledwie 7 proc. osób, którym się to przytrafiło - zaalarmowali specjaliści podczas kongresu Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Prof. Xavier Jouven z Hopital Georges Pompidou w Paryżu powiedział, że z powodu nagłego zatrzymania krążenia w Europie Zachodniej co roku umiera 400 tys. osób. Od ponad 40 lat, mimo wielu inwestycji, nie udaje się tego zmienić. - Doprawdy nie wiemy, dlaczego jest tak źle - podkreślił specjalista.

Najczęstszym powodem nagłego zatrzymania krążenia jest migotanie komór i częstoskurcz komory. Serce traci wtedy zdolność pompowania krwi, chory traci przytomność, a na jego uratowanie pozostaje jedynie kilka minut.

W Paryżu od dwóch lat prowadzony jest rejestr osób, u których doszło nagłego zatrzymania krążenia. Wynika z niego, że najczęściej zdarza się on u osób cierpiących na zaawansowaną chorobę wieńcową oraz niewydolność serca. Niektóre z nich nawet nie zdawały sobie sprawy, że są poważnie chore.

Od maja 2011 r. do grudnia 2012 w Paryżu doszło do 3 670 przypadków nagłego zatrzymania krążenia (na 6,6 mln mieszkańców). Większość z nich (72 proc.) zdarzyła się w domu. Chorzy zwykle nie byli wtedy sami, w 81 proc. przypadków w mieszkaniu znajdowała się jeszcze inna osoba. Mimo to, próbę reanimacji podejmowano jedynie u 42 proc. pacjentów. Spośród tych chorych, których próbowano ratować, co trzeci żył jeszcze, gdy dowieziono go do szpitala.

Więcej: 
www.naukawpolsce.pap.pl Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH