Monitoring pacjenta pozwala rozpoznać przyczynę udaru i uniknąć kolejnego zdarzenia Rejestratory wszczepialne są implantowane przezskórnie w okolicy klatki piersiowej. Fot. archiwum

- Udar mózgu dotyka w Polsce rocznie ok. 70-80 tys. osób. 21 proc. spośród nich umiera w ciągu pierwszych trzech miesięcy po udarze. Wyzwaniem dla lekarzy jest rozpoznanie przyczyny, która doprowadziła do udaru, by wprowadzić optymalne leczenie - mówi prof. Paweł Ptaszyński z Kliniki Elektrofizjologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Specjalista zaznacza, że dopóki lekarz nie wie, co spowodowało udar, pacjent żyje w niepewności, a lekarz nie może zaproponować leczenia, które wyeliminuje lub znacznie zredukuje ryzyko ponownego udaru.

- Taki udar bez rozpoznanej przyczyny nazywany jest udarem kryptogennym. Szacuje się, że ryzyko powtórnego udaru mózgu po przebytym udarze niedokrwiennym może wynosić w ciągu pięciu lat nawet 30-40 proc. - wyjaśniał prof. Ptaszyński w piątek (8 grudnia) podczas spotkania z dziennikarzami w Warszawie.

I dodał, że od pięciu do siedmiu razy częściej udary mózgu występują u osób, które cierpią na arytmię wywołaną migotaniem przedsionków. Niestety choroba ta nie jest łatwa do wykrycia. Tymczasem jej zdiagnozowanie, i wdrożenie leczenia przeciwkrzepliwego, aż o 67 proc. redukuje ryzyko ponownego udaru.

- Aby wykryć migotanie przedsionków specjaliści muszą średnio przez 84 dni monitorować pacjenta po udarze kryptogennym. Jeśli taki monitoring ogranicza się do jednego miesiąca, aż w 88 proc. przypadków migotanie przedsionków zostanie przeoczone - przyznał prof. Ptaszyński.

Ekspert podkreślił, że dzieje się tak bardzo często, ponieważ u chorych z już przebytym udarem wybór metody diagnostycznej nie może ograniczać się do zastosowania badania EKG, holtera czy badania tętna. W takim wypadku konieczne są bardziej wyrafinowane metody.

- Zaleca się wówczas długotrwałą rejestrację zaburzeń rytmu serca, czy to z zastosowaniem zewnętrznych, czy to wszczepialnych rejestratorów zdarzeń. Zewnętrzne rejestratory typu pętlowego to urządzenia podłączane do pacjenta elektrodami i działające w pętli czasowej. Rejestratory wszczepialne są natomiast implantowane przezskórnie w okolicy klatki piersiowej i pozwalają one na długi, bezkolizyjny monitoring pracy serca - zaznaczył prof. Ptaszyński.

Specjalista dodał również, że najnowszym takim urządzeniem jest najmniejszy rejestrator zaburzeń rytmu serca - Reveal LINQ. Urządzenie to wielkości baterii AAA wprowadza się pod skórę klatki piersiowej, skąd drogą bezprzewodową wysyła dane do lekarza. Rejestrator ten może monitorować EKG pacjenta w trybie ciągłym przez trzy lata. W tak długim okresie nie ma ryzyka przeoczenia pojawiających się w sercu zaburzenia rytmu.

- Implantowany rejestrator arytmii prowadzi ciągłe monitorowanie rytmu serca i w przypadku stwierdzonych nieprawidłowości zapisuje je w swojej pamięci. Urządzenie to daje również możliwość transmisji danych na odległość. Dzięki temu eksperci, pracujący w centrach zdalnego monitorowania wszczepionych urządzeń, interpretują zaistniałe zdarzenie sercowo zaraz po zarejestrowaniu go przez rejestrator. Jeśli wykryją przyczynę arytmii i postawią prawidłowe rozpoznanie, urządzenie zostaje usunięte spod skóry pacjenta - podkreśla prof. Ptaszyński.

Podkreśla: - Postawienie prawidłowego rozpoznania to podstawa zabezpieczenia pacjenta przed kolejnym udarem.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH