Katowice: tak kardiolodzy naprawili nieszczelność zastawki mitralnej

W Górnośląskim Centrum Kardiologii Szpitala Klinicznego nr 7 SUM w Katowicach lekarze przeprowadzili zakończony powodzeniem zabieg uszczelnienia ciężkiej niedomykalności zastawki mitralnej u 70-letniego chorego. Zabieg wymagał konsultacji kardiochirurgów, ale został wykonany przez kardiologów inwazyjnych, gdyż pacjent nie mógł być operowany tradycyjnymi metodami.

- Pacjent poddany zabiegowi w środę 19 grudnia, czuje się dobrze. Najprawdopodobniej w nadchodzący poniedziałek zostanie wypisany do domu - przekazała nam rzecznik prasowy szpitala Jolanta Wołkowicz.

- Czuję, że mogę samodzielnie wstać z łóżka - zapewniał nas Zbigniew Bittel, kiedy na krótką rozmowę z nim zezwolili lekarze. Zaskakuje swoim stanem. Jeszce kilka dni temu nawet przejście paru kroków sprawiało mu niebywałą trudność z powodu duszności. Teraz uważa, że dostał najpiękniejszy prezent na święta Bożego Narodzenia.

Spięli zastawkę klipsem
Zespół kardiologów - doc. Andrzej Ochała szef Zakładu Kardiologii Inwazyjnej oraz dr Grzegorz Smolka z III Kliniki Kardiologii - wspierany przez kardiochirurgów, anestezjologa i zespół pielęgniarski wykonał zabieg "spinając" u pacjenta fragmenty płatków zastawki mitralnej klipsami. Umieszczono je za pomocą specjalnego urządzenia, wprowadzonego do serca drogą przezskórną, przez nacięcie w pachwinie.

Urządzenie, o którym mowa, pozwala na wprowadzenie cewnika mającego możliwość zmiany kształtu końcówki w praktycznie każdej płaszczyźnie. W tej "koszulce" znajduje się system dostarczający klips, który jest również sterowalny. Taka budowa urządzenia jest konieczna, gdyż posługujący się nim kardiolog musi dotrzeć w miejsce niedomykalności zastawki pod dokładnie określonym kątem w przestrzeni i tak wprowadzić klips, by go prawidłowo zamocować i nie uszkodzić zastawki.

Z powodu niedomykalności zastawki pan Zbigniew chorował na ciężką niewydolność krążenia. - Krew cofała się poprzez nieszczelną zastawkę do płuc, powodując ich obrzęk, w konsekwencji duszności i unieruchomienie chorego - prosto opisuje ten trudny przypadek dr Smolka.

Sprzyjająca anatomia
Chory nie mógł być poddany operacji kardiochirurgicznej ze względu na przebyte przed laty wszczepienie bajpasów. Kardiochirurdzy obawiali się, że oprócz klasycznych czynników ryzyka wystąpią u niego bardzo silne zrosty w aorcie, które uniemożliwią wszczepienie zastawki.

- U niektórych chorych niedomykalność zastawki ma anatomicznie takie warunki, że można spróbować uchwycić klipsem ten fragment zastawki, który jest niedomykalny - tłumaczą kardiolodzy. Pan Zbigniew okazał się takim właśnie przypadkiem klinicznym. W grę wchodził znacznie mniej obciążający i obarczony zdecydowanie mniejszym ryzykiem zabieg wykonywany technikami kardiologii interwencyjnej.

Zabieg trwał ponad 4 godziny i został przeprowadzony przy znieczuleniu ogólnym. Znieczulenie miejscowe w pachwinie całkowicie zabezpieczałoby chorego przed odczuwaniem bólu. W tym jednak przypadku pacjent był usypiany, by się nie poruszył. Wymagała tego precyzja zabiegu.

Gdzie kardiochirurg nie może, tam...

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH