Kardiologia interwencyjna: jest nowa wycena świadczeń

NFZ zmienił wycenę świadczeń w kardiologii interwencyjnej. Część z nich będzie gorzej opłacana niż było to dotychczas, jednak Fundusz dodał nowe procedury do katalogu opłacanych świadczeń w tej dziedzinie medycyny. Kardiolodzy są usatysfakcjonowani nowym cennikiem.

Płatnik obniżył wycenę świadczeń związanych z implantacją stentów. Zdaniem Funduszu, tylko w ten sposób można było dostosować wycenę do rzeczywistych kosztów ponoszonych przez placówki. Stawki za niektóre świadczenia spadły nawet o kilkanaście procent. Kardiologów optymizmem napawa jednak fakt, że w to miejsce weszły nowe, dotąd nieskatalogowane procedury.

Prof. Robert Gil, kierownik Kliniki Kardiologii Inwazyjnej Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, informuje portal rynekzdrowia.pl, że negocjacje z Funduszem w kwestii obniżenia stawek w kardiologii interwencyjnej trwały osiem miesięcy.

Przyznaje też, że chociaż jednostkowo zarobek szpitala na procedurach będzie mniejszy, to efekt wprowadzonych zmian będzie korzystny zarówno dla chorych, jak i świadczeniodawców, gdyż pojawia się możliwość wykonywania procedur celowanych, a nie wykonywanych jedynie z nadwyżek finansowych.

Zmiany po konsultacjach                                                 

Andrzej Troszyński, rzecznik NFZ przypomina, że Fundusz musi na bieżąco kontrolować koszty poszczególnych procedur w ramach JGP.

- Koszty procedur realizowanych w ostrych zespołach wieńcowych budziły nasze duże wątpliwości. Pierwsza próba dostosowania tych wycen do rzeczywistych kosztów, podjęta w lipcu 2011 r., spełzła na niczym wskutek oporu środowiska kardiologów - twierdzi Troszyński.

- Wówczas gremium profesorskie zobowiązało się przedstawić swoje propozycje, jak ewentualnie obniżyć wyceny świadczeń, żeby kardiologia interwencyjna w całości nie straciła. Chodziło o zachowanie ogólnej kwoty z uwagi na niedoinwestowanie, jak przyznawali, innych procedur - wyjaśnia rzecznik.

Troszyński poinformował, że nowa wycena została oparta o weryfikację dotychczasowej wyceny na podstawie specyfikacji kosztowych przesłanych przez ośmiu świadczeniodawców wytypowanych przez konsultantów krajowych w dziedzinie kardiologii i kardiochirurgii.

Pieniądze zostały

Prof. Gil zauważa, że pobieżne przejrzenie nowego rozporządzenia prezesa NFZ, Jacka Paszkiewicza, w sprawie leczenia szpitalnego, daje nadzieję, że rzeczywiście postulat środowiska aby nie zmniejszać ogółu środków na kardiologię interwencyjną został spełniony.

Jak mówi, Asocjacja Interwencji Sercowo-Naczyniowych Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego negocjując z NFZ i przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia w sprawie obniżenia finansowania niektórych procedur, zwracało uwagę płatnikowi, że w systemie brakuje pewnych procedur, które kardiolodzy wykonują, jednak tylko dzięki temu, że finansują je z tzw. górki.

- To znaczy, mogliśmy sobie pozwolić na ich wykonanie, tylko dlatego, że inne procedur były trochę lepiej wyceniane. Mam tu na myśli np. ultrasonografię wewnątrznaczyniową, pomiar gradientu przedzderzeniowego czy zabiegi z wieloma stentami lekowymi - zaznacza nasz rozmówca.

Dodaje:  - W rozmowach z płatnikiem przyznaliśmy, że faktycznie pewne elementy wyceny procedur poszły w dół, jak np. ceny stentów, dlatego można je obniżyć, jednak zróbmy tak by pieniądze zostały w branży poprzez stworzenie nowych procedur. I rzeczywiście odkryłem, że na stronie NFZ pojawiły się te nowe procedury.

Profesor podaje, że nowością w katalogu są m.in. te dwa badania, niezbędne dla prawidłowej kwalifikacji pacjenta: szczegółowe badanie zwężeń w tętnicach wieńcowych za pomocą USG wewnątrznaczyniowego i pomiar gradientu. Pojawiła się też procedura z większą liczbą stentów lekowych.

- Kiedyś musieliśmy za 3 tys. zł kupić sondę za pieniądze zaoszczędzone na innym zabiegu. Dzisiaj na tę sondę do USG mamy 75 punktów z NFZ. Wygląda na to, że takie rozwiązanie nieco poprawi sytuację w branży. Gdyby nam jedynie obniżono wyceny procedur nie dając nic w zamian, branża by się cofała - przewiduje prof. Robert Gil.

Prognozuje co mogłoby się zdarzyć: - Nie mając dostępu do bardziej optymalnego leczenia i precyzyjnego kwalifikowania, musielibyśmy po prostu zmniejszyć ilość zabiegów kontrowersyjnych. Prawdopodobnie więcej pacjentów trafiałoby do kardiochirurgii albo zabiegi byłyby dzielone na pojedyncze etapy.

Podobnego zdania jest Marek Jutkiewicz, udziałowiec Grupy Allenort, prezes Fundacji Allenort, który uważa, że dla kardiologii interwencyjnej najważniejsze jest żeby ogólna ilość pieniędzy przeznaczonych na tę dziedzinę medycyny rosła.

- Nowe stawki, które zostały przedstawione przez NFZ, nie zostały narzucone przez Fundusz ale, co jest ważne, zostały uzgodnione ze środowiskiem kardiologów, którzy potrafią realnie ocenić ich wartość, co powoduje, że nic złego tu nie powinno się stać - podsumował Jutkiewicz.

Nowości i zmiany

Najważniejsze zmiany w wycenie dotyczą nie diagnostyki, a samego leczenia chorych. Największa obniżka dotyka zabiegu wszczepiania stentu z uwalniającym się w tętnicy lekiem, który zabezpiecza naczynia przed restenozą czyli nawrotem zwężenia.

Dotąd taki zabieg kosztował ponad 15 tys. zł, teraz jego cena spadła o ok. 17-18 proc. Jednak pojawiła się też nowa procedura, pozwalająca na wszczepienie jednoczasowe więcej niż jednego stentu uwalniającego lek.

- Do tej pory, lekarze wszczepiali jeden stent uwalniający lek, a kolejny mogli wszczepić w następnej procedurze, przeprowadzonej za jakiś czas. W ten sposób pacjenci byli narażani na ponowne nakłuwanie czy podawanie kontrastu - mówi prof. Gil.

Wzrosła też stawka za tzw. dwuetapowe leczenie chorego z zawałem - z ok. 14 tys. do 16,5 tys. zł. Chodzi tu o pacjentów, którzy po pierwszym zabiegu angioplastyki wieńcowej, w ciągu kilku dni, muszą mieć następny.

Natomiast z 10 do 9 tys. zł spadła cena za leczenie inwazyjne chorych z zawałem trwającym poniżej czterech dni. O tysiąc złotych tańsze jest teraz wszczepienie więcej niż dwóch stentów.

Będzie stabilizacja rynku?

Ponieważ zarobek w kardiologii interwencyjnej nie będzie już tak znaczny, jest szansa, że sytuacja dotycząca rynku tego typu usług ustabilizuje się i przestaną się pojawiać nowe pracownie, które na dotychczasowej wycenie tylko zarabiały.

Prof. Gil przyznaje, że dzięki zmianie wyceny, ci świadczeniodawcy, którzy tylko zarabiali na procedurach, a nie wykorzystywali nadwyżki na rozwój dziedziny i zwiększenie dostępu chorych do specjalistycznej diagnostyki, teraz chcąc zatrzymać pieniądze u siebie będą musieli to zmienić.

 - Świadczeniodawcy, którzy nie robili np. ultrasonografii wewnątrznaczyniowej jeśli będą chcieli zarabiać tak, jak dawniej, będą musieli w ramach nowej procedury zakupić sondę do USG i zacząć wprowadzać te badania do swojego katalogu - podsumowuje.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH