Ekspert: 8-10 proc. zawałów kończy się zgonem, 20 lat temu - połowa

Jeszcze 20 lat temu połowa zawałów kończyła się zgonem, teraz jest to 8 do 10 proc. - wskazuje dyrektor WIM gen. Grzegorz Gielerak, wyjaśniając, że to efekt m.in. postępu w kardiologii, szczególnie technologicznego, np. w zakresie metod obrazowania oraz leczenia.

Wskaźniki mogłyby być, jego zdaniem, jeszcze lepsze, gdyby zwiększyć profilaktykę - szczególnie w zakresie badań przesiewowych oraz propagować edukację o właściwych zachowaniach prozdrowotnych i postępowaniu w sytuacji kryzysowej.

- To jak szybko jesteśmy pacjentowi w stanie udzielić pomocy, i to nie są tylko dane polskie, ale i światowe, zależy w największym stopniu od pacjenta - powiedział PAP szef Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie.

Dane te, jak podał, pokazują, że największe opóźnienia wynikają z braku działań po stronie pacjenta, który zbyt długo zwleka ze zwróceniem się o pomoc do służb medycznych. "Niestety niewielu pacjentów trafia do szpitala w czasie tzw. złotej godziny, czy nawet dwóch godzin od zaistnienia problemów" - podkreślił.

Opóźnienie w uzyskaniu pomocy medycznej dopiero w dalszej kolejności wynika z czynników niezależnych od pacjenta, np. zdarzających się w zatłoczonych miastach trudności z szybkim przetransportowaniu karetką. Zdaniem dyrektora WIM, w dobrze działającym szpitalu czas od momentu hospitalizacji do wykonania zabiegu (zwany "drzwi-balon" od ang. door to balloon) nie przekracza dziś 30 minut.

- Jesteśmy tak zorganizowani w zakresie ratownictwa medycznego i procedur wypracowanych i obowiązujących w szpitalach, że jeżeli tylko pacjent wpadnie w ręce systemu, to damy sobie rade i zagwarantujemy, że zwężone, zamknięte naczynie wieńcowe zostanie otwarte - zapewnia prof. Gielerak.

Jego zdaniem, konieczne jest edukowanie społeczeństwa o konieczności szybkiego podjęcia działań w przypadku dolegliwości związanych z sercem. Kluczowa zaś, jak podkreśla szef WIM, jest profilaktyka, która pozwoli "wyłapać" zagrożonych pacjentów .

- W Polsce najczęściej rozpoznajemy chorobę niedokrwienia serca u naszych pacjentów - w zdecydowanej większość w sytuacji wystąpienia zawału. Tylko 4 proc. pacjentów ma rozpoznawaną chorobę na podstawie próby wysiłkowej, a na Zachodzie odsetek ten wynosi ponad 40 proc. - wskazał prof. Gielerak.

Szef WIM jest przekonany, że wciąż zbyt mało osób ma poczucie konieczności i celowości przeprowadzania badań okresowych. - Ideałem byłaby sytuacja powszechnej świadomości, że jest coś takiego jak bilans czterdziestolatka obejmujący pewien pakiet badań; bilans pięćdziesięciolatka - obejmujący szerszy pakiet badań - ocenił.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH