Eksperci: rehabilitacja kardiologiczna powinna trafić do ambulatorium

Właściwa rehabilitacja kardiologiczna, obejmująca ćwiczenia fizyczne, o 13 proc. zmniejsza ryzyko zgonu z powodu chorób sercowo-naczyniowych. Lekarze postulują upowszechnienie jej w systemie ambulatoryjnym.

Optymalny model rehabilitacji i wtórnej prewencji będzie jednym z głównych tematów XVIII Sympozjum Naukowo-Szkoleniowego Sekcji Rehabilitacji Kardiologicznej i Fizjologii Wysiłku Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, współorganizowanego przez Śląskie Centrum Rehabilitacji i Prewencji w Ustroniu. Sympozjum potrwa od czwartku do soboty (13-15 luty).

Jak poinformował dyrektor Śląskiego Centrum Rehabilitacji i Prewencji dr Zbigniew Eysymontt, śmiertelność wewnątrzszpitalna w przebiegu zawału serca w Polsce jest jedną z najniższych w krajach OECD. W ciągu roku od zawału umiera jednak 15 proc. chorych. Wśród przyczyn lekarze wskazują naturalny przebieg choroby, schorzenia współistniejące, nieodpowiedni styl życia, przerywanie lub nieregularne stosowanie farmakoterapii. Jest to spowodowane w dużej mierze brakiem dostępu do programów rehabilitacji kardiologicznej. 

- Mamy tyle miejsc w szpitalach rehabilitacyjnych, że możemy tam rehabilitować wszystkich pacjentów, którzy byli operowani, ale są jeszcze pacjenci po zawałach. Po leczeniu kardiologicznym, tzw. balonikowaniu, szybko wracają do normalnego życia, ale konieczna jest ich rehabilitacja i edukacja, najlepiej ambulatoryjna. Takich miejsc mamy w Polsce, niestety, o wiele za mało - zaznaczył dr Eysymontt. 

Jak podkreślił, ambulatoryjna rehabilitacja jest tańsza od tej prowadzonej w warunkach szpitalnych. - Ma ona zalety dla określonej grupy pacjentów - tych bardziej aktywnych, którzy mają możliwości komunikacyjne. Najłatwiej wdrożyć ten model w dużych miastach - dodał. 

Na sympozjum w Ustroniu złożą się też prowadzone przez seksuologa warsztaty dla lekarzy, podczas których będą się uczyć, jak rozmawiać z pacjentami po zawałach i operacjach serca o ich życiu seksualnym. 

- Wydawałoby się, że lekarze nie mają problemu z mówieniem z pacjentami o rzeczach najbardziej intymnych, ale po pierwsze - mają, po drugie - mają ten problem także sami pacjenci i ich rodziny. Trzeba to zrobić tak, aby przyniosło korzyści, a nie traumatyzowało - wyjaśnił dr Eysymontt.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH