Eksperci: choroby serca pozostają głównym zabójcą Europejczyków

Choroby układu sercowo-naczyniowego są wciąż głównym zabójcą mieszkańców Europy - podkreślali eksperci podczas inauguracji kongresu Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ESC), który do 4 września odbywa się w Amsterdamie.

- Co roku powodują one ok. 2 mln zgonów mieszkańców Unii Europejskiej - przypomniał prezydent ESC, prof. Panos Vardas na konferencji prasowej zorganizowanej w ramach kongresu. W całej Europie śmiertelność z ich powodu jest szacowana na ponad 4 mln, co stanowi niemal 50 proc. zgonów.

Jednocześnie, co najmniej 70 proc. przypadków tych schorzeń można by zapobiec, gdyby wdrożyć podstawowe zasady zdrowego stylu życia, jak niepalenie papierosów, aktywność fizyczna, unikanie otyłości, która zwiększa ryzyko cukrzycy typu 2 oraz regularne jedzenie warzyw i owoców, przekonywał specjalista.

- Swoim pacjentom mówię zawsze, że choroby układu krążenia są uczciwymi schorzeniami, bo jeśli się postaramy, to większości z nich można zapobiec - przyznał prof. Vardas. Zaznaczył, że wyeliminowanie palenia tytoniu pozwoliłoby o 30-40 proc. zredukować liczbę takich zachorowań.

Jak podaje ESC w swoich materiałach edukacyjnych, regularna umiarkowana aktywność fizyczna jest w stanie obniżyć ryzyko choroby serca o 50 proc., a 20 proc. schorzeń układu sercowo-naczyniowego ma związek z dietą ubogą w warzywa i owoce.

Prof. Vardas przypomniał, że w ostatnich kilku dekadach dokonał się ogromny postęp w kardiologii. Eksperci oceniają, że jest on aż w 70 proc. odpowiedzialny za wzrost - średnio o 8-10 lat - oczekiwanej długości życia ludzi w krajach rozwiniętych w okresie od 1960 r. do 2000 r.

Nagła śmierć sercowa pozostaje jednak nadal pierwszą przyczyną zgonów na świecie. Ponadto, w miarę starzenia się społeczeństw, zwłaszcza w Europie i USA, pojawiają się nowe epidemie schorzeń układu krążenia o charakterze degeneracyjnym, jak migotanie przedsionków czy niewydolność serca, zaznaczył prezydent ESC.

Dr Emma Svennberg z Karolinska Institutet w Sztokholmie przypomniała, że obecnie migotanie przedsionków występuje u ponad 6 mln Europejczyków, a - zgodnie z szacunkami - do roku 2050 liczba osób z tą arytmią wzrośnie ponad dwukrotnie. Jest to o tyle istotne, że osoby z migotaniem przedsionków mają pięciokrotnie wyższe ryzyko niedokrwiennego udaru mózgu, a gdy do niego dojdzie ma on z reguły cięższe skutki.

 Badacze kanadyjscy wyliczyli na przykład, że u osób z migotaniem przedsionków, u których wystąpił udar mózgu, ryzyko zgonu lub niepełnosprawności wynosi 70 proc.

Kardiolodzy podkreślali też, że w zastraszającym tempie będą rosły koszty chorób sercowo-naczyniowych, nie tylko w związku z ich leczeniem, ale też utratą produktywności i niepełnosprawnością pacjentów. Już obecnie w Unii Europejskiej nakłady na leczenie chorób sercowo-naczyniowych stanowią 10 proc. wszystkich wydatków na ochronę zdrowia.

Prof. Vardas zwrócił na koniec uwagę, że wciąż istnieją znaczne dysproporcje w dostępie mieszkańców poszczególnych krajów europejskich do opieki zdrowotnej i do najnowszych osiągnięć w prewencji i terapii chorób serca.

- To realny problem, który uniemożliwia wdrażanie rekomendacji ESC odnośnie leczenia różnych schorzeń układu sercowo-naczyniowego, a są one bezużyteczne, gdy leżą na półce - wtórował mu brytyjski kardiolog prof. Keith Fox, przewodniczący komitetu programowego kongresu.

Kongres Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego jest największym tego typu wydarzeniem na świecie. W tym roku udział w nim biorą ok. 32 tys. osób, z czego 28 tys. stanowią lekarze i naukowcy z ponad 150 krajów.

Podobał się artykuł? Podziel się!

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH