Dyskusja o pracy zespołowej i telemedycynie w kardiologii

Rozwijanie współpracy kardiologów i kardiochirurgów jest koniecznością, wynikającą m.in. z faktu, iż pacjenci "kardiologiczni" są coraz starsi, cierpią na wiele współistniejących schorzeń, nie tylko sercowo-naczyniowych - mówili specjaliści podczas VIII Forum Rynku Zdrowia (Warszawa, 24-25 października 2012 r.).

Prof. Marian Zembala, konsultant krajowy w dziedzinie kardiochirurgii, dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca zwrócił uwagę na fakt, że heart team powstał m.in. dlatego, że wobec tzw. trudnych, starszych pacjentów wiedza i doświadczenie pojedynczego specjalisty i obszaru, w którym się porusza już nie wystarcza: - W związku z tym mamy do czynienia z zagadnieniem nie tyko medycznym i ekonomicznym - zaznaczył prof. Marian Zembala.

Nie tylko w szpitalu
- Był czas, kiedy kardiologia interwencyjna i kardiochirurgia stały po przeciwnych stronach. Obie te specjalności konkurowały ze sobą, bo kardiochirurdzy mieli troszkę za złe kardiologom, że zabierają im pacjentów... Jednak ostatnie lata przyniosły w tej sprawie istotny postęp - stwierdził prof. Jerzy Sadowski, kierownik Kliniki Chirurgii Serca, Naczyń i Transplantologii CM UJ w Krakowie.

Jego zdaniem dzisiaj kardiolodzy są bardzo blisko kardiologów interwencyjnych. Wspólnie stworzyli grupy zadaniowe - wspomniane heart teams, w których na temat postępowania medycznego dotyczącego pacjenta wypowiada się kardiolog interwencyjny, kardiochirurg, anestezjolog, czasami psycholog, a także rehabilitanci.

- Ponadto kardiolodzy interwencyjni i kardiochirurdzy stają wspólnie do zabiegu w salach hybrydowych. Może na początku tych zabiegów będzie mało, ale na pewno chirurgia zastawkowa, przezcewnikowa będzie się rozwijała - dodał prof. Sadowski.

Prof. Janina Stępińska, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego dodała, że warto jeszcze mówić o teamie ambulatoryjnym. Jej zdaniem taki zespół powinien działać, aby zmniejszyć obciążenie szpitali, jeżeli chodzi o lżej chorych, którzy mogą być diagnozowani i zakwalifikowani do odpowiedniej procedury poprzez heart team w warunkach ambulatoryjnych.

Czas pomyśleć o telemedycynie
Prof. Marian Zembala zwrócił uwag na konieczność otworzenia się kardiologii i kardiochirurgii na nową przestrzeń w medycynie, jaką daje monitorowanie stanu pacjenta na odległość.

Powołał się na dwa programy, które prowadzono w Brandenburgii: - Pierwszym objęto 216 kobiet w ciąży na północy landu. Panie codziennie przekazywały swojemu lekarzowi poprzez internet dwie proste informacje - wagę i ciśnienie. W ten sposób u 12 pacjentek udało się wcześnie zaobserwować objawy zatrucia ciążowego i objąć je odpowiednim leczeniem. Drugi program przeprowadzony na południu Brandenburgii dotyczył prawie 400 dzieci z pierwotną cukrzycą - wyliczał profesor.

Podobnego zdania jest prof. Witold Rużyłło, dyrektor Instytutu Kardiologii w Aninie, który przyznał, że telemedycyna wcześniej czy później czeka wszystkich kardiologów.

- Musimy zdawać sobie sprawę, jak powinna wyglądać relacja: lekarz - pacjent - teleprzekaz - zaznaczył prof. Rużyłło. Dodał, że lekarze z Anina, chcą wprowadzić transmisję telecare u pacjentów z niewydolnością serca. - Mamy już opracowany system. Chcemy jednak zwrócić się do płatnika, aby pomyślał w jaki sposób tę kardiologię telemedyczną finansować. Bo oszczędności z tego tytułu są olbrzymie - podsumował prof. Witold Rużyłło. Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH