Gdy coś nie tak z sercem. Może pomóc medycyna snu Jeden z aparatów stosowanych do badania snu. Fot. PTWP

Kardiolodzy podejrzewają, że niektóre choroby serca mogą być spowodowane wieloletnim bezdechem. Medycyna snu, która zaczęła działać w służbie elektrokardiologii i leczenia niewydolności serca, dała nowy, zaskakujący obszar wiedzy. Przekonują o tym kardiolodzy z Kliniki Elektrokardiologii i Niewydolności Serca Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Prof. Krzysztof S. Gołba, kierujący oddziałem elektrokardiologii w Klinice Elektrokardiologii i Niewydolności Serca SUM w Górnośląskim Centrum Medycznym w Katowicach-Ochojcu zwraca uwagę, że problem zaburzeń oddychania w czasie snu istniał zawsze.

- Jednak zanim się okazało, że zaburzenia oddychania podczas snu mogą prowadzić do ciężkich schorzeń kardiologicznych czy być nawet przyczyną nagłych zgonów sercowych, leczenie bezdechu sennego było domeną laryngologów i pulmonologów. Teraz żywo medycyną snu interesują się kardiolodzy. Od 3-4 lat na każdym dużym zjeździe kardiologicznym pojawiają się sesje na temat zaburzeń oddychania w czasie snu - mówi prof. Gołba.

Jak podaje, zaburzenia snu o charakterze obturacyjnego bezdechu mogą być przyczyną chorób kardiologicznych lub występując w przebiegu schorzenia kardiologicznego, mogą je nasilać.

- Częstokroć działania kardiologów poprzez zastosowanie ablacji czy farmakoterapii okazują się nieskuteczne. Przynoszą właściwy skutek dopiero u pacjenta leczonego właściwie w zakresie medycyny snu. Pojawił się nawet pogląd, że leczenie kardiologiczne należy wdrożyć dopiero po sprawdzeniu, czy u pacjenta nie występują zaburzenia oddychania podczas snu - wyjaśnia specjalista z Kliniki
Elektrokardiologii i Niewydolności Serca SUM.

Bezdech to alert - trzeba się ratować
Według danych amerykańskich problem z formę zaburzeń oddychania w czasie snu ma 6 -7 proc. populacji. Najczęściej dotyczy osób po 45. roku życia. Jak informuje doc. Mariusz Adamek, z oddziału torakochirurgicznego Szpitala Kliniczny nr 1 SUM, współpracujący z kardiologami z GCM, pacjenci z obturacyjnym bezdechem sennym potrafią się budzić kilkadziesiąt razy w ciągu godziny!

- Każdy taki raz, jest dla nich jak alert. Mięśnie napinają się, człowiek ratuje się, bierze głęboki oddech, ciśnienie gwałtownie rośni, drastycznie przyspiesza akcja serca. Te osoby są niewyspane. Układ współczulny jest cały czas aktywny, a powinien się wyłączyć, bo w nocy jest czas na regenerację. Obturacyjny bezdech senny może prowadzić do chorób, które w konsekwencji prowadzą do niewydolności serca - tłumaczy doc. Adamek.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH