PAP/Rynek Zdrowia | 01-10-2019 16:25

Związek zawodowy pielęgniarek: sytuacja w zakopiańskim szpitalu niebezpieczna

Zawieszenie działalności oddziałów ginekologiczno-położniczego i neonatologicznego stanowi realne zagrożenie dla życia i zdrowia mieszkańców Podhala, a przede wszystkim dla matek i ich dzieci oraz przebywających tu turystek - powiedziała we wtorek (1 października) szefowa Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych przy zakopiańskim szpitalu.

Położne i pielęgniarki przychodzą do pracy według ustalonego wcześniej harmonogramu, bo nie były wcześniej informowane o problemach, a o sprawie dowiedziały się z mediów. Fot. Archiwum

Od wtorku w zakopiańskim szpitalu powiatowym nie pracują lekarze ginekolodzy. Odeszli oni do pracy w szpitalu w Nowym Targu, bo dyrekcja nie spełniła ich żądań płacowych. Dyrekcja placówki zawiesiła funkcjonowanie oddziałów ginekologiczno-położniczego i neonatologicznego na jeden miesiąc. Położne i pielęgniarki przychodzą do pracy według ustalonego wcześniej harmonogramu, bo nie były wcześniej informowane o problemach, a o sprawie dowiedziały się z mediów.

- W związku z doniesieniami prasowymi i zamieszczoną informacją na stronie internetowej szpitala o zawieszeniu działalności oddziałów położniczo-ginekologicznego i neonatologicznego wystosowałyśmy apel do dyrekcji szpitala o podjęcie zdecydowanych działań mających na celu przywrócenie działalności oddziałów. Naszym zdaniem stanowi to realne zagrożenie dla życia i zdrowia mieszkańców Podhala, a przede wszystkim dla matek i ich dzieci oraz przebywających w naszych okolicach turystek - powiedziała przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w Szpitalu Powiatowym im. dr. Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem Dorota Trojańska.

Szefowa związku argumentowała, że najbliższy szpital w Nowym Targu oddalony jest o 25 km, ale, zwłaszcza w sezonie turystycznym, drogi są często zakorkowane, a dojazd, nawet karetką - utrudniony.

''Oświadczamy, że pielęgniarki i położne pracujące w Zakopanem przez wiele lat są gotowe nadal świadczyć pracę w tym szpitalu i być wsparciem dla mam i ich rodzin. Zwracamy się do dyrektorki szpitala, jako osoby odpowiedzialnej za prawidłowe funkcjonowanie szpitala, z zapytaniem, jakie zostały podjęte działania, aby zapobiec zaistniałej sytuacji i co dyrekcja zamierza poczynić w celu kontynuowania działalności oddziału" - napisały w apelu do dyrekcji szpitala położne i pielęgniarki z Zakopanego. Apel został też skierowany m.in. do starosty powiatu tatrzańskiego i do wojewody małopolskiego.

- Jesteśmy pełne nadziei, że zostaną podjęte odpowiednie kroki, które będą korzystne dla pań położnych i pielęgniarek, jak również dla naszych pacjentek. Zakopane to miasto turystyczne i nie wyobrażamy sobie, żeby tutaj nie funkcjonował oddział ginekologiczno-położniczy. Nie wyobrażamy sobie, w jaki sposób rodząca matka będzie miała dojechać, czasem w trudnych warunkach drogowych, do oddalonego o 25 km szpitala w Nowym Targu. Naszym zdaniem jest to zagrożenie dla życia i zdrowia matek i noworodków - mówiła Trojańska.

Zdaniem związku dyrekcja o problemach kadrowych wiedziała już od czerwca, kiedy lekarze ginekolodzy podpisali umowy tylko do końca września, ale pielęgniarek i położnych dyrekcja nie poinformowała o problemie.

- Położne i pielęgniarki żyją w notorycznym stresie. Nie wiedzą, co dalej z nimi będzie. Ten oddział musi funkcjonować dla społeczeństwa - mówiła Dorota Trojańska.