KG/Rynek Zdrowia | 05-04-2019 15:26

Wskazaniem do badań prenatalnych powinna być po prostu ciąża

Zdaniem doc. Wojciecha Cnoty, kierownika Oddziału Klinicznego Ginekologii i Położnictwa Wydziału Nauk o Zdrowiu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, jedynym kryterium jakie powinna spełnić kobieta, by mieć dostęp do programu badań prenatalnych powinna być… ciąża.

Na zdj. doc. Wojciech Cnota, kierownik Oddziału Klinicznego Ginekologii i Położnictwa Wydziału Nauk o Zdrowiu SUM

W Polsce od kilku lat funkcjonuje program badań prenatalnych.

- Jest świetny, ale jest adresowany tylko do pewnej grupy pacjentek. Pierwszym kryterium jest wiek powyżej 35 lat. Pytanie dlaczego kobiety, które nie ukończyły 35. roku życia nie mogą dowiedzieć się, czy ich dziecko rozwija się prawidłowo? - pyta ginekolog-położnik doc. Wojciech Cnota.

Wskazuje, że 90 proc. kobiet rodzi przed 35. rokiem życia.

- Czyli adresując badania prenatalne do pacjentek po 35. roku życia, trafiamy do 10 proc. kobiet w ciąży. Podczas gdy najczęstsza aberracja chromosomowa jaką jest zespół Downa, którego ryzyko oceniamy również w badaniach prenatalnych, występuje w 70 proc. u kobiet, które rodzą przed 35. rokiem życia - podkreśla doc. Cnota.

Dodaje, że w ten sposób program badań prenatalnych obejmuje tylko te choroby, które są zależne od wieku matki - a one występują w mniejszości. I zaznacza, że adresowanie programu badań prenatalnych tylko i wyłącznie do kobiet po 35. roku życia jest bardzo drastycznym zawężeniem.

Jego zdaniem skrynning dla wszystkich kobiet w I trymestrze, między 11. a 14. tygodniem ciąży, oparty na ultrasonografii i badaniu biochemicznym - tzw. teście zintegrowanym - pozwala m.in. na dokładną ocenę anatomii płodu, ryzyka porodu przedwczesnego, problemów z łożyskiem, preeklampsji oraz aberracji chromosomowych.

- Program badań prenatalnych powinien trafić do każdej kobiety w ciąży. Dzięki temu będziemy prawidłowo prowadzili ciążę, wcześniej wiedzieli, czy np. mamy do czynienia z ciążą wielopłodową, będziemy znali zagrożenia, będziemy mogli planować terapię wewnątrzmaciczną, wreszcie będziemy mogli zaplanować poród w ośrodku o odpowiednim stopniu referencyjności - wymienia ginekolog-położnik.

Wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko zwraca uwagę, że wiek powyżej 35 lat to jedno z pięciu kryteriów, które kwalifikuje do programu badań prenatalnych. Podnosi, że pozostałe kryteria również dają możliwość zakwalifikowania do programu - i to bez względu na wiek.

- Wystarczy tylko jedna z tych pięciu przesłanek, aby lekarz prowadzący mógł skierować kobietę do programu - dodaje.

Przypomniała kryteria, jakie powinna spełniać kobieta w ciąży, by móc skorzystać z programu badań prenatalnych:

- wiek powyżej 35 lat;
- wystąpienie w poprzedniej ciąży aberracji chromosomowej u płodu lub dziecka;
- stwierdzenie wystąpienia strukturalnych aberracji chromosomowych u ciężarnej lub u ojca dziecka;
- stwierdzenie znacznie większego ryzyka urodzenia dziecka dotkniętego chorobą uwarunkowaną monogenetycznie lub wieloczynnikową;
- stwierdzenie w czasie ciąży nieprawidłowego wyniku badania USG i/lub badań biochemicznych wskazujących na zwiększone ryzyko aberracji chromosomowej lub wady płodu.

- Zatem 35. rok życia to tylko jedno kryterium. Każdy problem, który jest zidentyfikowany przez lekarza prowadzącego na podstawie badań, które są w standardzie - uprawnia do skierowania kobiety do programu badań prenatalnych - wskazuje Józefa Szczurek-Żelazko.

Doc. Cnota zgadza się z wiceminister zdrowia, że kryteriów jest więcej, ale…

- Należy dążyć do tego, żeby wskazaniem do badań prenatalnych była jedynie ciąża. Nie powinny być wymagane żadne dodatkowe wskazania czy warunki. Program badań prenatalnych zrobił świetną robotę. Natomiast cieszylibyśmy się, gdyby badanie prenatalne mogło być dostępne dla wszystkich kobiet - przekonuje.

W podobnym tonie wypowiada się neonatolog dr. Iwona Maruniak-Chudek, kierownik Kliniki Intensywnej Terapii i Patologii Noworodka Wydziału Lekarskiego w Katowicach Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

- Neonatolodzy popierają badania prenatalne. Chcemy wiedzieć, jakiego pacjenta dostaniemy. Polityka chowania głowy w piasek, że ''wszystko będzie dobrze'' nie jest właściwa. Chcemy prowadzić politykę: ''wolę wiedzieć, wolę być przygotowana''. Perinatolodzy chcą móc skierować taką pacjentkę tam, gdzie bezpiecznie urodzi, gdzie jej dziecko będzie zabezpieczone - mówi dr Maruniak-Chudek.

Wskazuje, że mówiąc o diagnostyce - nie tylko perinatologia, ale i neonatologia i pediatria stoją przed ogromnym wyzwaniem diagnostyki genetycznej. Zwraca uwagę, że często mówi się o aberracjach chromosomowych, ale nie tylko one są przyczyną różnych nieprawidłowości.

- Procent pacjentów, określanych jako ''dysmorficznych'', którzy trafiają na oddziały patologii noworodka, intensywnej terapii noworodka - stale wzrasta, a nam brakuje środków, żeby diagnozować. Warto rozmawiać o tym, co zrobić, żeby tym dzieciom i ich rodzinom zaoferować pełny panel diagnostyczny - przekonuje.

Wiceminister zdrowia zapewnia, że rząd nie chowa głowy w piasek. Przypomina, że obowiązuje standard opieki okołoporodowej, który gwarantuje pewne badania.

- Na ich podstawie lekarz jest w stanie zidentyfikować ryzyko i ma możliwość skierowania kobiety do pogłębionej diagnostyki. Chcielibyśmy mieć taki potencjał finansowy, żeby finansować badania prenatalne wszystkim kobietom. Niestety zaniedbania wieloletnie powodują, że mamy tyle środków, ile mamy. Ostatnia ustawa, która gwarantuje systematyczny wzrost środków na ochronę zdrowia być może pozwoli nam w pewnym momencie rozszerzyć te kryteria i spowodować, że będzie większy dostęp do badań prenatalnych. Jest to priorytet rządu, chcemy w tym kierunku iść. Chcielibyśmy zwiększać dostępność kobiet do badań prenatalnych - deklaruje wiceminister Szczurek-Żelazko.

Wypowiedzi zanotowane podczas sesji ''Ginekologia i położnictwo, opieka okołoporodowa'' w ramach IV Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Health Challenges Congress - HCC, Katowice, 7-8 marca 2019 r.)