Specjaliści: trzeba skuteczniej wspierać matki karmiące piersią

Karmienie piersią to naturalny proces, ale matki powinny uzyskiwać wsparcie, by się go nauczyć i kontynuować co najmniej do szóstego miesiąca życia dziecka - oceniają eksperci z okazji Światowego Tygodnia Karmienia Piersią, obchodzonego w dniach 1-7 sierpnia.

Jak przypominają przedstawiciele Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), wiele kobiet napotyka tuż po porodzie na trudności w karmieniu piersią. Często problem stwarza bolesność brodawek sutkowych, która występuje zwłaszcza w pierwszych dniach karmienia. Poza tym świeżo upieczone mamy - jeśli jest to pierwsze ich dziecko - nie mają wprawy w przystawianiu dziecka do piersi albo odczuwają strach, czy wyprodukują wystarczającą ilość mleka, by zaspokoić potrzeby malucha.

Według ekspertów WHO istnieje szereg badań potwierdzających, że matki i inni opiekunowie noworodka potrzebują aktywnego wsparcia ze strony pracowników służby zdrowia lub przeszkolonych doradców, by rozpocząć karmienie jak najszybciej - najlepiej w pierwszej godzinie po porodzie - i kontynuować je co najmniej przez pierwsze pół roku życia dziecka.

- W moim odczuciu w Polsce mamy na tym polu spore zaniedbania. Nie robimy wszystkiego, co powinniśmy, by każdą matkę namówić do karmienia piersią i stworzyć jej do tego optymalne warunki - oceniła w rozmowie z PAP konsultant krajowy w dziedzinie neonatologii prof. Ewa Helwich.

Jak zaznaczyła, z matkami powinno się rozmawiać o karmieniu piersią już w czasie ciąży, ale ginekolodzy tego nie robią. Z kolei, w szkołach rodzenia uczestniczy ograniczona liczba ciężarnych. Osobą, która po porodzie powinna nauczyć mamę, jak przystawiać dziecko do piersi, jest położna, a motywować do tego powinni lekarze - położnik i neonatolog.

- Niestety, dziecko rodzące się o czasie pozostaje na oddziale neonatologicznym dwa dni, więc czas na pomoc jego matce i objaśnienie jej wszystkiego jest bardzo krótki - powiedziała prof. Helwich.

Zwróciła uwagę, że szczególnej troski i wsparcia w karmieniu piersią wymagają mamy wcześniaków, a także kobiety po cesarskim cięciu.

W przypadku cesarskiego cięcia utrudnieniem jest to, że mleko pojawia się nieco później, a matka z reguły jest obolała po operacji i wymaga pomocy w przybraniu pozycji odpowiedniej do karmienia oraz przystawieniu dziecka do piersi. "A nie zawsze należną pomoc otrzymuje" - zaznaczyła neonatolog.

Z kolei, kobiecie, która urodziła wcześniaka, znacznie trudniej jest karmić piersią, bo największym pobudzeniem gruczołów mlekowych matki do produkcji mleka jest ssanie dziecka. - Tymczasem, jeśli jest ono od matki oddzielone i na tyle niedojrzałe, że nie może ssać, to brak tego najlepszego impulsu - powiedziała prof. Helwich.

Czasami matka mieszka daleko i trudno jej przyjeżdżać codziennie do noworodka, który leży na oddziale intensywnej terapii - czy to ze względów finansowych, czy dlatego, że ma starsze dzieci wymagające opieki.

Podobał się artykuł? Podziel się!

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH