Prof. Wołczyński: zapłodnienie pozaustrojowe jest podstawową metodą leczenia niepłodności Niektóre zapisy ustawy budzą wątpliwości specjalistów Fot. Archiwum RZ

Zabezpieczenie płodności, w przypadku niebezpieczeństwa jej utraty np. na skutek choroby, jest sprawą ważną - ocenia ginekolog i specjalista endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości prof. Sławomir Wołczyński, odnosząc się do podpisanej w środę (22 lipca) przez prezydenta ustawy o in vitro.

Ustawa o leczeniu niepłodności, regulująca m.in. procedury dotyczące zapłodnienia in vitro, pozwala na tzw. zabezpieczanie płodności. Chodzi o takie działania medyczne, które mają zabezpieczać zdolność płodzenia w przypadku niebezpieczeństwa jej utraty albo istotnego upośledzenia na skutek choroby, urazu lub leczenia. Ustawa zezwala w takich sytuacjach na pobieranie komórek rozrodczych również od osób, które nie są zdolne do świadomego wyrażenia zgody.

W środę (22 lipca) prezydent podpisał ustawę o leczeniu niepłodności, jednak zapowiedział, że jeden z jej punktów skieruje do Trybunału Konstytucyjnego. Wcześniej Kancelaria Prezydenta wskazywała, że chodzi właśnie o zapisy dotyczące pobierania komórek od osób niezdolnych do świadomego wyrażenia zgody.

Prof. Wołczyński, kierownik Kliniki Rozrodczości i Endokrynologii Ginekologicznej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku, pozytywnie ocenił te zapisy. Jak wyjaśnił, możliwy jest np. przypadek, gdy młody mężczyzna w wyniku wypadku komunikacyjnego, ma uszkodzone jądra w sposób uniemożliwiający ich uratowanie. Jeśli trafia do szpitala nieprzytomny i potrzebuje natychmiastowej pomocy, wówczas lekarze nie mają możliwości uzyskania od niego zgody na pobranie plemników, które w przyszłości mógłby wykorzystać w dawstwie partnerskim.

- W moim odczuciu zapis uniemożliwiający w takiej sytuacji pobieranie komórek rozrodczych byłby niekonstytucyjny. Zabezpieczenie płodności jest ważną sprawą - podkreślił prof. Wołczyński.

Zgodnie z ustawą zapłodnionych będzie mogło być nie więcej niż sześć komórek jajowych. Więcej zarodków będzie można utworzyć, gdy kobieta poddająca się procedurze będzie mieć więcej niż 35 lat lub gdy będą ku temu wskazania - współistniejąca z niepłodnością inna choroba i wcześniejsze dwukrotne nieskuteczne leczenie metodą zapłodnienia pozaustrojowego. Te zapisy z kolei budzą wątpliwości specjalisty.

- Zapładnianie sześciu komórek powoduje zmniejszenie szansy pacjentki, ale rozumiem, że jest to pewien kompromis polityczny, aby zamrażać jak najmniej zarodków - powiedział prof. Wołczyński.

Jak dodał, brytyjskie badania wskazują, że skuteczność procedury in vitro jest najwyższa, gdy zapładnianych jest 10-15 komórek jajowych. Lepiej i bezpieczniej dla dzieci, żeby można było zapłodnić więcej komórek jajowych - przekonywał profesor.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH