Polski poród - znieczulenie to nadal luksus

Niska wycena procedury porodu przez NFZ i dramatyczny brak anestezjologów to główne przyczyny braku tzw. znieczulenia na życzenie przy porodzie. Tymczasem kobieta, która ma urodzić oczekuje od szpitala, że będzie miło, bezpiecznie, bezboleśnie i za darmo. - Na rozwiązanie bez bólu i cierpienia liczy aż 80 proc. przyszłych matek - twierdzą ginekolodzy.

Prof. Stanisław Radowicki, konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii i położnictwa podkreśla, że z medycznego punktu widzenia, nie ma pojęcia "znieczulenie na życzenie". Decyzja o tym, czy należy podać znieczulenie rodzącej, czy nie, zawsze należy do położnika. Dlatego, każde podane znieczulenie rodzącej jest dla niej bezpłatne.

Decyduje lekarz

- Decyzja o podaniu znieczulenia opiera się na kwalifikacji lekarskiej. Lekarz podejmując ją bierze także pod uwagę osobniczy próg bólowy. U każdej kobiety może być on inny. Dlatego trudno wszystkie panie traktować tak samo - tłumaczy prof. Radowicki.

Potwierdza to również rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia, Krzysztof Bąk. Tłumaczy, że rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie standardów postępowania oraz procedur medycznych przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej sprawowanej nad kobietą w okresie fizjologicznej ciąży, fizjologicznego porodu, połogu oraz opieki nad noworodkiem opisuje standard postępowania medycznego .

- W cz. I ust. 3 załącznika do rozporządzenia, pojawia się jednak zastrzeżenie że: "Ingerencja w naturalny proces ciąży, porodu i laktacji wiąże się z uzasadnionym medycznie wskazaniem. Uzasadniona konieczność ingerencji w naturalny proces ciąży lub porodu, w szczególności leczenie cukrzycy ciężarnej, znieczulenie farmakologiczne, poród zabiegowy, oznacza, że ciąża lub poród wymaga zastosowania dodatkowych procedur wykraczających poza niniejsze standardy. O zastosowaniu tych dodatkowych procedur i ich rodzaju (również znieczulenia zewnątrzoponowego) decyduje lekarz, który działa na podstawie przepisów zawartych w art. 4 art. i 34 ust 1 i 2 ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty" - podkreśla Bąk.

Konsultant krajowy dodaje jeszcze, że dolegliwości bólowe rodzącej też są potrzebne, ponieważ świadczą o tzw. dobrostanie w porodzie fizjologicznym. - Pozbawienie tego symptomu rodzącą już na wejściu na oddział, pozbawia położnika pewnych cech, na podstawie których może on postawić rozpoznanie dotyczące przebiegu porodu fizjologicznego. Dlatego nie należy znieczulenia traktować jako standard - podkreśla.

Chcą uniknąć bólu

Z taką oceną nie zgadza się prof. Romuald Dębski, ordynator oddziału klinicznego położnictwa i ginekologii w Szpitalu Bielańskim w Warszawie, który twierdzi, że pracując cały czas z rodzącymi może powiedzieć, iż jedynie ok. 20 proc. kobiet chce rodzić bez znieczulenia. Cała reszta wolałaby nie cierpieć.

- W moim przekonaniu kobieta ma prawo starać się o to, żeby ją nie bolało. Oczywiście pomijam tu sytuacje, kiedy są medyczne przeciwwskazania do stosowania znieczulenia zewnątrzoponowego jak chociażby małopłytkowość występująca u rodzącej. Są też wskazania stricte medyczne do znieczulenia zewnątrzoponowego, i na pewno tam gdzie ono jest dostępne, jest robione bezpłatnie - przyznaje.

Ginekolog dodaje również, że w szpitalu w którym pracuje nikt za znieczulenie nie płaci. Nie jest ono jednak stosowane u wszystkich pań, które by sobie tego życzyły.

- Szpitali na to nie stać. Brutalnie mówiąc ja do każdego standardowego porodu dokładam przeciętnie ok. 100 zł, a do każdego cięcia cesarskiego - 800 zł. Jeżeli jeszcze dodatkowo mam zapłacić chociażby za sprzęt jednorazowy do znieczulenia zewnątrzoponowego, to muszę dołożyć kolejne 300 zł. I taka sytuacja jest wszędzie - tłumaczy prof. Dębski.

- W efekcie są dwa rozwiązania, albo oszukać rodzącą i powiedzieć, że szpital nie ma możliwości założenia cewnika do znieczulenia, i tak czasami robimy, albo też nagiąć wskazania medyczne, pisząc w procedurze tokofobia, czy np. nadmierna czynność skurczowa - dodaje.

Anestezjologów jak na lekarstwo

Prof. Dembski podkreśla również, że na przeszkodzie do zapewnienia wszystkim chętnym paniom porodu w znieczuleniu stoi brak anestezjologów.

- My mówimy tu o pobożnych życzeniach, założeniach, ale jeszcze ktoś to musi zrobić. A w Polsce anestezjologów jest niedobór. Jeżeli ja mam w tej chwili dyżurnego anestezjologa, który np. w ciągu nocy znieczula do 5-6 zabiegów operacyjnych to zgodnie ze standardami anestezjologicznymi on nie może prowadzić jeszcze trzech innych znieczuleń zewnątrzoponowych - tłumaczy.

I dodaje: - W szpitalach powiatowych z tego właśnie powodu, w ogóle nie stosuje się znieczuleń zewnątrzoponowych.

Potwierdza to Andrzej Polaszewski, ordynator oddziału położniczo - ginekologicznego w Szpitalu Wojewódzkim w Poznaniu: - W naszym szpitalu nie znieczulamy zupełnie zewnątrzoponowo do porodów na życzenie, ponieważ nie mamy anestezjologów - tłumaczy.

Krzysztof Sypniewski, zastępca ordynatora oddziału ginekologiczno-położniczego w Szpitalu Powiatowym w Radomsku dodaje, że takie szpitale, jak ten który reprezentuje, pracujące na ostro 24 godziny na dobę nie mogą pozwolić sobie na to, aby zablokować jednego anestezjologa do trwającego kilka godzin porodu.

Sypniewski podkreśla również, że szpitale, które nie są spółkami, nie mogą pobierać pieniędzy za dodatkowe świadczenia.

Dobrowolna opłata za znieczulenie

Z takiego rozwiązania korzystają szpitalne spółki. Wojciech Puzyna, prezes zarządu Centrum Medycznego "Żelazna" Sp z o.o. przyznaje, że pacjentkom, które nie mają wskazań medycznych a wyraźnie życzą sobie podania znieczulenia szpital nie odmawia takiej usługi. Jednak ze względu na koszt tej procedury prosi pacjentki o wpłatę darowizny na rzecz szpitala.

- NFZ finansuje w usłudze poród tylko znieczulenia ze wskazań medycznych. Przy ok. 80 proc. zainteresowaniu znieczuleniami nie jesteśmy w stanie podźwignąć kosztów tej procedury. Od kilku lat NFZ niezmiennie płaci szpitalowi zryczałtowaną sumę ok. 1700 zł za poród wraz z pobytem pacjentki, niezależnie od tego czy jest to poród drogami natury czy cięcie cesarskie - tłumaczy dr Puzyna.

Przyznaje również, że aby móc zapewnić wszystkim zainteresowanym poród bez bólu konieczna byłaby ponowna, rzetelna wycena procedury porodu z uwzględnieniem kosztów znieczulenia.

- Od początku istnienia JGP (czyli prawie 5 lat), dopiero przed rokiem stawka za poród wzrosła o 33 zł. Kiedy wprowadzono JGP Ministerstwo Zdrowia jednoznacznie komunikowało - nie mamy pieniędzy na finansowanie znieczuleń na życzenie pacjentek; później, bez zmiany wyceny procedury, znieczulenia włączono do świadczenia - podkreśla.

Dodaje, że w 1999 r. Mazowiecka Regionalna Kasa Chorych wyceniała poród fizjologiczny na 2200 zł dopuszczając oferowanie odpłatnych świadczeń ponadstandardowych, do których zaliczała między innymi znieczulenie na życzenie pacjentki

Opłaty albo rzetelna wycena

Rzecznik resortu stoi jednak twardo na stanowisku, że pobieranie opłat za znieczulenie porodu w ramach świadczenia realizowanego na podstawie umowy z NFZ jest niezgodne z prawem.

- Zgodnie z postanowieniami rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 29 sierpnia 2009 r. w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego poród jest świadczeniem gwarantowanym. Od lipca 2008 roku wprowadzono finansowanie świadczeń w oparciu o katalog JPG, a koszt znieczulenia zewnątrzoponowego do porodu został włączony w wycenę grupy N01 - Poród, która uzyskała wycenę 33 pkt.  (ok. 1680 zł). W ramach tej samej procedury rozliczane są cesarskie cięcia - przypomina Bąk.

Informuje, że kobieta, od której podmiot leczniczy pobrał nienależne środki za świadczenie zdrowotne może dochodzić roszczeń na drodze cywilnej.

Podobnego zdania jest NFZ. Jak informuje portal rynekzdrowia.pl Centrala NFZ, poród może być rozliczony - w zależności od rozpoznań i wykonanych pacjentce procedur - w pięciu grupach o różnej wycenie punktowej.

W każdej z grup może zostać rozliczony poród naturalny, naturalny ze znieczuleniem zewnątrzoponowym lub zakończony cesarskim cięciem, ponieważ zastosowana procedura jest tylko jednym z elementów decydujących o tym, w jakiej grupie dana pacjentka zostanie rozliczona.

Z taką interpretacją nie zgadzają się położnicy. - W Polsce znieczulenie do porodu to fikcja. Nigdzie w prawie polskim nie jest zapisane, że należy się ono bezpłatnie wszystkim pacjentkom. Wydane przez MZ standardy postępowania okołoporodowego nakazują nam położnikom przedstawić się pacjentkom, opowiedzieć pacjentce o możliwościach leczenia bólu, a jak boli - to masować im plecy. To ma być walka z bólem w cywilizowanym kraju? - pyta prof. Dębski.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH