Nowe standardy okołoporodowe sprawią, że z mapy Polski zaczną znikać porodówki? Gdyby określić liczbę urodzeń na poziomie 400 rocznie jako tę, od której możliwe jest prowadzenie porodówki, do zamknięcia byłoby w kraju ok. 80 oddziałów. Fot. Archiwum

Nowe przepisy regulujące postępowanie z kobietą w ciąży mają poprawić sytuację rodzących w placówkach zdrowotnych. Nie da się ukryć, że wdrożenie wszystkich zapisów może obciążyć budżety szpitali. Dla porodówek z niedużą liczbą porodów może to być czas próby.

Nie ma przepisów, które wskazywałaby liczbę porodów, od której możliwe jest prowadzenie oddziału położniczego. Sylwia Wądrzyk , rzecznik NFZ informuje, że takie świadczenia mogą realizować placówki, które posiadają umowy w zakresie położnictwa i ginekologii I, II lub III poziom referencyjny oraz w ramach opieki kompleksowej nad kobietą w ciąży (KOC II/III).

Jaka liczba porodów pozwala na zbilansowanie się oddziału? Takiej odpowiedzi Fundusz nam nie podaje. Rzeczniczka przypomina, że wszystkie świadczenia związane z porodem są nielimitowane i zauważa, że poza porodami szpitale otrzymują także środki za pozostałe świadczenia położnicze oraz ginekologiczne.

Jeden poród dziennie to za mało
Eksperci jednak przyznają, że oddziałom, gdzie rocznie rodzi się mniej niż 300-400 dzieci, ciężko jest nie generować strat. W skali kraju odsetek takich oddziałów może stanowić ponad 20 proc.

W zeszłym roku, w którym pierwszy raz od dekady odnotowano ponad 400 tys. urodzeń, w województwie mazowieckim w trzech placówkach urodziło się poniżej 300 dzieci, a w kolejnych sześciu liczba urodzeń nie przekroczyła 500. Gdyby określić liczbę urodzeń na poziomie 400 rocznie jako tę, od której możliwe jest prowadzenie porodówki, do zamknięcia byłoby w kraju ok. 80 oddziałów.

Z prognoz demografów wynika zaś, że wzrost urodzeń jaki obecnie mamy nie potrwa zbyt długo, ponieważ w kolejnych latach w wiek tzw. najwyższej płodności będą wchodziły roczniki z coraz mniejszą liczbą kobiet. Liczba szpitali udzielających świadczenia w zakresie położnictwa i ginekologii, jak pokazują dane NFZ, maleje już od kilku lat.

- W 2010 roku w kraju było ich 451, w 2012: 424 obecnie jest ich 404 - wskazuje Sylwia Wądrzyk.

Bilans bilansem, ale...
Prof. Stanisław Radowicki, były wieloletni krajowy konsultant w dziedzinie ginekologii i położnictwa współautor pierwszych standardów okołoporodowych przyznaje, że i jego zdaniem oddziały, gdzie rocznie na świat przychodzi mniej niż 300 dzieci nie mają racji bytu.

- Oczywiście nie można zlikwidować porodówki, od której w promieniu co najmniej 40 km nie ma takiego oddziału. Trzeba też pamiętać o ukształtowaniu terenu. Inaczej przemieszczamy się po nizinach, inaczej w terenie górzystym, a priorytetem jest zawsze zapewnienie ciężarnym bezpiecznego dojazdu do szpitala - komentuje.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH