Ekspert: możemy pomóc większości par mającym kłopoty z płodnością

Co 4,5 para ma mniej lub bardziej nasilone problemy z zajściem w ciążę. Większości z nich, dzięki nowym metodom wspomaganego rozrodu, można skutecznie pomóc - uważa prof. Włodzimierz Baranowski z Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie.

Baranowski, kierownik kliniki ginekologii i ginekologii onkologicznej w WIM, był jednym z organizatorów konferencji "Niepłodność plagą zdrowotną XXI w.", która w sobotę (5 lipca) zakończyła się w Warszawie.

- Pary, które mają kłopoty z płodnością, nie muszą wyjeżdżać za granicę, w naszym kraju dostępne są wszystkie stosowane na świecie metody leczenie niepłodności - podkreślił konsultant krajowy w dziedzinie położnictwa i ginekologii prof. Stanisław Radowicki. W Polsce nie są wykonywane jedynie przeszczepy macicy, ale jest to wciąż metoda eksperymentalna, testowana jedynie w Szwecji i Arabii Saudyjskiej.

Prof. Baranowski twierdzi, że nie ma jednej skutecznej metody leczenia niepłodności, wszystko zależy od tego co jest przyczyną trudności z zajściem w ciążę. Wybór terapii musi być poprzedzony odpowiednią diagnostyką. Trzeba przede wszystkim zbadać czy u kobiety nie występują zaburzenia hormonalne, objawiające się na przykład zaburzeniami cyklu miesiączkowego. W pierwszej kolejności wykonywane są wtedy badania krwi. U mężczyzn konieczne jest zbadanie nasienia, trzeba sprawdzić ile jest w nim plemników i jakiej są one jakości.

Często niezbędne są bardziej inwazyjne badania, takie jak histerosalpingografia (HSG) oraz laparoskopia. Pozwalają one wykryć u kobiet wady narządów rodnych, na przykład przegrodę macicy, polipy i zrosty wewnątrzmaciczne oraz mięśniaki macicy.

- HSG wykonuje się w szpitalu, ale może być przeprowadzone również ambulatoryjne, w ramach tzw. chirurgii jednego dnia - mówi prof. Baranowski. Podkreśla, że jest to metoda bezpieczna, choć wymaga padania kontrastu, który powoduje, że pacjentka narażana jest na promieniowanie. Ma ona jednak tę zaletę, że po jej wykonaniu zdarzają się przypadku spontanicznego zajścia w ciążę.

Bardziej inwazyjna jest laparoskopia. Wykorzystuje się ją do usuwania zbyt dużych mięśniaków oraz leczenia endometriozy (polegającej na przemieszczeniu się śluzówki macicy poza jej obręb, najczęściej do jamy brzusznej - przyp. PAP). - Od 25 do 30 proc. cierpiących na to schorzenie kobiet ma kłopoty z zajściem w ciążę - wyjaśnia prof. Baranowski.

Wiele kobiet nie wie, że choruje na emdometriozę, która może się rozwijać już od okresu pokwitania i jedynym jej objawem są bolesne miesiączki. - W 48 proc. przypadków tzw. niepłodności idiopatycznej, czyli o nieustalonej przyczynie, po dalszych badaniach okazuje się, że jej powodem jest endometrioza - podkreśla prof. Baranowski.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH