Dyskusja o in vitro w sejmowej podkomisji - znowu emocje. Spór o definicję zarodka

Sejmowa podkomisja, która ma rozpatrzyć projekty ustaw dotyczących in vitro - rządowy i autorstwa posłów SLD - w środę (13 maja) rozpoczęła nad nimi pracę. Z posiedzenia wyszli posłowie PiS, w opinii których in vitro nie leczy niepłodności.

Z  posiedzenia podkomisji wyszli posłowie PiS, którzy ocenili, że oba rozpatrywane projekty są złe. Wcześniej reprezentujący tę partię Czesław Hoc wskazywał, że tytuł projektu rządowego - "o leczeniu niepłodności" - który podkomisja uznała za wiodący, jest niewłaściwy, bo, jak zaznaczył, in vitro nie jest metodą leczenia. Przywoływał przy tym dane, z których wynikało, ze skuteczność tej procedury jest bardzo niska i wynosi nieco ponad 3 proc.

Z tym twierdzeniem nie zgodzili się eksperci strony rządowej. Konsultant krajowy w dziedzinie endokrynologii, ginekologii i rozrodczości prof. Robert Spaczyński podkreślił, że techniki wspomaganego rozrodu są końcową drogą leczenia niepłodności, z której korzysta się, gdy inne metody zawodzą.

Profesor wskazał też, że być może 30 lat temu skuteczność in vitro wynosiła 3-8 proc., ale dziś sięga ona 30-40 proc.

Zarodek - czy jest organizmem?
Spór wywołała też definicja zarodka, która znalazła się w rządowym projekcie. Mówi ona, że zarodek to "grupa komórek powstała wskutek pozaustrojowego połączenia się żeńskiej i męskiej komórki rozrodczej, od zakończenia procesu zlewania się jąder komórek rozrodczych (kariogamia) do chwili zagnieżdżenia się w śluzówce macicy".

Wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki wskazywał, że definicja ta jest zgodna z prawdą i nienacechowana ideologicznie. Hoc postulował jednak, by zmienić jej treść tak, by mówiła ona, że zarodek jest "organizmem ludzkim".

Propozycji tej sprzeciwiła się Katarzyna Kozioł z Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu, druga z obecnych na posiedzeniu podkomisji ekspertów strony rządowej. Jak wskazała, zarodka nie można nazwać organizmem, bo termin ten odnosi się do tworu, który posiada organy. Podkreśliła, że w przypadku człowieka można o tym mówić dopiero ok. 9 tygodnia ciąży, tymczasem zarodek ma zaledwie kilka dni.

To jednak nie przekonało posła PiS.

- A pantofelek nie jest organizmem? - pytał.

Zabrakło podpisów, nie ma poprawek
Formalnie Hoc nie zgłosił żadnej poprawki, gdyż nie udało mu się zebrać podpisów trzech posłów. Jest to konieczne w przypadku poprawek do projektu, który - jak ten - implementuje do polskiego prawa dyrektywy UE.

Z tego samego powodu formalnie nie zostały zgłoszone poprawki, o których wprowadzenie apelowała wicemarszałek Sejmu Wanda Nowicka (niezrzeszona). Chciała ona m.in., by w projekcie zapisać, że z in vitro mogą korzystać nie tylko związki małżeńskie i pary nieformalne, ale także samotne kobiety, niezależnie od ich orientacji seksualnej.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH