Czy in vitro zwiększa ryzyko wystąpienia wad u płodu? Odpowiadają specjaliści

W związku z głośnym przypadkiem pacjentki, której prof. Bogdan Chazan odmówił legalnej (ze względu na poważne wady płodu) aborcji, coraz częściej zadawane jest pytanie, czy dzieci poczęte dzięki in vitro częściej rodzą się z wadami, niż te poczęte w sposób naturalny. Portal rynekzdrowia.pl poprosił o odpowiedź specjalistów.

Prof. Robert Spaczyński, konsultant krajowy w dziedzinie endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości wyjaśnia, że w naturalnych ciążach odsetek wad waha się w przedziale od 3 do 6 proc. urodzeń. Tym, co go zwiększa, jest niepłodność.

- Niepłodność i sub-płodność są czynnikami ryzyka: u kobiet z niepłodnością, które nie były poddawane technikom wspomaganego rozrodu, odsetek wad jest wyższy niż w zdrowej populacji. Istnieją też badania, które sugerują, że in vitro może w niektórych przypadkach zwiększać ryzyko wad, ale jeśli nawet tak się dzieje, są to bardzo minimalne wzrosty, o dodatkowe 1-2 proc. - ocenia prof. Spaczyński.

Pogląd ten podziela prof. Krzysztof Łukaszuk z Kliniki Leczenia Niepłodności INVICTA w Gdańsku. - Nie ma znaczenia, czy do ciąży doszło po leczeniu poprzez zapłodnienie in vitro, czy też po długich staraniach metodą naturalną. Odsetek wad jest tylko nieznacznie wyższy w przypadku in vitro niż u osób, które bez problemu doczekały się potomka - wyjaśnia prof. Łukaszuk.

Nieformalne porozumienia
Prof. Spaczyński, zapewnia, że nie ma jednoznacznych rekomendacji wskazujących, że ciąża z in vitro jest ciążą wysokiego ryzyka i jako taka powinna podlegać specjalnemu traktowaniu.

- Należy jednak pamiętać, że często są to ciąże u kobiet w starszym wieku, np. z otyłością, cukrzycą, po nawracających poronieniach. Już same te czynniki sprawiają, że jest to ciąża wysokiego ryzyka, i to one, a nie in vitro powodują, że trzeba wdrożyć zaostrzoną procedurę - podkreśla prof. Spaczyński.

Także prof. Stanisław Radowicki, konsultant krajowy w dziedzinie położnictwa i ginekologii zaznacza, że ośrodek leczenia niepłodności po stwierdzeniu ciąży przekazuje zwykle kobietę do kliniki położnictwa i ginekologii. - Istnieją nieformalne porozumienia w tym zakresie pomiędzy ośrodkami a klinikami - wyjaśnia prof. Radowicki.

Dr Sławomir Sobkiewicz, prezes zarządu Związku Polskich Ośrodków Leczenia Niepłodności zwraca uwagę, że kliniki zapładniające pozaustrojowo nie specjalizują się w prowadzeniu ciąż, dlatego też nie mają podstaw, aby taką ciążę monitorować.

- Para często spotyka się z lekarzem z kliniki leczącej niepłodność do 8-12 tygodnia ciąży, a następnie wraca do swojego lekarza prowadzącego - podkreśla dr. Sobkiewicz.

Prof. Spaczyński dodaje, że ośrodki, które korzystają z finansowania w ramach rządowego programu dotyczącego in vitro nie są zobligowane do prowadzenia ciąż powikłanych. Mało tego, nie powinny wręcz tego robić, ponieważ w Polsce dobrze działa system trzystopniowej opieki perinatalnej.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH